Jump to content
Dogomania

illuvies

Members
  • Posts

    25
  • Joined

  • Last visited

illuvies's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. TŻ zaczął za moją namową pracować ze smaczkami i efekty już widać. Dzisiaj byliśmy razem (wcześniej ekwipowałam TŻ w saszetkę, ale nie bardzo mu wierzyłam że te smaczki zużywa w trakcie spaceru, a nie zdejmuje ją zaraz za rogiem i dalej uczy psa szarpaniem), kilkakrotnie pies podbiegł do mnie czekając na nagrodę - smycz trzymał TŻ. Z początku TŻ parę razy Borysa szarpnął, gdy pies ciągnął, ale po kilku pierwszych nagrodach pies pięknie się pilnował. Pan Darek z Aportu odpisał mi, że nie ma czasu by nas odwiedzić w domu. Popytam, czy ktoś mógłby nas podwieźć, ale czy są jeszcze inni zaufani behawioryści do których mogę się zwrócić? Chciałabym się upewnić, że idziemy w dobrą stronę.
  2. Przyznam, że sądziłam, że najpierw powinien warczeć, ale innych sygnałów, dla nas niedostrzegalnych, nie wykluczam. ;) Jesteśmy po spacerze ze smaczkami - w ogóle, ogromny postęp, zauważa właściciela i można z nim pracować! Zrobiliśmy siad, leżeć i zdechł pies, pracujemy nad przywołaniem. Daje łapę ale tylko wtedy gdy jest na luzie, w przeciwnym razie ręce go rozpraszają. ;)
  3. W zasadzie, z obrożą już większego problemu nie ma, ale przyjrzę się. Czasami mam wrażenie, że jest pewne napięcie, a ostatnio łapię go za obrożę tylko przy kombinacji ze smyczą. Ostatnio ja chodzę na spacery tylko ze smaczkami, pies się zachowuje pięknie. TŻ wychodzi z innego założenia i woli karać, niż nagradzać, nie mogę go przekonać. Dziś jednak mieliśmy konkretny problem. TŻ podszedł do Borysa, pies coś memłał, TŻ wyciągnął rękę (po co? nie mam pojęcia :shake: ), a Borys się na niego rzucił - na rękę, później obie nogi. Może pozostaną na kostkach siniaki. Bez krwi. Co mnie martwi? Że pies nie ostrzegł. Nie wiem, co teraz robić?
  4. TŻ określił to jako pogryzienie - ja nie wiem, nie widziałam :eviltong: Ale twierdzi, że obyło się bez rozlewu krwi. Narobiły tylko dużo hałasu. A wczoraj ten pies oczywiście znowu na ulicy, niepilnowany... :shake: No i możliwe, że Borys chciał pokazać tamtemu małemu, kto tu rządzi - ale tak jak mówię, wyglądało to strasznie. ;)
  5. [quote name='M@d']Nie macie w okolicy jakichś "psich łączek na których psy biegają luzem, żeby mógł nadrobić socjalizację z innymi psami?? BTW - W jakim on jest wieku??[/quote] Wcześniej nie zauważyłam pytań, ślepa kwoka ze mnie. Psich łączek brak, przynajmniej ja nie zauważyłam jakichś szczególnych psich zgromadzeń, że tak to ujmę. Nie wiem, w jakim jest wieku - pierwszy wet ocenił go na 6 lat, zachowuje się na jakieś 2 lata, wetka twierdzi że do końca stwierdzić nie można, ale 2+. Dziś kolejny meeting. Nawet nie wiem, ile razy dziś Borys dostał po nosie od Mefa. Na niego już tak nie reaguje, jak na Desera - Deser ucieka, zamiast się bronić (chociaż kontrolujemy sytuację). U nas wysokich mebli prawie że nie ma - są 3 w różnych kątach pokoju, w tym jeden przy schodach, i jakby pies się na nie dostał, to kot nie miałby dokąd uciec. Pies jest trochę spokojniejszy, reaguje na nas, ale wciąż ma hopla na widok kotów. Raz jak byłam na spacerze - biegaliśmy - Borys zobaczył kota na bocznej ścieżce i myślałam że mi rękę wyrwie... Generalnie wciąż się boję puścić psa w pokoju w którym są koty. Raczej nie ma morderczych zamiarów - jest tylko niesamowicie ciekawy - ale wciąż się obawiam, że źle odczytuję jego zachowania. Zauważyłam, że stawia uszy, nie odsłania zębów - ale otwiera paszczę, wietrzy :D, nie jeży się. Chyba nie mam