Moja droga rozmówczyni.
W Polsce kalendarz szczepień wygląda inaczej niż np. w USA czy krajach Europy Zachodniej. Prze to że jesteśmy traktowani jako kraj buforowy dla zaraz przychodzących z Azji (wścieklizna, pryszczyca oraz cała masa innych) jesteśmy uznani za kraj zagrożony wścieklizną.
Kalendarz szczepień na wściekliznę wygląda tak.
Najwcześniej można psa zaszczepić na wściekliznę przy drugim szczepieniu (po 8 tygodniach).
Zwyczajowo w Polsce szczepi się psa po 6 miesiącach.
Doświadczeni hodowcy szczepią psiaki po wymianie zębów, przynajmniej część z nich. (najpopularniejsza szczepionka to chyba Rabisin-R).
W Stanach szczepi się na wściekliznę zależnie od stanu raz na rok a najczęściej na 2 lub nawet 4 lata.
Szczepionka Rabisin-R według producenta jest skuteczna przez dwa lata, ale obowiązek szczepienia w Polsce jest raz na rok.
I tak jest z wieloma szczepionkami, dzieki corocznym szczepieniom mamy lepszą profilaktykę chorób, ale w wiekszości przypadków można by je wykonywać przynajmniej dwukrotnie rzadziej.
A co do kwarantanny. To teraz krótki podstawowy zestaw szczepień dla wszelkich szczeniąt.
1 szczepienie - po 6 tygodniach (popularna szczepionka to Novibac Puppy)
2 szczepienie - po 8 tygodniach (Novibac DHP lub DHPPi)
3 szczepienie - po 3 miesiącach (14 tygodniach) (Novibac DHP lub DHPPi)
I wreszcie kwarantanna od 7 do 14 dni - zależnie od fantazji weterynarza i cierpliwości właściciela szczeniaka.
Reasumując, pies powinien wyjść na dwór po 16 tygodniach od urodzenia, pod warunkiem, że do tej pory nic nie zakłóciło jego rozwoju i zdrowia.
Oczywiście są szczepionki innych producentów np. amerykańska Duramonte, ale proponowany system szczepień 3, 5, 10 lub 5, 10, 10, jakoś mnie nie przekonuje. Po co szczepić i obciążać szczeniaka na coś, co w danym rejonie nie występuje. To jak strzelanie z armaty do muchy.