Jump to content
Dogomania

Drzagodha

Members
  • Posts

    3703
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Drzagodha

  1. [quote name='Atomowka'] No chyba,że wszystko jest załatwiane poza wątkiem żeby potem większa radosc i niespodzianka była dla Nas[/QUOTE] Przez ostatni tydzień faktycznie było załatwiane poza wątkiem, generalnie to telefonicznie, ponieważ nie miałam dostępu do neta, bo siedziałam w Krzykosach z psami z tego wątku: [url]http://www.dogomania.pl/threads/210665-24-sztuki-wysterylizowane-12-w-ds-7-w-dt-wszystko-w-1-5-miesi%C4%85ca.-To-nie-koniec[/url]! Ale wróciłam i już będzie tutaj na bieżąco ;)
  2. No i chyba ktoś puścił, pani już nie odpisała :(
  3. Ale samo podrzucanie nic nie da :eviltong: Wydrukowałam 20 plakatów, w tygodniu rozwieszę.
  4. Wróciłam z "wczasów", biorę się do roboty od poniedziałku ;) EDIT: No to biorę się już dzisiaj ;) Nowy tekst dla Felerka: Mam trzy latka, trzy i pół. Ledwo sięgam ponad stół. Lecz to tylko, gdy na tylnych łapach stanę, Na czterech nogach w życiu do stołu nie dostanę! Bo choć wyglądam prawie jak labrador rasowy, Gdy na żywo mnie zobaczysz, zaraz ta myśl wypadnie Ci z głowy! Łapy mam króciutkie, wyglądam dość pokracznie. Czy takiego dziwaka ktoś więc kochać zacznie? Z pyska labrador - nogi jamnika. Siedzę w schronisku, a mój zegar tyka. Już prawie rok tu spędziłem, dłużej czekać nie chcę. Może ktoś w końcu niskiego przystojniaka zechce? Bo wbrew wszystkiemu, urody mi przecież nie brakuję, Dlatego na Twojego czworonożnego przyjaciela kandyduję! Nie czekaj więc ni chwili, chatę mi podaruj. Moje psie życie lepszym wyczaruj. Mam nadzieję, że moja adopcja dojdzie do skutku I już nigdy w życiu nie zaznam więcej smutku! No i banerek ;) [URL="http://www.dogomania.pl/threads/210580-Felerny-Feler-czyli-niskopodwoziowy-labrador-%29"][IMG]http://i55.tinypic.com/25s4nj6.jpg[/IMG][/URL]
  5. [quote name='baster i lusi']ja mojej Lusi robiłam przed pierwszą cieczką bo wtedy miałam samca nie kastrowanego(już bez jajek).na ten temat różne są opinie.[/QUOTE] Opinie są różne, to fakt. My w schronie ciachamy przed pierwszą cieczką i jeszcze nigdy nie było problemów.
  6. [quote name='martaipieski'] DOSTAŁAM WIADOMOŚĆ ŻE TAKI JEST W schronisku w wlkp. ALE NIESTETY NIC O NIM NIE WIEM[/QUOTE] W którym schronisku? Ma czip? Wygląda podobnie do Tolka adoptowanego od nas...
  7. [quote name='Justyna Klimek'] Dziś do Krzykosów przyjechała Jagoda z Grzesiem - świetni młodzi ludzie, ze znakomitym podejściem do psów - socjalizacja w toku:smile:[/QUOTE] Wróciliśmy ;-) Krótka relacja z naszych pięciu dni w Krzykosach. Najpierw smutne wieści - niestety zarobaczony szczeniak nie przeżył :-( Robale miał prawdopodobnie nawet w płucach. Biega już sobie za TM. Z lepszych - cztery szczeniory już zaczynają same jeść ;-) Robiłam im papki z mokrego z wodą i wcinały jak głupie. Zbyszek ma kontynuować. Razem z Justyną odrobaczyłyśmy je w poniedziałek, została odrobaczona jeszcze ich mama i druga sunia, która z nimi jest. Niestety Misi (trzeciej suni) nie udało nam się odrobaczyć, bardzo inteligentnie omija tabletki. Chwilowo jest zamknięta osobno, jest plan żeby podać jej po prostu do pyska pastę (sunia się tak panicznie boi ludzi, że z podaniem tabletek bezpośrednio do gardła może być problem). Bohun w czwartek pozbył się szwów ;-) Chłopak okazał się maniakiem... Żółtego sera :diabloti: Działa lepiej niż jakiekolwiek smaczki ;) Coraz chętniej podchodzi, jeszcze nie do końca daje się jednak głaskać. Bardzo spodobał mu się jednak Ttouch ;) W poniedziałek zasnął mi z głową na kolanach podczas masażu. Kiedy przestałam go masować, spojrzał na mnie swoimi ślicznymi ślepkami i położył mi główkę z powrotem na