Agnieszko, od dłuższego czasu przegladam posty z tego tematu, jestem z Wami całym sercem, nie wiem co bym przeżywała jakby moja sunia zaginęła. Miszkam na Pomorzanach bardzo blisko Ustowa, więc temat jest mi tymbardziej bliski. Myślę sobie, że najlepiej byłoby chyba jakby okazało się, że ktoś je przygarnął. Tydzień temu zaginął pies mojego taty, było to daleko od domu, szukali cały wieczór, w nocy i od samego rana. Dopiero po południu, kiedy już straciliśmy nadzieję zadzwonił znajomy, że pies się zanlazł, przez cały ten czas był u dobrych ludzi, którzy go już 2 godziny po zaginięciu przygarnęli bo błąkał się po drodze w pobliżu ich domu, nakarmili go i pozwolili by został u nich na noc, pomimo, że nie wiedzieli co to za pies, czy jest zdrowy. Łezka mi się w oku kręci jak pomyślę o tych dobrych ludziach, nie często spotykamy tak wielkie serca. Może i twoje psiaki trafiły do takich ludzi.
Ściskam mocno i trzymam kciuki, czasem niemożliwe staje się możliwe i tego Wam życzę.