Dzieki za podpowiedzi wszystkim.Temat wciaz otwarty. Co do "treningow" to raczej bez ekstremy typu maratony z zaprzegami,fajna sprawa ale raczej mnie to nie pociaga. Chodzi generlanie o to ze czesto siedze w lesie, rower czesto podprowadzam a potem jakis maks kilkominutowy zjazd. Jezdze po ostrych trasach ale bez masakry. Na pewno nie bede bral psa na calodniowe wycieczki zjazdowe po jakis glazach itp.Czesto np po prostu budujemy jakies chopki i spedzamy milo czas na lonie natury,taki towarzysz to fajna sprawa. Nie chce zeby pies polecial za czym tylko zobaczy.Po prostu taki towarzysz na spacery,wycieczki ale tez czasami na wieczorny jogging. Spedzilem dzien z labradorem czarnym ktory bawi sie z kazdym ale wlasciciel tak go ulozyl ze nie odejdzie z obca osoba dalej niz na 10metrow,w lesie wyskoczyla nam sarna-polecial od razu ale tylko na dystans kiedy tracil wlasciciela z oczu po czym od razu wracal- no szczena mi opadla-przemadry pies :) ..naprawde zmienilem zdanie o labradorach.
O husky prosze mi nawet nie mowic-mialem-masakra.
generlanie zabawy w lesie,spacery,czasem jogging,krotkie wycieczki rowerowe (powiedzmy maks 10-15km)
Co do nas rowerzystow..no coz,zawsze staram sie poczuc jak osoba po obu stronach medalu. Niestety taki kraj mamy dziki, mamy pasje ale nie mamy gdzie jej bezpiecznie rozwijac,nie mam bikeparkow (slowacy i czesi oczywiscie juz dawno maja), zabezpieczonych tras w gorach itp. Jest tez wielu dzieciakow-debili pedzacych i nie myslalcych ze dzielimy szlaki z pieszymi- tego niestety sie wyleczyc nie da. Co do siebie i swoich znajomych to na "cywilnych" (tak je nazywamy) odcinkach nie jezdzimy szybko i staramy sie ostrzegac a potem dziekowac za ustapienie...wiem ze niestety wielu jest innych...