Witam, jestem tutaj nowa, także przepraszam, jeśli temat podobny do mojego już wystąpił.
Kilka dni temu przygarnęliśmy 2 letniego basset hounda. Pies został oddany przez właścicieli z powodu niemożności poświęcenia mu odpowiedniej ilości czasu, a także dlatego, że jego obecność prowokowała dwa inne psy byłch właścicieli do agresji ( jeden na basseta warknął ,drugi go wściekle bronił). Bubuś jest bardzo grzeczny, wyciszył się już znacznie, przestał probówać wszystko obsikać, uczy się powoli , że na łóżko wchodzić nie wolno.W poprzednim domu Bubuś nie był niczego uczony, mógł robić wszytsko co mu się podoba, nie zna nawet znaczenia słowa "nie". Niestety, my nie chcemy, żeby pies wszedł nam na głowę, dlatego staramy się go z dobrym w miarę możłiwości skutkiem temperować, zaczyna powoli rozumieć, że na łóżko wchodzić nie wolno, że skakać po nas nie wolno, że sikać w domu nie wolno. Jednak wczoraj, podczas czesania zaczął warczeć na mojego narzeczonego i próbował go dziabnąć. Nie wiemy, jak zareagowac jeśli sytuacja się powtórzy. Szczerze mówiąc przeraża nas to. Nie chcemy, żeby pies uważał się za alfę. Dostaje jeśc, jak my już zjemy, w pewne miejsca chodzić mu nie wolno, nie wychodzi pierwszy przez drzwi, jednak jeśli tylko mu się coś podoba, to po prostu nie reaguje, tak samo z imieniem, tak samo z tym warczeniem. Nie jest agresywny, kiedy je, można mu nawet miskę zabrać, można go przesunąć jak śpi, także nie wiem, skąd ta agresja podczas czesania.To nie jest nasz pierwszy pies, nigdy nie mieliśmy problemu z ułożeniem pieska, ale też nigdy nie wzięliśmy psa dorosłego, który był wychowywany przez kogoś innego. Co robić w tej sytuacji? Proszę o rady. Przepraszam, że napisałam to tak chaotycznie.