Co do alergii, ja też ją mam - na wszystkie zwierzęta oprócz białych myszek ;)
Mam jednego swojego psa, opiekuję się drugim psem i czasami trzecim, który mieszka z kotem (a na koty mam najgorszą alergię). Więc z moich doświadczeń wynika, że:
do pewnego stopnia można się "odczulić" na swojego własnego psa, jeżeli alergia nie jest silna. Ale to zależy od psa i od człowieka, u mnie tak jest.
nie ma "ras dla alergików"! To, na co mamy alergię, to nie sierść, tylko naskórek i jego różne wydzieliny. Czyli coś, co ma każde zwierzę, nawet zupełnie łyse ;)
ale można temu zaradzić: częste kąpanie psa (oczywiście bez przesady, bo to z kolei może zaszkodzić psu; ale generalnie chodzi o to, żeby pies był w miarę czysty), sprzątanie sierści i częste czesanie (czyli musisz polubić porządki...), jeżeli pies ma długie włosy, to strzyżenie na krótko. Dobrze jest też tak urządzić, żeby nie mieć bardzo bliskich kontaktów z psem; np. pies nie wchodzi do twojego pokoju, nie śpi w twoim łóżku... to zależy od tego jak silna jest alergia, ale generalnie to też pomaga.
Moja siostra ma yorka i z nim jest tak: jeżeli jest brudny, niewyczesany, mocno "pachnie psem", to dostaję alergii jak tylko go widzę :diabloti: ale jeśli jest czysty i ostrzyżony na krótko, to właściwie alergii nie mam wcale.
Z tym że nie jest strzyżony, więc po prostu nie biorę go na ręce, w zabawie staram się go nie dotykać i tak dalej.
No i po czesaniu psa, po zabawie z psem, trzeba pamiętać żeby umyć ręce (i twarz najlepiej), a nawet przebrać się w inne ubranie.
Ciężkie jest życie alergika ;) ale jak pilnujesz tych rzeczy to da się żyć z każdym zwierzakiem.
Jest jeszcze teoria, że białe zwierzęta mniej uczulają, ale nie wiem ile w tym prawdy. Podobno w ich genach jest coś takiego. Może dlatego nie mam alergii na białe myszki, nie wiem ;)
Powodzenia!