Jump to content
Dogomania

coma_berenices

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by coma_berenices

  1. Czytałam, żeby od czasu do czasu podawać zmielone skorupki jajek ale o muszlach nie słyszałam :)
  2. [B]xxxx52[/B], dziękuję za rady. Pilnie śledzę forum o goldenkach i wiem o wszystkich potrzebnych badaniach. Dianka ma dopiero 6,5 m-ca a prześwietlenie należy wykonać około 15 m-ca, żeby wyszło poprawnie. W domu mam schody i po tych schodach była noszona do 4-go miesiąca. Sama tylko pomału po nich wchodziła. Do 4-go miesiąca tylko nosiłam bo przez to wypadł mi dysk a to jednak kawałek klocka był :P Wiem, że trzeba także wykonać badania serca i oczu, gdyż goldeny też mogą mieć z tym problemy. Mimo tego, że Diana jest strasznym łakomczuchem to nie dostaje nic poza tym, co powinna. Je 3 razy dziennie karmę Royal Canin golden retriever junior, jedzenie odmierzam jej na wadze. Dostaje czasem twaróg, jajko, gotowane mięso wieprzowe i drobiowe. Żadnych słodyczy tylko psie ciastka w nagrodę ;) Czasem nawet sama jej piekę ciastka wątróbkowe :P Teraz waży 22,5 kg, więc wszystko w normie :) Jeszcze raz dziękuję. Pozdrawiam!
  3. Kurcze...to już ponad rok jak nie zaglądałam na to forum... Dostałam dzisiaj wiadomość od administratora, że galeria jest wznowiona, czy coś..postanowiłam odszukać swój temat i napisać jeszcze, choć jednego posta. Tina odeszła pierwszego dnia świąt Bożego Narodzenia... Nie zaczęła już chodzić. Miała ustanowioną dietę i bardzo jej pilnowałam. Ale na nogi już nie stanęła. Pamiętam, że wynosiłam mojego klocuszka po schodach, żeby mogła załatwić się na dworze. Schody sypałam solą żeby nie zjechać na tyłku po nich (po pół roku od tamtego zdarzenia dostałam niezły opierdziel od taty bo sól wyżarła cały beton). Ale to nie było ważne. Ważne jest to, że wciąż pamiętam jej ostatni, tragiczny dzień. Przy kolacji wigilijnej przytargałam jej legowisko do pokoju, żeby mogła być z nami. Ona jak zwykle ufna, grzeczna ze wzrokiem błagającym o jakiś smakołyk ze stołu. Dostała nawet kilka smakołyków Pedrigree pod choinkę, które później leżały nienaruszone i na widok których łzy napływały mi do oczu. Po kolacji wszystko było normalnie aż do 01:00. Tina kręciła się, czołgając się na dwóch sprawnych łapkach z kuchni do pokoju. Wyniosłam ją na dwór, myślałam, że potrzebowała. Ale nie. Po powrocie do domu było to samo. Z czasem zaczęło się pogarszać. Jej oczy miały dziwny wyraz, cierpiący. Już tylko leżała. Później zrobiło się jeszcze gorzej, nie dawała się dotknąć, piszczała. Bardzo cierpiała. Był pierwszy dzień świąt. Weterynarz w moim mieście ani czterej w sąsiednich nie odbierali. W Szczecinie także cisza... Mój dzielny, kochany rudzielec wytrzymał do 08:00 rano. W końcu weterynarz w mojej miejscowości odebrał, zabraliśmy Tinkę, zasnęła o 08:30. Nie mogę uwierzyć, że to już rok. Była członkiem rodziny. Tak bardzo za nią tęsknię. 1-go czerwca na świat przyszła Diana, golden retriever. A 25 lipca zamieszkała z nami :)
  4. Witam dziękuję jeszcze raz za wszystkie odpowiedzi. Fajnie, że jest takie forum i ludzie starają się pomóc innym w jakiś sposób :) U mojej Tinki znaczna poprawa. Wczoraj rano zadzwoniłam po weterynarza. Mieszkam w małej miejscowości i mamy tylko jednego, ale ludzie chwalą go sobie. Ja zresztą też nigdy nie narzekałam. Weterynarz przyjechał po godzinie na wizytę. Zmierzył psu temperaturę, nie miała gorączki. Przysłuchał się sercu. Poobserwował jak chodzi. Stwierdził, że ma zwyrodnienie kręgosłupa. Co prawda nie zlecił żadnego prześwietlenia ale jego staż w weterynarii jest naprawdę duży, więc postanowiłam mu zaufać. Przepisał dwa leki, które mam sama wstrzykiwać, tj. witaminę B12 i Novalin, na przemian, co drugi dzień. Był około godziny 10.00 ale widać było poprawę już wieczorem. Pies był na dworze, wypróżnił się, ma apetyt i zimny, mokry nos co jest dobrą oznaką :multi: Przy takich schorzeniach najważniejsze jest stworzenie pieskowi dobrych warunków do jak najszybszego wyzdrowienia. U mnie w domu położone są płytki, na których pies się ślizga. To nie pomaga. Od wczoraj wszędzie tam, gdzie chodzi Tina, leżą wykładziny. Może spokojnie ćwiczyć tylne nogi. Cieszę się ogromnie, że jest poprawa. Po tygodniu mamy zgłosić się po leki na odbudowanie stawów a kiedy skończą się leki w strzykawkach - kontrola (za ok. 2 tyg.) Pozdrawiam forumowiczów i dzięki raz jeszcze :)
  5. Dziękuję za odpowiedź. Kiedy zaczęły się problemy z chodzeniem odwiedziłam weta (już bez pieska). Powiedział, że po kuracji sercowej przepisze leki na odbudowanie stawów. Ale tych tabletek jest 60! Na pewno nie będę tyle czekać. Dziś święto, telefon milczy. Jutro z samego rana jedziemy do weterynarii. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
  6. [B]mela2[/B], to nie ja. Jestem po raz pierwszy na tym forum..
  7. Dzień dobry. Moja Tina ma 10 lat. W wakacje nieco kaszlała, myśleliśmy, że to może przeziębienie. Przeszło jej po jakimś czasie, więc zbagatelizowaliśmy sprawę. Co prawda kaszel nie powrócił ale teraz "sapie" (jak zmęczony pies). Byłam oczywiście u weterynarza. Stwierdził problemy z sercem, przepisał tabletki. Bierze je od 3 dni. Ograniczyłam jej jedzenie (bo waży trochę za dużo). Niestety 2 dni temu zaczęły się jej problemy z chodzeniem, ciąga za sobą tylne łapki. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Nie może nawet kucnąć aby się wypróżnić. Dziś cały dzień nie sikała. Apetyt ma mniejszy niż zazwyczaj ale je. Jutro oczywiście jedziemy do weterynarza, mam nadzieję, że nie powie najgorszego. Czy ktoś miał podobny przypadek? Proszę o rady jeśli Wasze psy miały podobny problem. Dziękuję z góry.
×
×
  • Create New...