podstaw do strachu, poza moim brakiem doświadczenia? Umiemy siad, leżeć - tylko z gestem, czasami daje łapę. Z leżeć wychodzimy do zdechł pies. ;) Zdarza nam się też bawić - ale tylko wtedy, gdy pies zacznie, na nasze zachęty nie reaguje, my tylko możemy odpowiedzieć na jego. Mieliśmy już kilka spotkań psio-psich. Dwukrotnie się ładnie zachowywał, w spotkaniu z psem wykastrowanym i rocznym dalmatyńczykiem. Raz, gdy się obwąchiwały z małym pieskiem, złapał go w przednie łapy. :o Niewiele widziałam, bo TŻ trzymał smycz - na luzie, ja stałam kawałek dalej - nie wiem, jakie miał zamiary, ale wyglądało to strasznie. Przedwczoraj natomiast pogryzł psa sąsiadów, który do niego skoczył z zębami - sąsiadka zostawiła otwartą bramę... TŻ mówił, że to nic poważnego. Nie reaguje na psy za ogrodzeniami, chyba że coś go wcześniej podjarało - na przykład kot - to wtedy odpowiada na każde szczeknięcie, w większości wypadków jednak przechodzi bez zwracania na nie uwagi.
  6. Dziś było pierwsze poważne spotkanie kociopsie. Pies, wciąż kontrolowany ;) ale bez smyczy był w pokoju z kotem. Kot zeskoczył z regału, pies za nim ruszył - a w pokoju panele - i zanim do kota dobiegł, wytarł tyłkiem podłogę, kot uciekł, pies za nim, wyglądało to groźnie - ale dzięki panelom i kiepskiej przyczepności kot uciekł i wskoczył na parapet. Powstrzymałam psa przed pakowaniem się z pyskiem do kota, pozwoliłam mu na spokojnie powąchać się, i Borys dostał łapą po nosie - chyba bez pazurów, bo ostatnio je Mefowi ścinałam - ale po tym spotkaniu pies był znacznie spokojniejszy. Jesteśmy dobrej myśli, po tym, gdy kot ochłodził jego zapędy ;) pies reagował na komendy i smakołyki. Jesteśmy dobrej myśli. :) Borys reaguje na każde niemalże poruszenie smyczą na spacerach, prawie nie ciągnie, pięknie się zachowuje. Rewelacja.
  7. [quote name='Pies Pustyni']A dlaczego robicie "akcje" kiedy ktos przechodzi obok.Wydaje mi sie,ze wprowadziliscie niepotrzebne napiecie - sciagniecie smyczy,bo ktos sie zbliza,do tego jeszcze ta lapa,Ty nadciagasz z pomoca ;) - to wszystko moglo wywolac taka reakcje psa. Nie dalo sie po prostu minac tej dziewczyny bez zwracania uwagi?[/QUOTE] Nie, bo to była bardzo długa smycz i śliska, bo parciana, i ciężko na niej psa utrzymać. Na krótkiej by nie było problemu, a na ogół nie spotykaliśmy tam ludzi. Faktycznie, niepotrzebnie podeszłam, nie pomyślałam w sumie o tym, że może to wpłynąć na reakcję psa. [quote name='evl']Zu tak samo, może te nowodworzaki tak maja i już? :evil_lol: Oczywiście żartuję, uczymy się chodzić też na krótkiej smyczy ;) Wiesz jaki ja mam sposób na mijanie psa czy czegokolwiek, gdzie nie jestem pewna reakcji Zu? Sadzam ją na tyłku, grucham do niej i macham smakolem a ona grzecznie siedzi, bo wie, że tylko wtedy dostanie smaka :) Na początku było okropnie, bo pies zamiast smakołyka wolał strzelić zębami innego psa, ale po paru powtórzeniach zrozumiała, że jak próbuje urwać nos innemu psu to nie ma parówki :grins:[/QUOTE] Na psy to na pewno nie podziała - dzisiaj pies szedł po drugiej stronie ulicy - i na szczęście nie staliśmy na przejściu, bo Borys wypadłby nam na ulicę - ale na spacerach jest coraz lepiej. Nauczył się, że jak ciągnie, a któreś z nas stanie, to nie ruszymy dalej dopóki na nas nie zwróci uwagi i nie zajmie miejsca przy nodze. Zaczął zwracać uwagę na smaki, robi siad, dajemy radę. Z czesaniem spróbuję. Chyba dam ogłoszenie na dogo czy do gazety, że poszukuję psiego towarzysza. :lol: Bo obawiam się, że bez takich spotkań nic nie zdziałamy, a ludzie nie zawsze chcą pozwolić na psi kontakt.
