znowu sie doszukujecie... no cóż.....ja wam piszę o moich problemach, chociaż wcale nie musze, a wy wiecie swoje.Jeśli psiak byłby nie zaakceptowany przez męża to nie miałabym wyjścia, tylko bym go odwiozła !!! narazie jest i mam nadzieje ze zostanie, niestety jesli będzie piszczał to będę musiała go wam odwieść. może dla was jestem potworem, bardzo lubię sunię, ale za wszelka cenę jej nie zatrzymam.
Psinka piszczy naprawdę bardzo głośno i szczeka przy drzwiach, słyszałam sama, wiem że sąsiadka nie zmyśla.
Tak naprawdę to ja podjęłam taka decyzje, żeby znaleść jej nowy domek, a skoro to nie wchodzi w gre to oddanie suni, a nie moj mąż, którego i tak nie ma cały dzień w domku i nie zajmuje sie nią.
Odezwę się pod koniec miesiąca jak się sprawy mają.