Jump to content
Dogomania

gina5511

Members
  • Posts

    6
  • Joined

  • Last visited

gina5511's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Rybko bardzo dziekuje:lol: Sprobuje opisac sytuacje w naszym domu wg takiej samej kolejnosci. 1) jedzenie psy dostaja jedzenie razem tzn. on ma swoja miske ona swoja a pomiedzy stoi miska z woda Moge to zmienic wg zalecen nie ma problemu 2)wchodzenie do domu Mieszkamy na I pietrze-ani on nie umie wschodzic po schodach, a ona tez ma problemy, wiec psy poki co sa wnoszone i znoszone.Chodza na spacery razem, wiec jak jedno z nas idzie z dwoma psami to ciezko zrobic tak, zeby uporzadkowac wchodzenie do domu. Sprobuje moze sie uda. 3)meble Maluch wchodzi i schodzi z kanapy, zreszta jego wszedzie pelno, natomiast Pixi siedzi caly czas na kanapie z przerwa na jedzenie i spacer. Wczoraj kiedy juz Quik poszedl spac, ja siedzialam jeszcze przy kompie ona poszla na druga kanape, wiec ja skorzystalam z okazji i usiadlam na"jej" kanapie, ona przeskoczyla na swoja natychmiast z okropnym warczeniem na mnie.Sorry balam sie, wiec zeszlam. Srobuje moze wykorzystac sposob ze smycza i siedzeniem na jej kanapie, a gdy bedzie warczec wyprowadzac ja z pokoju.Zreszta ona spi w nocy na tej kanapie, wiec trzeba bedzie jej zakazac tam spac.Dzis maly wskoczyl na ta nieszczesna kanape to go chyba porzadnie podgryzl, bo az zapiszczal. 4)zabawy i pieszczoty Quik ma zabawki i sie normalnie bawi, ona nie jest zainteresowana zadna zabawa.Nie interesuja ja pilki, sznurki czy zabawki.Czasem nastawia brzuch do drapania, ale juz zaprzestalismy tego gdy ona przychodzi do nas(zreszta to sie zdarza sporadycznie).Czasem jak ja zawolam zeby wskoczyla do mnie na kolana to czesze ja grzebieniem i siedzi grzecznie bez mrukow i warkow. 5)spacer Quik chodzi na smyczy, Pixi bez smyczy.Ladnie slucha, nie ucieka i przychodzi na kazde zawolanie.Gdy chcemy zmienic kierunek spaceru nie ma problemu, zawraca i idzie z nami.Na smyczy Pixi tez nie ciagnie, wogole na spacerze zachowuje sie jak nie ten sam pies. 6)schodzenie z drogi Tu wlasciwie trudno mi cos opisac bo ona siedzi na kanapie.Normalnie to tak jakby jej nie bylo.Gdy ktos zadzwoni do drzwi to wtedy szczeka, ale tez nie idzie zobaczyc kto przyszedl tylko z tej kanapy szczeka.Jedyne zejscie z kanapy nastepuje, gdy ja wracam do domu, wtedy Pixi przybiega, piszczy, cieszy sie , lize mnie i czasem ze szczescia podsika sobie. Jeszcze z ostatniej chwili.Dzis poszlismy rano cala czworka na spacer, pozniej ja poszlam do pracy, a wczesniej psy dostaly jedzenie i to tyle.Po moim wyjsciu do pracy ta psina nie zeszla z kanapy, nie chciala isc na spacer i nie zeszla gdy moj facet wolal ja na jedzenie.Czyli od 8 rano do 18-30 pies nie jadl nie sikal.Jak weszlam do domu oczywiscie sie ze mna przywitala i zaraz poszlismy na spacer.Po powrocie zjadla swoja porcje i myk na kanape i teraz tak lezy i mysli... Martwie sie o nia, byla taka biedna jak ja zabieralam z bidula, trzesla sie cala i powiem, ze jeszcze takiego wystraszonego psa w zyciu nie widzialam. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradze bo "zrzucanie" jej z kanapy moze sie tylko odbywac chyba w kagancu,jak mnie bolesnie ugryzie nie bede mogla pracowac, a na to pozwolic sobie nie moge. Dziekuje jeszcze raz za wszystkie rady.Bede pisac co u nas nowego i jak nastepuja zmiany.Mam nadzieje,ze nastapia. Pozdrawiam