  8. Ja staram się komend nie powtarzać, nie wypowiadać ich wtedy, gdy mam pewność, że ich nie wykona (nie wołam go, gdy waruje pod drzwiami, bo zobaczył koci cień), natomiast TŻ robi całkowicie odwrotnie. Nie umiem mu wytłumaczyć, by tego nie robił. Wczoraj jak byliśmy na spacerze, pies sąsiada był na podwórku - ten mały, o którym już tu pisałam. Borys się zachowywał spokojnie, więc go nie trzymałam blisko siebie, tamten poszczekał i się w końcu uspokoił. Poniuchały się i spokój. ;) Na nieszczęście, dziś od nowa nas obszczekał. Borys się inaczej zachowuje - zaczyna na nas skakać, jak się cieszy, biegać po kuchni i przedpokoju - wcześniej był raczej statecznym psiakiem ;) - i powoli można zacząć się z nim bawić. Chociaż i tak najlepszą zabawką okazują się... moje buty. ;) Pozostaje kwestia czesania. Jak tylko do nas trafił, został wykąpany i wyczesany - ale tylko z wierzchu, nie majstrowałam mu przy brzuchu i przy łapach, żeby za bardzo nie ingerować w jego prywatność, a teraz myślę, że może powinnam była to zrobić... Bo teraz, okazuje się, Borys czesania nie lubi, a na zadzie ma normalnie kłąb sierści - plus ogon, ale jego nie dał ruszyć od samego początku. Zastanawiam się, może inna szczotka? (Mamy taką o metalowych zębach, zaokrąglonych, co by nie drapały, z jednym rzędem, taki grzebień w zasadzie.) Spróbujemy z karmieniem go smakołykami podczas czesania. I ostatnio na spacerach zaczęliśmy dla niego istnieć. :lol: Nagradzaliśmy dobre zachowania pokrojonymi żołądkami. Pokazał jednak swoją kolejną ciemną stronę. ;) Był na długiej smyczy (ojciec mi zrobił smycz z taśmy parcianej, wyręczył mnie :D), i akurat jakaś dziewczyna obok nas przechodziła. TŻ wziął go do siebie, łapa psa się zaplątała, chciałam mu ją poprawić, a w tym czasie Borys rzucił się na tę dziewczynę. Zastanawiam się, czy to moja wina, że do niego wtedy podeszłam? O, i jeszcze news - Borys na krótkiej smyczy ciągnie, na długiej chodzi koło nogi...
