Mnie pomogła zmiana pomieszczenia, zmiana nagrody na mniej smaczną i skrócenie sesji ćwiczeniowej do minimum!! Pokazałam malutkowi kilka razy co ma robić po czym odpuścilam, za kilkadziesiąt minut znów i tak kilka razy dziennie Poza tym dodałam bardzo emocjonalnie wypowiadane "taaak!" co ogromnie malutka cieszy!! Jest to chasło zapowiadające nagrodę i aż podskakuje kiedy je wypowiadam :) Po 4 dniach załapała a teraz już śmiga!! Dochodzę do wniosku, że trzęsienie się mojej niuni powodowane było raz- strachem przed nieznanym, dwa- nieumiejętnością skupienia się w danym pomieszczeniu, trzy- nie rozumiała że musi wykonać to o co ją proszę zanim dostanie smaczka...
mam wrażenie że zaczynała się telepać bo bardzo chciała już go schrupać a ja jej nie pozwalałam. teraz już kojarzy o co chodzi, mało tego zaobserwowałam u niej CHĘĆ DO PRACY!! Nauczyłyśmy się w jeden dzień aportu!! Teraz sama przynosi mi pluszaka żebym jej rzucała i pięknie siada zanim jej go odbiorę :)
Ale chciałam podziękować!! Pomógł mi jednak ten blog, który polecaliście!! Zaczęłam psiunię traktować inaczej, więcej wymagać a mniej słodzić i to działa!!! Dziękuję kochani!!