Majka już trochę wyluzowała.
Wczoraj była bardzo mocno zestresowana. Przespała pół dnia, a na spacery niestety na rękach ją musieliśmy wynosić.
Na dzień dobry wbiła się na balkon, ale następnym razem już nie zauważyła, że drzwi są zamknięte i zaliczyła czołówkę z szybą. Na szczęście lekką i bezbolesną. Poza tym spała, jadła i nawet jedno siusianie się udało. Wieczorem zachęcona dobrym humorem Mai, zaczęłam ją lekko wyczesywać, co spowodowało wybuch zabawy, zaczepiania i miziania. Oczywiście próbowała wbić mi się na noc do łóżka ale po trzech eksmisjach zrezygnowała i przespała noc spokojnie na dywaniku - choć obok leżała wygodna kołderka.
Rano na pierwsze moje słowa zareagowała wielkim entuzjazmem, merdaniem i skakaniem. Spacerek tym razem bardziej udany. Jedno siusiu ale za to na własnych łapach zeszła i weszła na schody. Ogólnie trzymajcie kciuki żeby Majcia nadal tak pięknie się przystosowywała i zachowywała.