  9. No właśnie chodzi o to, że było spokojnie. Zauważyłam tylko, że szczeka na samochody w domu - ale tylko na niektóre. Może to o konkretny silnik chodzi? Cholera wie. Ze spaceru dzisiaj nici, bo sąsiedzi naprzeciwko wynajęli konia, by zaorać swój mini spłachetek, a Borys, ledwo konia zobaczył, zaczął warczeć - jeszcze na schodach domu (a to dobre 7m od bramy, później ulica, pobocze, i dopiero koń). Wyszliśmy tylko do ogrodu na siusiu, poćwiczyliśmy w przybudówce - siad wychodzi coraz lepiej, leżeć wciąż opornie, ale ze 3-4 razy wyszło zostań, przy czym odeszłam na kilka kroków. Na jego reakcję na koty przestaliśmy zwracać uwagę, chwalę go wtedy, gdy kot wsadza łapy pod drzwi, a Borys leży i się nie podnosi. Może zajarzy. ;) Podejrzewam, że bez behawiorysty się nie obejdzie, bo jego niektóre zachowania mnie martwią, szczególnie, że eskalują niemalże z dnia na dzień. Może na rowerzystów się znieczuli, bo mój ojciec przyjeżdża do nas na rowerze, a jego bardzo lubi - a może znieczuli się na tego jednego? :P
  10. [quote name='evl']Hm. Co prawda nie jestem gorącą zwolenniczką tylko i wyłącznie metod pozytywnych w szkoleniu, bo nie na każdego psa to działa (Zu na przykład przez pierwszy miesiąc można było smakami machać przed nosem a ona i tak darła ryja, jak widziała psa :roll:) ale ten pan jest chyba godny uwagi - z psami schroniskowymi robił cuda, nawet z największymi agresorami - może spróbujcie nawiązać kontakt z p. Darkiem [URL]http://www.aport.za.pl/[/URL] :)[/QUOTE] Dziękuję! :loveu: Z pewnością się z nim skontaktujemy. :) Dziś było co prawda spokojnie, ale kto wie, co będzie kiedyś. ;)
  11. [quote name='warsawmoo']Powoli dojdziesz z nim do ładu. Dziewczyny napisały ci tutaj wiele cennych uwag, korzystaj (; Zabawkę masz na sznureczku? Baw sie z nim, tak, jak to robisz z kotem - turlaj po ziemi, z jednej, i z drugiej strony, a potem do góry, i zaraz myyk - za plecy - "nie ma!". A potem, jak już wyjmiesz z ukrycia, daj mu ją złapać i poprzeciągaj się z nim, a jak puści, to od nowa. Jak sie nakręci będziesz w stanie odwrócić jego uwagę od kotów i psów, ale na to tez potrzebujesz CZASU. Czas, cierpliwość, konsekwencja i wyrwałość ... Trzymam mocno kciuki![/QUOTE] A co ja robię jak nie korzystam? :D Z tej okazji nawet tańcowałam w kuchni, czego normalnie nie robię. :D Zabawka nie jest na sznurku, ale spróbujemy, bo o tym nie pomyślałam. Marzy mi się, żeby kiedyś mi się wszystkie sierściuchy zapakowały do łóżka. ;) Założenie było takie, że kotów w sypialni nie będzie, i co? Jeden śpi na TŻ, drugi obok niego. ;) Chciałabym, by się kiedyś i Borys z nami wyłożył. :D
  12. Właśnie po dzisiejszym dniu doszliśmy z TŻ do wniosku, że całe jego zachowanie wynika z lęku no i ten brak socjalizacji, o którym pisałam już w poprzednim poście. I generalnie nie ma opcji, żeby pies, widząc coś/kogoś, zwrócił na mnie uwagę. Jest tym tak pochłonięty, że koniec. Dziś na spacerze stała trójka nastolatków z maleńką psinką, która wyglądała, jakby chciała poznać bliżej Borysa - taki przystojny kawaler ;) - a Borys... nawet gdyby się waliło i paliło, nie zorientowałby się. Stanął jak wryty i koniec. :D Podobnie z kotami. :) Po prostu zaczekamy, aż zobojętnieje na drzwi i koty za nimi. Bo autentycznie, nic się nie da zrobić - albo ja nie umiem. Nad zabawką pracujemy, dzisiaj już kilka razy wziął ją w paszczę, chwaliłam go etc., ale wciąż ja nie potrafię go nią zainteresować. Najlepiej, gdy mu się ją podrzuci gdzieś obok niego - w przeciwnym razie, wcale go nie kręci. Wąchnie i sobie pójdzie. ;) I ja generalnie robię tak jak piszesz, [B]Delpha[/B], ([I]Jak się "miota" na coś, nie rób nic. Jeżeli stałaś, stój dalej, jeżeli szłaś, idź tam gdzie szłaś, a psa "zabierz ze sobą" to znaczy nie szarp, nie uspokajaj, nie mów do niego, nie bij, nie krzycz.[/I]) tylko przy jednym ogrodzeniu staram się przejść jak najszybciej - nie wierzę w wytrzymałość bramy, na którą skacze trzy wilczury plus spaniel. :/ Wygląda dość nędznie, a jak sobie pomyślę, co by było, gdyby kiedyś puściła... :/ Ale jeśli chodzi o komendy, to jestem dobrej myśli, bo idzie nam naprawdę dobrze. Pies jest naprawdę bystry. :)
  13. Szkółka, niestety, odpada. Szukałam w internecie, w mojej mieścinie (informacje na PW, taki schiz) nie ma żadnej, a nie mam samochodu, żeby podjechać do Lublina, nie mam też żadnego znajomego na chodzie z samochodem. :( Myśleliśmy z TŻ o szkoleniowcu czy behawioryście, nie wiem, który by się do nas bardziej kwalifikował, czy to to ta sama osoba. :D Ale znowu, nie wiem, czy ktoś dobry jest w lubelskim. No i nie wiemy, jak się kształtuje cena jednej wizyty.
