[COLOR=black][FONT=Verdana]Witam wszystkich forumowiczów i proszę o pomoc. [/FONT][/COLOR]
[COLOR=black][FONT=Verdana]Tydzień temu na przystanku tramwajowym znalazłam 4ro - miesięczną sunię rasy Border Colie. Początkowo myślałam, że odczołgała się z jezdni, na której potrącił ją samochód. Nie siedziała bowiem normalnie - jak pies ale bokiem, na jednej z łap. Nie chodziła też a raczej czołgała się na tylnych łapach wybitnie pomagając sobie przednimi. Po zabraniu jej do domu okazało się, że tylne łapy nie są uszkodzone ani nie bolą. Problem jest tylko z ogonem suni. Wyrasta jak trzeba, pośrodku zadu a następnie załamuje się (pod dość duzym kątem) i idzie w bok. Sunia ma wyraźne kłopoty z jego podnoszeniem do tego stopnia, że sytuacja kiedy załatwi się nie brudząc się cała przy tym należy do rzadkości. Przy każdej defekacji piszczy i liże tamtą okolicę. Złamanie wygląda raczej na zastarzałe (możliwe, że jeszcze z okresu porodowego). [/FONT][/COLOR]
[COLOR=black][FONT=Verdana]Stąd moje pytanie. Poczytałam nieco wcześniej i znalazłam informację, że jedynym leczeniem w przypadku złamania ogona u psa jest jego amputacja. Czy taki zabieg wykonuje się u tak dużych psów? Czy ktoś z was orientuje się może w kwestii ewentualnych kosztów takiego leczenia? Dodam, że przywiązałam się już do suni i wcale nie chcę obcinać jej ogonka. Boję się jednak, że to jedyne rozwiązanie. Co o tym myślicie? [/FONT][/COLOR]
[COLOR=black][FONT=Verdana]P.S. Przepraszam za przydługiego posta. [/FONT][/COLOR]