Jump to content
Dogomania

mroofka_74

New members
  • Posts

    2
  • Joined

  • Last visited

About mroofka_74

  • Birthday 08/28/1974

Converted

  • Biography
    kobietą
  • Location
    Koszalin
  • Occupation
    inżynier budownictwa

mroofka_74's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Roofi, bo tak ma na imię mój "mały" terrorysta, jest lękliwy i to nawet bardzo. Boi się nawet szelestu woreczka foliowego. Podbiega i powarkuje sobie ale jest to raczej informacja, iż zakłócam jego spokój. Jeśli chodzi o karmienie to nie ma najmniejszego problemu. Mogę mu nawet kość czy największy nawet jego smakołyk wyjąć z pyska i nic, kompletnie nic nie zrobi. Tak samo jak z zabawkami i jego pluszakami. Nawet można usiąść w jego legowisku a sam się tylko przytuli. Także nie jest to typowa agresja. Na psy nie szczeka, nie rzuca się. Wręcz odwrotnie. Bardzo lubi się bawić z nimi. Ludzi też na ulicy nie zaczepia. Co innego w domu. Pierwszy jest przy drzwiach i szczeka, nawet jak tylko ktoś chodzi po klatce. Jak ktoś przychodzi zakładam mu kaganiec i dopiero jak się uspokoi zdejmuję mu go cały czas obserwując. Staram się nie stwarzać niebezpiecznych sytuacji. A głaskanie... myślę, ma tego bardzo dużo. Bardzo lubi sam się przytulać. Oczywiście nie głaszcze się go jak coś przeskrobie lub coś złego zrobi. Jest karcony w stanowczy sposób. Nie jest bity itp. Niestety jest to pies ze schroniska i to z przeszłością. Przed trafieniem do schronu był bity i głodzony choć był bardzo mały. Wiem, że to pozostawiło w jego psychice trwały ślad.
  2. Witam, trafiłam na to forum ponieważ pojawił się problem z moim psem, którego nie potrafię sama rozwiązać. W październiku ubiegłego roku wzięłam ze schroniska 5 miesięcznego szczeniaka, mieszańca setera szkockiego gordona i owczarka francuskiego beaucerona. Rozumiem jego niechęć do ludzi bo wiele przeszedł i musi się najpierw przyzwyczaić do kogoś obcego. Zaznaczę, że domowników zaakceptował bardzo szybko. Niestety od miesiąca nie wiem co się stało z jego psychką, że nagle zaczął się rzucać na córkę (16 lat), którą do tej pory wręcz uwielbiał. Jest to dość dziwne zachowanie. Rano przymila się do niej, bawi się z nią i czeka z wytęsknieniem aż wróci ze szkoły. Niestety wieczorem, a od dwóch dni nawet w dzień, warczy na nią i rzuca się (skacząc i uderzając pyskiem) jak tylko przechodzi obok niego. Trzeba na niego krzyknąć i się uspokaja ale mimo to i tak "krzywo" na nią patrzy. Potem jak gdyby nigdy nic kładzie się obok niej i przytula lub chce by go głaskać. Zaczyna też się tak zachowywać w stosunku do mojego ojca. Zaznaczę tutaj, że pies jest wykastrowany od 4 miesięcy, co zdaniem weterynarzy miało zmniejszyć jego agresję. Coraz bardziej obawiam się jego zachowania. Córka zaczyna bać się przechodzić obok niego. Nie wiem już jak z nim postępować a ciągły lęk prowadzi do jeszcze większego stresu co pies wyczuwa. Do tego wszystkiego zaczął w ten sam sposób reagować na szeleszczenie i zamykanie pojemników. Wcześniej jedynie przybiegał i sobie pomrukiwał. Nie chcę oddawać psa do schroniska bo to nie jest rozwiazanie problemu. Może jest ktoś, kto miał taki sam problem lub może zna kogoś, kto zajmuje się takimi "przypadkami" w Koszalinie.
×
×
  • Create New...