  14. [quote name='warsawmoo']hihihi.. To nie z kotami masz sie bawić przy psie, ale z psem przy kotach ...[/QUOTE] Tym bardziej awykonalne. :D Nie istnieję dla niego w obecności kotów. :D
  15. Ja z nim ćwiczę, dziś TŻ, no i chyba muszę wychodzić z kuchni na ten czas. :diabloti: Nie jestem zadowolona z tego, jak TŻ to robi, zamiast sposobem, to on chce na siłę, no a z psem się nie da. Z waruj jest ciężko, bo gdy tylko się odsunę/on odsunie od psa na kilka kroków, to Borys się zrywa i biegnie za nami. Chociaż mi się udawało odejść na kilka - ale tylko dwa razy - po chwili, zanim zdążył wstać, chwaliłam go i dostawał smakołyk. Zaczął zwracać uwagę na zabawkę, lubi gryźć butelki - robiłam wczoraj ciasto i mi gwizdnął butelkę z octem, na szczęście, zabrałam mu :D - a dziś mi ukradł margarynę do ciasta z lodówki. Bestyj jeden. Generalnie, cholera, ciężko jest. :shake: To, co w domu, to sobie poradzimy. To, co na dworze - te wszystkie psy, których jedyną atrakcją jest szczekanie na psy poza ogrodzeniem - to masakra. Jeden dwukrotnie do nas biegł z zębami (dopiero ostatnio jest zamykany na podwórku, o dziwo!). :shake: Nie zrobiłby Borysowi krzywdy, bo Borys ma porządne futro, a on jest mały... No i pewnie zanim by złapał Borysa, to by poleciał na kopach, bo chodzę w glanach, a mojego zwierza ruszyć nie dam. Masakra. :shake: [B]Delph [/B]- dziękuję za odpowiedź, niestety, rady dotyczące kotów są chybione. Nie da się bawić z kotami przy psie, bo, wydaje mi się, pies jest o nie zazdrosny, i jak napisałam, jak widzi kota, szaleje. Dzisiaj się wepchnął pod stół, dobrze, że zatrzymała go poprzeczna deska. :shake: Bo TŻ pociągnął za sobą (pies był na smyczy). Z drzwiami już lepiej, zaczęłam chodzić do łazienki, wychodzę czasami na dwór (pranie i takie tam). Jak mi się pcha do drzwi, mówię "sio", czasem przechodzę spokojnie. Ale to z drzwiami do łazienki jest dobre! :D Na spacerach WSZYSTKO jest ciekawsze ode mnie - dlatego przestałam zwracać na siebie uwagę - pracujemy nad tym w domu. Gdy usiłowałam z nim pracować na smakołykach, to je zjadał - pozornie patrząc na nie - a później z powrotem wpatrzony w jeden punkt. I podobnie z kotami - jak waruje pod drzwiami, to żaden smakołyk, żadna zabawka, żadne zabawianie, ćwierkanie itd. nie działa. Zastanawiam się... :D Czy jak siedzi pod tymi drzwiami czy mu wtedy nie mówić "waruj", skoro się spod nich nie rusza, i wtedy nagradzać to smaczkami? Czy to nie utrwali w nim siedzenia pod tymi konkretnymi drzwiami?
×
×
  • Create New...