Witam Wszystkich:) Ciesze sie, ze nie zostawiacie nas tak samych na pastwe
losu, ze tak sie wyraze. Jestem u tesciowej, dlatego moge napisac pare slow o Marcelku.
Na samym poczatku Marcelek byl bardzo niesmialy i ignorowal mojego Marcina, a z Kacperkiem bawił sie pileczka;)
Nir rozpieszczalam go za bardzo - owszem - dawalam mu tyle czułości i piszczot ile moglam, ale nie pozwalalam na wszystko, np. "spanie w lozku", itp... Wychodzilismy razem z Marcinem na spacery, ale to mnie sluchal od samego poczatku, Marcina ignorowal. Pozniej - jak go chcial poglaskac jezyl sie. Raz - tak jak juz wspomnialam niedawno, dziabnal go w reke. Jak go ignoruje - obraza sie - idzie do kuchni i tam sobie siedzi;) Na spacer nie chce wyjsc z Marcinem, jak bylam chora musialam go wywlec na dwór i tam z nim dopiero zostal;d dla mnie jest wspaniały - miły, czasem tylko warknie sobie, ale to tak niegroźnie, jak mu sie nie podoba coś wybitnie. Marcina nie toleruje, a o Kacpra jest zazdrosny, jak sie np. bawimy. Jak mam Kacpra na kolanie jednym to Marcel wskakuje na drugie... i tak sie bawimy, hah;) ale jak sie z nim bawie zabawkami, to wtedy jest juz... baaaardzo zazdrosny. Zdarza mu sie porządnie warknąć na małego, teraz najwieksza uwage przykładam do pilnowania szelek Marcela! Raz Kacper mu je po prostu zaczepil, to sama sie przestraszylam jego reakcji. Skontaktowalam sie z moim szkoleniowcem, ktory mojego owczarka doprowadzil do porzadku. Przyjedzie do nas - zobaczy... Na bierzaco bede informowac co sie dzieje:) Dzieki ejszcze raz. Pozdrawiam!