Cyt.
"Dzisiaj mój mąż miał [B]anonimowy telefon [/B]z miejscowości, gdzie mieszkamy, że nasze psy zostały [B]zastrzelone przez lokalnego myśliwego już w Wigilię[/B]. Pan stwierdził, że nie może patrzeć już jak się męczymy, jeździmy i szukamy i dokładnie wskazał osobę, która psy zabiła.
A wiem, że w Wigilię słyszano strzały w okolicach Kurowa i Ustowa. Stwierdził również, że się do tego absolutnie nie przyzna. A nie mając zwłok psów nic nikomu nie jestem w stanie udowodnić :placz:"
Witam ponownie, śledzę ten wątek i jestem pełna podziwu dla zaangażowania tylu ludzi, trzymam kciuki!
Znajdą się, trzeba czekać.
Jeśli chodzi o pogróżki to ja też miałam takie w stosunku do moich psów,......Do nas podjechał taki jedem gbur w aucie terenowym..... że będą zastrzelone przez myśliwych,po tym, jak któregoś dnia zerwały się do biegu za sarnami ......a w naszych okolicach ich nie brakuje,........ to powiedziałam, niech spróbują zastrzelić któregoś z moich psów to ja już to załatwię, że żadnej sarny nie upolują...i jak na razie cisza...wiem, że mają takie prawo, ale nie muszą z niego korzystać.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w poszukiwaniach.