  2. Ok moze to moja wina, ze zalozylam tyle dubli, ale jestem tu nowa i niezorientowana.Poza tym w moim pierwszym watku napisalam, ze chodzi tu o dwa psy i jest to przypadek odosobniony.Ty mnie odsylasz do przeczytania watku o jednym psie(przeczytalam), a to jest juz inna sytuacja.Jezeli to mozliwe to napisze do moderatora o skorygowanie tego coby bylo porzadnie i bezproblemowo.Prosilam o rady wlasnie w tej sytuacji.Nie moge powiedziec, ze nie mam doswiadczenia z psami, bo w swoim zyciu mialam juz kilka psiakow, ale nigdy dwa naraz.Byly takie ktore mialam od szczeniaka i takie, ktore byly juz dorosle.Ze szczeniakiem sobie poradze, gorzej z pania Pixi. Jutro odpowiem na pytania i napisze cos wiecej. Dziekuje i przepraszam za zamieszanie Pozdrawiam
  3. Tak jak napisalam psy do domu weszly w tym samym dniu o tej samej porze.Jechaly razem samochodem14 godz.-ona po zabraniu ze schronu, on od rodzicow.W samochodzie nie bylo problemu, ona przerazona,on spiacy.Jedza razem w tym samym czasie.wyglada to tak jego miska z lewej strony posrodku miska z woda i po prawej jej miska.Kiedy jedno odejdzie od swojej miski to drugie juz leci sprawdzic co bylo lepsze.Na to nie pozwalamy i on i ona po uslyszeniu zakazu grzecznie wracaja do swoich misek.Gdy on do niej podchodzi w czasie gdy ona je to naturalnie Pixi warczy, zreszta jak my przypadkowo przechodzimy to jest tak samo.W domu jezeli Pixi chodzi to szczeniak jak zaczepia i probuje podgryzac w formie zabawy, wtedy ona podgryza go rowniez ale to na zabawe mi nie wyglada.Jak do tej pory to go bolesnie nie ugryzla, bo z piskiem od niej nie uciekl a wrecz przeciwnie szczeka na nia i znow probuje ja podgryzac.Kanapy to raczej nie zlikwidujemy choc teraz nie mamy mozliwosci z niej korzystac.Pixi czasem przeskakuje na druga kanape i tam tez czasem spi.Natomiast na spacerze jest to samo co w domu czyli on ja zaczepia ona go podgryza, ale tez sama prowokuje go do zabawy.Potrafia biegac jedno za drugim i tylko z przerwa na przysmak gdy sie je wola.Oboje odrozniaja juz swoje imiona, i gdy ja wychodze tylko z nia na spacer to ona sama skraca spacer bo chce do domu.Jak ida oboje to on czeka na nia, to znow ona na niego.W miejscach gdzie to mozliwe sa spuszczane ze smyczy i albo ida krok w krok za soba, albo osobno ale zawsze jest ten czas na zabawe.Nie wyrozniamy zadnego z psiakow(dobrze ze mamy dwie rece), wiec np.na spacerze kazde z innej reki dostaje przysmak. Quik ma 3 miesiace i jest psem, Pixi ma ponoc 3 lata i jest suczka