kolanach, domagając się pieszczot :loveu: Bohunek nie lubi zostawać zbytnio sam, wyje wtedy (odwrotnie niż podczas pobytu Justyny i Sylwii, kiedy to uspokajał się zamknięty sam w pokoju ;) ). Coraz bardziej szuka kontaktu z ludźmi, zabierany na dwór większość czasu spędza podążając za człowiekiem. Nie stawia jeszcze zbyt często zoperowanej nogi, weterynarz stwierdził jednak, że może tego nie robić jeszcze nawet przez 3 tygodnie. Od poniedziałku będzie dostawał jeszcze jakiś lek w płynie do pyska, ale zapomniałam zapytać Zbyszka o nazwę :oops: W środę razem z nami i Bohunem w domu zamieszkał również Czarnulek :loveu: Też nie lubi zostawać sam, ten z kolej niszczy... Pobyt w domu to jednak dla niego nowa sytuacja, więc nie powiedziane, że tak będzie w przyszłości. W każdym razie Zbyszek pozbył się szklanki i kilku świeczników :diabloti: Także później jak wychodziliśmy zamykaliśmy chłopaków po prostu w pokoju. Czarnulka trochę wymęczyłam głaskaniem, pierwszego dnia w domu się na mnie obraził i jak mnie widział zadzierał oburzony głowę do góry i udawał, że mnie nie widzi :evil_lol: W czwartek było już jednak lepiej, głaski zaczęły mu się nawet podobać i jak robiłam coś w domu chodził za mną i kładł się w tych miejscach, gdzie go wcześniej głaskałam czekając niepewnie na mizianie. W domu podchodził, jadł z ręki, pozwalał się coraz częściej głaskać, nie uciekał już nawet zbytnio, jak się do niego podchodziło. Jak go miziałam po pysiu chętnie zasypiał, pospaliśmy sobie nawet razem na świeżych gazetach :evil_lol: A Bohunek obok nas ;) Z Czarnulkiem robiliśmy również próbę z szelkami. Początkowo nie chciał się w nich w ogóle ruszyć, później pokracznie po kilka kroków robił. Jak go położyłam w samych szelkach na podłodze, to przez dobrą godzinę w ogóle się nie ruszył tylko leżał w miejscu, w którym go zostawiłam. Później zaczął się nieśmiało poruszać, a później stwierdził, że niebieskie szelki mu się nie podobają, więc za wszelką cenę trzeba je ściągnąć :eviltong: Trochę mu nie wyszło, bo zatrzymały mu się na zadku, także musiałam mu pomóc uwolnić się od tego strasznego urządzenia. Chłopcy zawsze zachowywali się dosyć obojętnie jak wchodziliśmy do domu, w piątek jednak nastąpił przełom - po otwarciu drzwi zobaczyłam tańczącą z radości dupkę Czarnulka i jego merdający ogonek :loveu: Uwielbiam tego psa :iloveyou: Przed wyjazdem zwróciłam Czarnulkowi "wolność" - pognał od razu bawić się z Psotką, zaglądał jednak co jakiś czas co robię, pozwolił sobie nawet radośnie poszczekać :-P Nie przeszkadzała mu nasza obecność, biegał przed domem, kiedy wychodziliśmy odprowadził nas nawet do bramy, nie chowa się już tak po krzaczorach ;) Żeby nie było jednak tak kolorowo, pogłaskać się jednak na dworze już nie dał :eviltong: Najbardziej przyjazna okazała się oczywiście Psotka. Można ją głaskać po całym ciałku, bardzo chętnie rozdaje również buziaki. Karmelek to straszny łakomczuch, za jedzeniem władował mi się nawet w czwartek przednimi łapami na kolana, jak siedziałam na krześle ;) Bardzo lubi się bawić, pobiegał trochę za zabawką, pozwolił się pozaczepiać i nie był na zaczepki obojętny. Jak ma ochotę, to da się pogłaskać nawet po grzbiecie. Kazan jak ma ochotę to przyjdzie się przywitać i da się pogłaskać, zazwyczaj jednak jest mu wszystko jedno. Większość psów biegających luzem je z ręki i daje się dotykać po pyszczku. Nawet nieufny Pino smaczki z ręki zaczął brać ;) Diana daje się głaskać po całej głowie nawet bez smaczków, boi się jednak ręki w okolicy grzbietu. We wtorek dostaliśmy dla psów dwa wiadra surowego mięsa. Oczywiście, żeby nie było tak łatwo, pokroiłam je na małe kawałeczki i karmiliśmy psy z ręki ;) Podeszła nawet biała sunia, myślałam, że pół