Przepraszam, że tak długo nie pisałam co u Francisława. Już to naprawiam. Franciszek rośnie jak na drożdżach (ma już ponad 7 kilo), taki byczek juz jest, a śliczny jak z bajki. Takie moje serduszko kochane. Bardzo lubi jeździć samochodem, kilkugodzinne wycieczki mu niestraszne. Trochę rozrabia, ale straramy się nie pozwalać mu wchodzić sobie na głowy. Mieszkamy na ogrodzonym osiedlu, więc Franciszek już biega bez smyczy, tylko jest za bardzo przyjazny (z każdym by się witał i od razu bawił). Natomiast domu broni zawzięcie. Ostatnio troszkę choruję i dzięki temu nasze dziecko psie pomiędzy spacerami wyleguje się w łóżku- nie ukrywam, że jest nam razem bardzo miło i oczywiście przy ostatnich mrozach cieplutko...Pozdrowienia dla Rudzi i innych psiowych wielbicieli :)