Witam wszystkich zaczne moze od początku:(, wczoraj mój mąż wrucił z pracy wzioł piesia na ręce i zauważył ze psiak jest chory miał wargi popuchniete i krostki na pyszczku az ropiały:placz: nosek caly w ropnych gilkach taki pozasychany i spękany:-( ,pojechał z piesiem do weterynarza i lekaż zobaczywszy piesia i ksiązeczke odrazu powiedzial ze to nosowka :placz: po obejzeniu psiaka zwarzeniu (waży 3,5kg) spytal meża jak psa leczymy czy tabletkami czy zastrzykami i raz a porządnie ,mąż zdecydował ze zastrzyki wiec lekarz napełnil 5 strzykawek lekami i 6 w lał do pyszczka piesia ,po zastosowaniu zastrzykow odrobaczył,powiedzial jeszcze ze nosowke musiala z miotu przyniesc :-( .Weterynaz powiedzial ze jak opuchlizna nie zejdzie to dzisiaj mamy być u niego jak zejdzie to w czwartek ma podać jeszcze 2 zastrzyki i to ma być koniec leczenia w zwiazku z tym mam pytanko czy moja psinka przeżyje i wygra z tą paskudną chorobą bardzo sie o nia boje i nie chce jej stracić :placz: Dodam jeszcze ze zastrzyki ktore dostala sa zapisane w ksiazeczce ale niestety nie potrafie sie rozczytać ,szczepionek przeciwko nosowce jeszcze nie było, weterynaz powiedzial ze to zaniedbanie wlasciciela ktory rozmnazal psy poniewaz pierwszą szczepionke powinno sie zrobić miedzy 4-5tygodniem 2 serie miedzy 6-7 tydzien i trzecia maz nie zapamietał.Mam nadzieje ze nasza niunia przezyje nie chcemy jej stracić :placz: :placz::placz::placz::-(