Witam,
trafiłam na to forum ponieważ pojawił się problem z moim psem, którego nie potrafię sama rozwiązać.
W październiku ubiegłego roku wzięłam ze schroniska 5 miesięcznego szczeniaka, mieszańca setera szkockiego gordona i owczarka francuskiego beaucerona. Rozumiem jego niechęć do ludzi bo wiele przeszedł i musi się najpierw przyzwyczaić do kogoś obcego. Zaznaczę, że domowników zaakceptował bardzo szybko. Niestety od miesiąca nie wiem co się stało z jego psychką, że nagle zaczął się rzucać na córkę (16 lat), którą do tej pory wręcz uwielbiał. Jest to dość dziwne zachowanie. Rano przymila się do niej, bawi się z nią i czeka z wytęsknieniem aż wróci ze szkoły. Niestety wieczorem, a od dwóch dni nawet w dzień, warczy na nią i rzuca się (skacząc i uderzając pyskiem) jak tylko przechodzi obok niego. Trzeba na niego krzyknąć i się uspokaja ale mimo to i tak "krzywo" na nią patrzy. Potem jak gdyby nigdy nic kładzie się obok niej i przytula lub chce by go głaskać. Zaczyna też się tak zachowywać w stosunku do mojego ojca. Zaznaczę tutaj, że pies jest wykastrowany od 4 miesięcy, co zdaniem weterynarzy miało zmniejszyć jego agresję.
Coraz bardziej obawiam się jego zachowania. Córka zaczyna bać się przechodzić obok niego. Nie wiem już jak z nim postępować a ciągły lęk prowadzi do jeszcze większego stresu co pies wyczuwa.
Do tego wszystkiego zaczął w ten sam sposób reagować na szeleszczenie i zamykanie pojemników. Wcześniej jedynie przybiegał i sobie pomrukiwał.
Nie chcę oddawać psa do schroniska bo to nie jest rozwiazanie problemu. Może jest ktoś, kto miał taki sam problem lub może zna kogoś, kto zajmuje się takimi "przypadkami" w Koszalinie.