Witam.
W niedzielę wróciłam do domu z 3,5 miesięczną sunią, adoptowaną z Krakowskiego schroniska, malutka pierwszy dzień przesiedziała pod łóżkiem, wychodząc jedynie na załatwianie się i jedzenie.
Teraz jest już znacznie lepiej, oswoiła się z nowym miejscem i nami, zaczyna się bawić, zaczepiać i wpychać do łóżka.
Problem mamy jednak z nauką chodzenia na smyczy i z załatwianiem się na spacerach, mała jest bardzo strachliwa, nie zna smyczy, po wyniesieniu na zewnątrz jej najmniejszym problemem jest załatwianie potrzeb, małą przysiada lub kładzie się płasko i ani rusz :shake: Czekam spokojnie, namawiam ją do pochodzenia, ale nie wiele to daje, w końcu zgarniam ją do domu bo mi zmarznie, średnio kilka minut po powrocie mamy pełną gazetę pod drzwiami. Jak ją oswoić ze smyczą, czy sama w końcu zrozumie, że to nie kara? Teraz samo pokazanie jej obroży kończy się ucieczką pod łóżko.
Niestety jeden problem pociąga drugi i mała nie potrafi załatwić się na spacerze, na szczęście zrozumiała do czego służą gazety pod drzwiami, ale jak długo można zwlekać by nie przyswoiła sobie takiego działania za pozytywne i słuszne?
Jeszcze jedno pytanie, jak podejść z małą pod względem szkolenia? (nie chodzi mi o jakieś specjalne, ale podstawy typu "zostań", "siad" i tak dalej) Ona głupia nie jest, ale bojaźliwa, nawet w trakcie zabawy jak sobie przypomni to rzuca wszystko, przewraca się odsłaniając brzuch, czasami nawet posikuje. jak się zabrać za takie strachajło?
To nie jest mój pierwszy pies, ale ostatni raz do czynienia ze szczeniakiem miałam jakieś 17 lat temu :oops: