Ja tez sie przylacze do tematu. Otoz moj pies mial wczoraj pierwszy w swoim 7,5 rocznym zyciu atak padaczki. Wygladalo to makabrycznie malo ja nie zeszlam na zawal. Najgorsze bylo to ze stalo sie to w nocy, pies byl po tym 'sztywny' a zaden weterynarz nie chcial przyjechac na wizyte domowa, a ja nie bylam w stanie psa zaniesc do taksowki ze wzgledu na jego wage :( Na szczescie po kilku minutach przeszlo dzisiaj byl u lekarza dostal diazepam i depakine. Boje sie go samego zostawic w domu niestety musze pracowac :placz: i w ogole jestem zrozpaczona do tej pory oprocz drobnych niestrawnosci nic mu nie dolegalo co moglo sie stac :placz: Badania bedzie mial dopiero zrobione w przyszlym tygodniu.
W ogole nie mam o tym z kim pogadac powiedzialam kolezance to mi powiedziala ze ona by psa uspila, wiec sami rozumiecie ze sie tylko wku**** :placz:
p.s. myslicie ze ataki padaczki moga byc zwiazane z tesknota za wlascicielem, bo tak naprawde to byl piesek mojej mamy ale mama zmarla pol roku temu
dziekuje za odpowiedz pozdrawiam