  4. Witam Dziekuje Wam za odpowiedzi i zainteresowanie. Nie znalazlam tu na forum takiego przypadku jak moj:-(.Oba psy zostaly jakby rownoczesnie wprowadzone do domu.Ona ze schroniska, on zakupiony.Odbylo sie to jednego dnia, wiec nie ma mowy o przywiazaniu czy bronieniu "swojego terenu". Nie wiem czy to ma znaczenie, ale po Pixi pojechalismy juz z malym i to ja jakby ja zabralam z bidula, bo moj facet trzymal malca na rekach.Do mnie tylko warczy czy mruczy ale jego juz 2 razy ugryzla.Pierwszy raz mozna by jej wybaczyc, bo on probowal jej poprawic poduszke, ale drugi przy zapinaniu smyczy to juz przesada.Czasami ona wskoczy do niego na druga kanape i nastawia brzuch do drapania i nagle jak nie capnie zebami, bez powodu.On jest z psami caly dzien, jak ja pracuje,gdy wracam do domu Pixi potrafi podsikac sobie tak sie cieszy, ze mnie widzi a pozniej warczy.Moj facet mowi, ze on juz wysiada z tego pociagu bo nie bedzie ryzykowal kolejnego ugryzienia, a my jestesmy od niego w jais sposob uzaleznione.Jak ona bedzie do niego agresywna to on nie bedzie z nia wychodzil na spacer, nie bedzie jej dawal jesc itd.Musze jakos zalagodzic ta sytuacje, ale nie bardzo wiem jak.Jak ona go ugryzla to on na nia nakrzyczal to Pixi sie zwyczjnie obrazila.Gdy ja wolal, ze ida na spacer to nie poszla, a gdy jej dawal jesc to nie zeszla ze swojego "tronu" kanapy.Wiem, ze to moze wynikac ze strachu, ale my naprawde robimy wszystko co w naszej mocy, aby poczula sie u nas bezpiecznie.To jest naprawde wsaniala, bardzo madra suczka, moze tylko skrzywiona przeszloscia. Nadmienie jeszcze, ze nie mieszkamy w Polsce, wiec nie moge skorzystac z porad pt.spotkanie z psychologiem psim czy cos w tym rodzaju. Za wszystkie rady z gory dziekuje i na wszystkie pytania pomocne odpowiem. Pozdrawimy razem z Pixi
  5. Witam. Dzieki Waszemu forum poznalam Pixi i zabralam z okropnego miejsca.Mialam juz psa z wroclawskiego schroniska, ktory przez pol roku mial straszliwa depresje.Wyszedl z tego i przezyl ze mna wspaniale prawie 9 lat.W tym roku odszedl niestety do "psiego nieba".Moj przyjaciel upieral sie przy szczeniaku a ja chcialam kolejnego psa z bidula.Poszlismy na kompromis i kupilismy szczeniaka, i zabralismy Pixi, i tu chyba zaczyna sie problem.Dwa nieznajace sie psy u nieznanych ludzi.Szczenie jest kochanym urwisem, ale Pixi potrzebuje spokoju.Wydaje sie,ze juz do nas troszke przywykla, choc to dopiero 3 tygodnie.Pieknie je, chodzi juz bez smyczy na spacerze, slucha sie nie ucieka, ale w domu jest jakby innym psem.Zaanektowala sobie kanape i tylko tam czuje sie bezpieczna, a kazdorazowe wtargniecie na jej terytorium konczy sie warczeniem i pokazywaniem zebow.To,ze robi to w stosunku do szczeniaka mozna zrozumiec.On mlody, chce sie bawic, ona niby tez nie stara(ponoc ma 3 lata).Nie wiem jaka miala przeszlosc, ale teraz bym chciala, zeby miala faje zycie, niestety jest to dosc trudne.Wydawalo mi sie, ze mam jakies pojecie o psach z bidula.Mialam mojego Bunia, corka tez ma wspanialego kundelka ze schronu,ale w obecnym przypadku nie bardzo wiem co robic.Wiem, ze trzeba czasu, dlatego pozostawiam ja w spokoju.Mysle czasem tylko czy to byla dobra decyzja, ze dwa psy od razu trafily do nas.Chcialabym zeby Pixi tez uczestniczyla w naszym zyciu, a nie tylko lezala na kanapie i szczerzyla zeby do wszystkich.Ona jest takim slodkim malym mixem jamnika z czyms tam, a on szkockim collie.On wyrosnie na duzego psa(o czym ona nie wie, a moze wlasnie wie) i dlatego probuje dominowac nad wszystkimi. Moze dacie mi kilka dobrych rad jak pomoc jej i nam, abysmy nie zostali zagryzieni:lol:przedwczesnie
×
×
  • Create New...