Jump to content
Dogomania

Fildzia

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

Fildzia's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Im dłużej przyglądam się całej sytuacji tym bardziej dochodzę do wniosku, że wina jest po stronie Maxa a nie Lalki. Wygląda na to, że młody, mimo miesięcznego chowania się z dwoma dorosłymi psami, nie umie okazywać uległości wobec nich. A że nie ma już dziecięcego futra ani zapachu Lalka próbuje go sobie przyporządkować, stąd "ataki". Póki co odizolowałam Maxa od reszty sfory i uczę go silnie karności i podległości silniejszym od siebie. Sądząc z kilku odnalezionych na łebku starszych szram to właśnie z tego powodu poprzedni właściciele się go pozbyli. Dziękuję za odpowiedź.
  2. Mówię "wilczek" bo wygląda podobnie do małego owczarka niemieckiego tylko bardziej wilczo. Co do dojrzewania to obawiam się, że możesz mieć rację. Co prawda według weterynarza Max ma góra 4 miesiące, ale szczenięcy puszek zmienił już w większości na "dorosłą" sierść a jego kał zaczyna przypominać w konsystencji i zapachu odchody dorosłych psów. Jest coś jeszcze co mnie zastanawia. Max jest dość płaczliwy, o byle co podnosi głośne larum. Lalka zdaje się reagować właśnie na ów dziecięcy lament. Sęk w tym, że wychowała się z trzema kotami i ma wobec nich odruchy psa pasterskiego. Jeśli któryś z kotów hałasuje, drapie meble albo rozrabia w inny sposób Lalka go karci (chwyta za kark i przydusza do ziemi nie robiąc kotu krzywdy). Zaczynam się zastanawiać czy nie działa tu ten sam mechanizm.
  3. [FONT=Comic Sans MS][SIZE=5][COLOR=#000000][FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT][COLOR=black][FONT="Times New Roman"]Witam wszystkich forumowiczów.[/FONT][/COLOR][COLOR=#3E3E3E][FONT="Times New Roman"] [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT="Times New Roman"]Jestem posiadaczką 2 suczek (jedna to 4-letni Border Collie, druga ok. 2- letni nieduży kundelek). Mniej więcej miesiąc temu przygarnęłam trzeciego psiaka (3-miesięcznego wilczka). Przez pierwszy miesiąc wszystko było w porządku, obie suczki zaakceptowały małego, bawiły się z nim, dzieliły zabawkami itp. Od kilku dni starszej coś strzeliło do głowy i zaczęła go atakować. Dodam, że nie są to zwykłe przekomarzania się psów ani próba pokazania kto rządzi w stadzie. Lalka bez ostrzeżenia rzuca się na Maxa i chwyta go za gardło. Nie można jej od niego wówczas oderwać (w dwóch przypadkach z czterech dotychczasowych ataków pomogło dopiero polanie psów wodą). Mały ma pokaleczoną szyję, na widok Lalki albo się chowa albo warczy. Lalka do tej pory nigdy się wobec innych psów tak nie zachowywała. Boimy się je do siebie dopuszczać. Za każdym razem gdy doszło do ataku nie było w pobliżu nic o co mogłyby walczyć (jedzenia, legowiska czy zabawki). [/FONT][/COLOR][COLOR=#3E3E3E][FONT="Times New Roman"] [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT="Times New Roman"]Przywiązałam się już do malucha i nie chciałabym go oddawać. Proszę, pomóżcie mi znaleźć wyjście z tej sytuacji.[/FONT][/COLOR] [/COLOR][/SIZE][/FONT]
  4. Taks - weterynarz już ją oglądał, ale na ogonek nie zwóciłam wówczas jeszcze uwagi a pani doktor nic na jego temat nie powiedziała. Zapytam jak pójdziemy na szczepienie. Ogólnie Lala jest zdrowa, biega, szaleje jak wszystkie pieski. Nie wydaje się na pierwszy rzut oka by z tylnymi łapami były jakieś problemy - dlatego pisałam o zastarzałym złamaniu. Jola - wielkie dzięki za linka i zainteresowanie. Dam znać jak tam z Lali ogonkiem.:painting:
  5. [COLOR=black][FONT=Verdana]Witam wszystkich forumowiczów i proszę o pomoc. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Tydzień temu na przystanku tramwajowym znalazłam 4ro - miesięczną sunię rasy Border Colie. Początkowo myślałam, że odczołgała się z jezdni, na której potrącił ją samochód. Nie siedziała bowiem normalnie - jak pies ale bokiem, na jednej z łap. Nie chodziła też a raczej czołgała się na tylnych łapach wybitnie pomagając sobie przednimi. Po zabraniu jej do domu okazało się, że tylne łapy nie są uszkodzone ani nie bolą. Problem jest tylko z ogonem suni. Wyrasta jak trzeba, pośrodku zadu a następnie załamuje się (pod dość duzym kątem) i idzie w bok. Sunia ma wyraźne kłopoty z jego podnoszeniem do tego stopnia, że sytuacja kiedy załatwi się nie brudząc się cała przy tym należy do rzadkości. Przy każdej defekacji piszczy i liże tamtą okolicę. Złamanie wygląda raczej na zastarzałe (możliwe, że jeszcze z okresu porodowego). [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Stąd moje pytanie. Poczytałam nieco wcześniej i znalazłam informację, że jedynym leczeniem w przypadku złamania ogona u psa jest jego amputacja. Czy taki zabieg wykonuje się u tak dużych psów? Czy ktoś z was orientuje się może w kwestii ewentualnych kosztów takiego leczenia? Dodam, że przywiązałam się już do suni i wcale nie chcę obcinać jej ogonka. Boję się jednak, że to jedyne rozwiązanie. Co o tym myślicie? [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]P.S. Przepraszam za przydługiego posta. [/FONT][/COLOR]
×
×
  • Create New...