Anah- nie zwykłam prowadzić osobistych wycieczek, bo wbrew twoim pomysłom, jest to mój pierwszy nick na forum a należę do grupy czytających, stąd z innego wątku wiem, że Anah to ty. A jesteś w jakimś sensie internetowym, osobą publiczną bo są ludzie uważający cie za autorytet - blog, ksiązkobroszurki. Ile razy można złamać jeden i ten sam punkt regulaminu? Każdy kto powtórzy twe imię po tamtej osobie (która zrobiła to pierwsza) łamie regulamin ? ciekawe. Ja nie miałam na celu oczernianie Cie i obrzucanie ostrymi słowami, jedyne, co to ździwiło mnie, że akurat ty zabierasz tak określone i wydawałoby się (a to jednak iluzja) uargumentowane zdanie ! Na początku dyskusji byłam ciekawa twoich argumentów, ale gadanie okazało się to pieniactwem.
Nie rozmawiałaś więc z żadną ze stron, a jednak dasz się rozstrzelać w obronie . To ci dopiero merytoryczne:) Grunt to znajomość faktów.
Ja przynajmniej pofatygowałam się porozmawiać z jedną ze stron, do której kontakt można znaleźć w internecie.
Co do Justyny, no rzeczywiście szkoda, że jej marzeniem nie było posiadać psa asystenta a psa do odwiedzin dzieci. Tylko szkoda pod jakim względem ? że inna Fundacja miała by taki sam problem? Pozatym z bloga wnioskuję, że Justyna zmieniła zdanie i już psa asystenta chce.
Może powinniśmy jej mówić o czym powinna marzyć, wtedy nikt nie popełniałby błędów ?
Jestem akurat szkoleniowcem do których Justynosiołek się nie zwrócił, ale zwróciła się do moich koleżanek. Nie mam podstaw aby wątpić w to co mówią, tak samo wierzę osobom które zaczęły odzywać się po tym apelu w różnych miejscach.
A ty sobie wierz w co chcesz :) W końcu jeszcze utrzymuje się magia świąt... cuda, cuda...
Aniada
Rozmawiałam o tej sytuacji ze swoimi znajomymi, nie ukrywam, że będąc pod wrażeniem rozpoczynającej się tutaj dykusji., Wydawało mi się, że to może ja coś mam nie tak pod kopułą, że nie widze nic złego w ofiarowaniu osobie niepełnosprawnej psa- która zapewnia, że ma pełne zaplecze pomocy i doświadczenie z psami. Ale Oni widzą to tak samo, nie jestem odludkiem czy odmieńcem :)
Fundacja popełniła błąd - nikt nie pojechał i nie zamieszkał z Justyną aby dokładnie sprawdzić jej stan psychiczny, nikt nie poznał jej zmyślonych przyjaciół i nikt za wczasu nie dowiedział się o tych wcześniejszych psach.
TO był błąd - wiara w niepełnosprawną dziewczyną która ponoć z wielkim zaangażowaniem przyjeżdżałą do hodowców, zapewniała, obiecywała i tak bardzo marzyła, że aż płakała ze szczęścia. Myślę, że tej pani należy się Oskar.
Może tak będzie miał na imię nowy pies ? :)