Jump to content
Dogomania

dinaluna

Members
  • Posts

    43
  • Joined

  • Last visited

dinaluna's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. W piątek byłam świadkiem tej skwapliwości w oddawaniu. Szkoda że miasto nie angażuje się choć trochę bardziej w los zwierzaków. Byłoby wszystkim łatwiej. Ale na nich nie można zarobić. Niestety.
  2. W Sopocie to chyba aż tylu zgłoszeń nie ma. Fakt, właściciele mogli dzwonić co dziennie. Ale skoro właściciel pomaszerował osobiście w poniedziałek, zostawił nr tel. i pokazał zdjęcie (czy zostawił nie wiem) i psa jeszcze opisał, a ja dzwoniłam rano we wtorek i słyszałam szelest kartek zeszytu zgłoszeń, to chyba wina nie tylko po stronie właściciela. Rudemu sama zrobiłam adresownik z imieniem i nr tel. właściciela i tak zaopatrzony pomaszerował do domu. Czy schroniska chipują psy które wydają do adopcji? Bo Rudy ze schronu był wzięty 2 lata temu niewykastrowany. Chyba był za młody. Co w takim razie ze sprawdzaniem umowy adopcyjnej?
  3. Jak wyrzucić Rudego z ogłoszeń na dogo?
  4. Dzięki FB wczoraj wieczorem dowiedziałam się gdzie Rudy chodził z właścicielem na spacery, a dzięki papierowym ogłoszeniom zadzwoniła właścicielka i hurra rudy Maksio już jest w swoim domku:multi: Okazało się, że Maksio zwiał przed atakującym go psem w niedzielę. W pon. rano właściciele zgłosili że szukają do schroniska w Sopocie, ja we wtorek rano że znalazłam. Schronisko na to, że nikt nie szuka. O co tu cholerka chodzi? Pies tęsknił, właściciele tęsknili a ja przez tydzień wypisywałam w internecie, wisiałam na telefonie i biegałam z psem po Sopocie. To nie pierwsza taka historia z sopockim schroniskiem niestety, że o Promyku nie wspomnę :angryy:
  5. Więcej o Rudym po kilku dniach pobytu u mnie. Gdyby go ktoś przygarnął na stałe to by miał: spokojnego chłopaka, przyjaznego do wszystkiego co żywe, świetnie zachowującego się w samochodzie, cierpliwie znoszącego zabiegi pielęgnacyjne i wszystko co mu życie przyniesie :lol:
  6. Mało pocieszające, ale dzięki. Wczoraj wydrukowałam zdjęcia i idę rozwieszać. To kolejny pies, którego znajduję w związku z poszukiwaniem Kreski [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/230749-SOPOT-Zagin%C4%99%C5%82a-malutka-KRESKA[/url] Fotka Rudego na ogłoszeniu [URL]http://www.dogomania.pl/ogloszenia/id/5577/[/URL]
  7. We wtorek (28.08.) rano w Sopocie znalazłam małego, rudego psa. Sierść średniej długości, puszysty jasny ogon, biały krawat, klapnięte uszy z puszystą sierścią. Ma dwie obroże: czarną parcianą z plastikowym zapięciem i przeciwpchelną. Chłopak trochę wycofany, ale sympatyczny. Przyzwyczajony do spania na fotelu lub w łóżku :) Ogłosiłam w internecie na różnych stronach, powiadomiłam schroniska. Cisza! Nie mogę zatrzymać ze względu na temperament mojej suczy. [B]Potrzebny tymczas! [/B] [URL]http://www.dogomania.pl/ogloszenia/id/5577/[/URL]
  8. Od momentu akcji rozwieszania plakatów w Sopocie jeździłam z jednym przyklejonym do szyby samochodu. Zaglądałam na wątek na początku czerwca z nadzieją że się znalazła ... niestety nie. Postanowiłam zdjąć plakat po tegorocznej wystawie psów. I zdjęłam!!!!! Hurrraaa!!! Kana mi powiedziała, że się znalazła! A teraz przeczytałam całą historię i bardzo, bardzo się cieszę i bardzo pozdrawiam.
  9. Ja tez uwazam ze nie operować. Odpowiedzialny wlaściciel upilnuje sunię. Wystarczy smycz od ok.9 dnia cieczki. Przez 7 lat mialam dwie suczki nie sterylizowane i bylo ok. Potem wysteryl. siostre mojej Kluski, bo coraz gorzej znosiła psychicznie urojone ciąże. Po 1,5 roku operacja guza sutka, po następnym roku musiałam uśpić - przerzuty. Tu akurat zbieg okoliczności, ale gremlinek mój kochany wycierpiał juz tyle i jeszcze serce, więc nie ma co jej męczyć. Myśle że by nie przetrzymała, to bardzo rozległa operacja. Jeżeli guz sie nie powiększa w zastraszającym tempie to dać spokój. Na fotkach widać że nareszcie szczęśliwa i ciałka jej przybyło:) Magdola pięknie o nią dbasz! A i TZ jakąś przychylność ma w oku:) Myślę że on już się zakochał w gremlinku tylko się przyznać nie chce;) Ucałowania dla najpiękniejszego maleństwa i dla Airy oczywiście też. Śliczna!
  10. Witam, to u mnie kochane maleństwo było przed wyjazdem. Swędziało ją nawet przy małych zmianach temperatury, więc zakładałam jej różowe porcięta też. Jak zaczynała udawać kota [i kto sie jeszce dziwi amstafce :))?] to na chwilkę na rączki, uspokajające pomruki i delikatne masowanie po pleckach. Pomagało! Ucalowania dla maleństwa!!!
×
×
  • Create New...