Witam:)
Po pierwsze chciałyśmy się przedstawić i przywitać:) od około miesiąca mam małą Cavalierkę- Tośkę.
Niedawno skończył się okres kwarantanny...i jednocześnie okres ładnej pogody. No i tu zaczeły się schody, bowiem nauka psa załatwiania się na zewnątrz idzie topornie a raczej wcale. Tośka po 5 minutach spaceru ma już dość, łapki zaraz jej marzną, snieg też jej nie pociąga. Efekt jest taki że załatwia się w domu przed i po spacerze, na dworzu jeszcze nam sie nie udało.
Pytanie jest takie..jak pomimo mrozu przekonać małą to załatwiania się na dworzu? czy może poczekać aż ten najgorszy mróz minie??