ręki mi od razu zje :eviltong: Nie znałam jeszcze zbyt wielu psów, wiedziałam jednak, że jedna biała po terenie biega. Jakie było moje zdziwienie, kiedy podczas karmienia, z krzaków wyszła... Druga. No to ja do kojców - no tak, w jednym brakuje mi psa. Przy furtce brakowało kawałeczka betonu. Wystarczyło jednak, aby wykopać dziurę i wyjść. Tak więc z ręki jadła mi właśnie uciekinierka Słomka. Kojec został zabezpieczony (całe szczęście Bonzo nie wyszedł) no i zaczęło się łapanie Słomki. To jest jednak bardzo inteligentna sunia, już do jedzenia nie podchodziła. Udało nam się ją złapać dopiero w czwartek. Mam nadzieję, że do sterylki w kojcu wytrzyma. Nie ukrywam, że najbardziej wkurzył mnie syf w budach. Oprócz słomy było tam pełno kości, na których te psy musiały leżeć. W większości bud była tylko słoma i kości. W dwóch natomiast było gorzej. W jednej nie było w ogóle słomy, na wierzchu był "dywan" z kości. Pod kośćmi natomiast ziemia z pokruszonym styropianem - robota prawdopodobnie szczurów. Nie omieszkałam opieprzyć za niesprzątnięcie bud przed włożeniem psów do kojców. W piątek więc wzięłam się za wywalanie wszystkiego z bud i wkładanie nowej słomy. No i kolejna niespodzianka. Z wierzchu buda wyglądała całkiem nieźle. Brakowało co prawda deski w dachu, ale położone były na nią dwie plandeki, więc od opadów itp. była osłonięta. W środku słoma, kilka kości - myślę "Jest ok". No to wyciągam tą słomę żeby dać świeżej. A pod słomą... Syf, kiła i mogiła. Dosłownie. Cmentarz z kości i to dosyć konkretnych rozmiarów, w ilości zastraszającej. Pełno ziemi, w której schronienie znalazło mnóstwo robali. Jak już wszystko z tej budy wyjęłam (dwie taczki przede wszystkim kości i ziemi), to się okazało, że buda nie ma połowy podłogi... Jeden bok też się trzymał na słowo honoru, więc wiele nie myśląc zaczęliśmy kombinować z tego co było pod ręką. A że palet, desek itp. pod dostatkiem, to razem z Grześkiem naprawiliśmy tą budę w miarę możliwości. Niestety budy są bardzo wiekowe i deski są bardzo spróchniałe. Jakby ktoś miał więc budę na zbyciu, to dla Krzykoskich psów się na pewno przydadzą, tym bardziej, że jesień za pasem. Oczywiście, nie obyło się bez szwanku :cool3: Nie wiem kiedy, ale rozcięłam sobie głowę :eviltong: Na szczęście lekko i szycie niepotrzebne ;) Jeśli ktoś ma możliwość, to naprawdę fajnie by było, gdyby do Krzykosów pojechał. Im więcej te psy przebywają z ludźmi tym dla nich lepiej. Da się tam spokojnie przeżyć, doskwiera jedynie brak ciepłej wody, ale zawsze można zagrzać. Zbyszek jest osobą bardzo serdeczną, na psach mu bardzo zależy. Chętnie się uczy, o wiele rzeczy pyta, dużo obserwuje. Niestety życie potoczyło mu się tak, a nie inaczej. Moim zdaniem naprawdę warto mu pomóc, a widok kilkunastu psów witających go radośnie każdego dnia jest doskonałą nagrodą.
  8. Uf, wróciłam. Witam nowe cioteczki ;) Jak komuś potrzebne naprawdę duże zdjęcia, to służę pomocą (mam część nawet w rozmiarze ok. 5-6 MB) :evil_lol:
  9. [quote name='Lili8522'] I takie pytanie do Was co jest najlepsze na łupież dla psa? (Rottweiler)[/QUOTE] A wiadomo od czego ma ten łupież? U nas w schronie bardzo dużo psów dostało łupieżu jak dostawały Ariona. Zmiana karmy wystarczyła, łupież sam zniknął.
  10. Dostała na imię Wetka, ponieważ nowe życie dostała w lecznicy weterynaryjnej :eviltong: Jak ktoś sobie uszatą adoptuje to zawsze może zmienić :diabloti:
  11. [quote name='Iljova']A tego to nie wiedziałam że koty częściej chorują na wścieklizne niż psy. [/QUOTE] Przez to, że większość kotów chodzi sobie samopas gdzie chce, albo w ogóle żyje na wolności są bardziej narażone na kontakt z zarażonym osobnikiem. Dlatego więcej zachorowań jest właśnie u kotów.
