Zaczęło sie od tego, że ci młodzi ludzie, którzy mają w tej chwili sunię poprosili mnie o konsultację zoopsychologiczną, bo sunia strasznie szczeka, piszczy i skomle całymi godzinami, podczas ich nieobecności w domu (a pracują po 12h dziennie). Myślalam, że to ich sunia, która ma problem z lękiem separacyjnym, ale na miejscu okazało się co innego. Nie było sensu bawić się w żadne terapie, bo nie tędy droga, a po prostu szybko zacząć szukac właściciela!!! Sunia trafiła akurat do nich, bo 21 grudnia późnym wieczorem zadzwonił domofon do ich drzwi, odezwałą się dziewczyna, że na ruchliwej ulicy biegała wystraszona suńka, ona ją przywołała, żeby nie zginęła pod kołami samochodu. Ufnie do niej przyszła i zaczęła iść za nią. Ktoś z przechodniów - mieszkający nieopodal pokierował dziewczynę właśnie do tego bloku, mówiąc zę sunia mieszka w tym właśnie bloku z kjakimś starszym panem (menelem). Nawet w trakcie rozmowy już na klatce w owym bloku jakiś mieszkaniec powiedział: "tak, to jest ten pies od tego faceta X.Y." Ci młodzi ludzie wzięli sunię z zamiarem przekazania jej owemu panu XY. Rano okazało się ze owszem pan ma psa PRAWIE IDENTYCZNEGO, no i suńka została na tymczasie u tych młodych ludzi. Sąsiedzi zaczęli ich oskarżać, że zakłócają spokój, bo mała cały czas szczeka i szczeka, na drzwiach poprzyklejali im listy z groźbami!!! Sunia jet w bardzo dobrym stanie fizycznym. MA fajny kontakt z ludźmi, psami, jest świetna. Natomiast cholernie tęskni, dlatego tak płacze całymi dniami. Prawdopodobnie mieszkała z kimś, kto przebywał w domu i nie zostawała sama? :( Także stres w nowym miejscu, nowi ludzie i cała ta sytuacaja ją przerasta!
Tak bardzo mi jej żal!