Nie mamy na razie dobrych wieści, od wczoraj wieczorem Maksio nie pojawił się pod "swoją" kamienicą. Pani, która do tej pory okazywała mu zainteresowanie i systematycznie go dokarmiała, poinformowała nas o bardzo przykrym zdarzeniu z wczorajszego wieczoru - podczas grilla urządzonego przez kilka rodzin na podwórku kamienicy, agresywny, chociaż mniejszy od Maksia, piesek sąsiada rzucił się na naszego Maksa i przegonił go z terenu. Maks nie pojawił się od tego czasu, nie przyszedł, jak zwykle, na śniadanie. Plan Luty był taki, by zaproponować tej pani przygarnięcie przez nią Maksia (czułyśmy, że ma dla niego dużo serca) w zamian za wysterylizowanie jej suczki. Propozycja została przez nią przyjęta prawie natychmiast, powiedziała nam, że myślała o zabraniu pieska do domu ale ma trudne warunki finansowe i nie byłoby jej stać na sterylizację swojej suni. Okazało się, że suczka jest w zaawansowanej ciąży z Maksiem właśnie. Maks pojawił się pod domem w połowie kwietnia, w czasie cieczki suni i wystarczyła nieuwaga dzieci tej pani podczas spaceru z suczką. W obecnej chwili jest już za późno na aborcję, jak urodzą się szczeniaczki , pani chce je odchować i poszukać im domów. Bardzo nas jej podejście ujęło, chociaż uważamy, że będzie to trudne - pani pracuje, ma ciężkie warunki mieszkaniowe (1 pokój), dwie dziewczynki (9-cio i 11-to letnie). Jesteśmy w kontakcie telefonicznym, jak tylko piesio się pojawi, nasz plan wchodzi w życie o czym zaraz Was powiadomimy.