  12. No i Koreczek w Kotli został ;) Chłopak został adoptowany! :)
  13. Kolejne dobre wieści ;) Wczoraj do domu pojechał Grześ, a dziś podczas akcji adopcyjnej na dożynkach Julka i Korek :)
  14. Brutus to chyba młodziak, patrząc na zdjęcia dałabym mu max rok ;) A jak tam po ząbkach?
  15. [quote name='Czarodziejka']Mnie inspektor powiedział, że 14-go dnia wirus wścieklizny [B]dociera do mózgu[/B] zwierzęcia i zaczyna się objawowa wścieklizna. Nawet [B]zwłoki psów podejrzanych są dokładnie badane[/B]. Dlatego obserwacja trwa 15 - 16 dni.[/QUOTE] Jeśli chodzi o martwe zwierzaki, to bada się właśnie mózg. Kilka miesięcy temu odławiałam dzikiego kota, który miał problemy z oddychaniem i potrzebował weterynarza. Franca dziabnął mnie w rękę, a niespełna 5 minut później zmarł. Ręka mi spuchła od dłoni do połowy przedramienia, zakażenie poszło mimo odkażenia i opatrzenia od razu rany. Zwłoki kota wysłano właśnie do badań pod kątem wścieklizny i mnie inspektor uświadomił wtedy, że przy wściekliźnie jakieś tam zmiany w mózgu są (nie pamiętam niestety jakie) i przy martwym zwierzaku tylko badając mózg można potwierdzić lub wykluczyć wściekliznę. Swoją drogą - wiecie że na wściekliznę częściej chorują koty niż psy? To też mi inspektor powiedział ;)
  16. [quote name='Igam'] I kamyczka nie zapomnij ;) Choć może lepiej nie wiedzieć co mówią ;)))[/QUOTE] Mołdawit obowiązkowy ;) Torba smaczków przygotowana, mam nadzieję, że będą psiurom smakować ;)
  17. Jak Wam się dziś uda złapać wszystkie, to mi od jutra zostanie tylko socjalizacja ;) Zabieram ze sobą aparat, to będziemy uwieczniać pobyt w Krzykosach ;)
  18. [quote name='zuzlikowa'] W moim pojęciu powinno to być 15 dni od pogryzienia... ale co tu służby wymyślą?[/QUOTE] Nie zawsze. Mieliśmy w Głogowie sytuacje, kiedy pies kogoś dziabnął, a na obserwację trafiał np. kilka dni po. Zawsze trwała 15 dni. Generalnie jeśli chodzi o wściekliznę to w ciągu tych 15 dni choroba rozwija się na tyle, że spokojnie można zauważyć jej objawy.
  19. [quote name='kinia098']Jestem na zaproszenie i... Boziu, od razu zatrzymałam się na suni Kalince... :( Tak biedulinka z tymi ząbkami :( Macie może jakieś lepsze jej zdjęcia, jest ogłaszana, jak do kotów ?[/QUOTE] Mam też inne zdjęcia, później wrzucę. Kalina to suczka, którą wyciągnęłam ze schronu w Mysłowicach... Tam nie miałaby najmniejszych szans na adopcję :( Jak do kotów? Szczerze mówiąc nie wiem. Zapytam jutro kuzynki, która miała Kalinę jeden dzień po zabiegu u siebie, czy widziała się z jej kocurem.
  20. [quote name='zuzlikowa']Na dzień dzisiejszy nie mamy jeszcze decyzji na temat długości obserwacji.[/QUOTE] Obserwacja pod kątem wścieklizny trwa zwykle 15 dni. Bo chyba dobrze zrozumiałam, że chłopak kogoś ugryzł? [quote name='Kajka_72']Gratulacje dla Ciebie , ze nie rozpasłaś psiaka bo to grzech ciężki ;) [/QUOTE] To w takim razie jestem grzesznicą, reszta mojego stada figurą nie grzeszy :evil_lol: Jedna suka była przez dwa miesiące na diecie, wygląda już całkiem nieźle. Z resztą jest nienajgorzej ;)
  21. Polecam wegetarianizm - schudłam 6kg tylko dlatego, że nie jem mięsa. No i ta waga się trzyma już ponad dwa lata :evil_lol:
  22. O tak! U ludzi jest podobnie :evil_lol: Jem więcej niż niejeden dorosły facet, a za cholerę nie mogę przytyć :shake: Ważę "aż" 48 kg :eviltong:
  23. [quote name='Weg']Czau brak. :-( Ale wieści chętnie cioteczki posłuchają. :razz:[/QUOTE] No to jak posłuchają, to przekazuję :eviltong: Dostaliśmy maila od pani zainteresowanej naszym raperem. Opisałam jej jego historię, wysłałam ankietę przedadopcyjną. Mam nadzieję, że się odezwie...
×
×
  • Create New...