loll_i_pop
Members-
Posts
11 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by loll_i_pop
-
dzieki za odpowiedz! jesli chodzi o bojazliwosc to chodzilo mi o to, ze sunia jest po nieudanej adopcji, z ktorej wrocila wystraszona i po ktorej zdemolowala drzwi w domu tymczasowym, co jej sie wczesniej nie zdazalo. jest u nas zaledwie pare dni. za nami biega wciaz jakbysmy mieli uciec, czasem sie chowa pod lozko lub trzesie. mam wrazenie, ze jak tylko mowie glosniej lub bardziej stanowczo to ona mysli, ze jej zrobie krzywde i sie jakby kuli :-( za to na jedno radosniejsze slowo zaczyna szalec, przytupywac, skakac, krecic sie. choc tak w ogole to sobie spi grzecznie, czasem nawet nie biegnie za mna jak widzi, ze tylko sie paletam po mieszkaniu... zastanawiam sie zatem czy z czasem jej to przejdzie jak zrozumie, ze nikt jej wyrzucac juz nie bedzie, czy musze teraz zaczac ostro cwiczyc...
-
mi sie tez na poczatku smiac chcialo, ale teraz to chce mi sie juz tylko plakac. chociaz forumowicze uprzedzali mnie o cyrku jaki tu sie wyrabia. "Loll_i_pop, wlasciwie wpadla wyrzucic z siebie, jakie to wredne forum ;)" takie teksty tez sobie prosze daruj, bo ani to smieszne, ani madre, chyba probowalo byc zlosliwe, a wyszlo nie na temat. jak kazdy forumowicz mam prawo wyrazic swoja opinie i sobie takich komentarzy nie zycze. przede wszytskim wypadalo by sie zwracac wprost, a nie do kogos o mnie, a pozniej to juz do mnie z zaleceniami. to o co proponujesz przeczytac przeczytalam dawno temu. dzieki. ludzie tu pisza raczej po to, by wymienic sie informacjami z ludzmi, ktorzy maja podobne problemy, a nie by ktos ich ocenial. na reszte nie chce mi sie nawet odpisywac, zwracasz sie conajmniej niemilo do ludzi i tyle. wyciagasz wnioski niewiadomo skad i jedziesz po bandzie, ale o tym juz tu pisala autorka watku. temat uwazam za zakonczony. przynajmniej ja nie mam zamiaru juz z toba konwersacji prowadzic. dziekuje za twoja pomoc. nadal licze na to ze autorka watku sie pojawi. filodendron, mam pytanie: w jakiej sytuacji u ciebie pojawil sie problem z wyjacym psem? (po przygarnieciu/kupieniu, przeprowadzka?) czy pies przy tym jest bojazliwy? ile z nim pracowalas, by bylo tak jak jest teraz?
-
rece mi opadaja :roll: .... nie krytykowalam sposobow jakie sa podawane(!!!), ale sposoby wypowiedzi i ataki na osoby proszace o pomoc. nie mieszajcie faktow. chodzi o to, ze mozna pisac normalnie, bez niemilych uwag, zlosliwosci, albo wciskania komus, ze na pewno robi cos zle, gdy ten sie stara jak moze. zwykle fakty bez oceniania osoby szukajacej pomocy. tak ciezko to zrozumiec? :shake: nie wiem czy to sa jakies kompleksy czy co to takiego, ale czlowiek pisze o sposobie wypowiedzi, a wszyscy odbieraja to jako atak na jego wiedze. jeszcze raz prosze pieknie o czytanie ze zrozumieniem. pani filodendron, akurat pani wypowiedzi uragliwych nie zauwazylam na innych watkach, wiec prosze zakonczmy te czcze dyskusje, bo nie mam sensu tacic miejsca i czasu, ktory powinen byc poswiecony PSOM. p.s. nie jestem jedyna osoba, ktora drazni to, jak tu sie wiele osob wypowiada, i jak juz wczesniej pisano wiele osob opuscilo juz to forum... chyba nie bez powodu...?
-
gdybys poprosila o to wczoraj, chetnie bym podala, bo przedzieralam sie przez wszystkie watki tutaj pol nocy. trzeba przejrzec po kolei kazda strone, zeby pomiedzy dziwnymi uwagami znalezc wypowiedzi na temat. ja teraz nie mam czasu wyszukiwac ich od nowa, bo jak pisalam - pracuje wlasnie z psem. nie pisalam tu po to zeby wytykac cos ciagle i bez konca, prztykac sie teraz, czy licytowac - tracic czas na bzdury. no i na pewno nie z toba, bo akurat twoja wczesniejsza wypowiedz w tym watku na tle pozostalych wydaje sie byc wrecz cudowna i anielsko spokojna. takze podsumowujac i wracajac do tego co tu wazne: przejrzalam wszystkie watki, poczytalam jak sobie ludzie majacy takie problemy radza, poszperalam tez w necie i przystepuje do dzialania. na szczescie mam tez pomoc mailowa kilku osob, ktore maja duze doswiadczenie z psiakami, wiec mam nadzieje, ze dam rade. i co dalej - jestem ciekawa jak poszlo autorce watku i z jakimi problemami sie borykala po drodze. co do propozycji kolegi - niestety nie mamy tu nikogo z kim by mozna pieska zostawic. a jedyny pies, ktory tu mieszka rzuca sie do wszystkich z zebami, a babulka ledwo trzymajaca go na smyczy mowi "on nie gryzie" i ledwo daje rade sie na nogach utrzymac i trzeba uciekac badz rozplaszczac sie na scianie :( takze odpada. z pieskiem w domu jest kot, ale to go chyba nie pociesza za bardzo :) zastanawiam sie tez, czy z czasem jak juz w pelni zrozumie, ze mieszka z nami i jej nie zostawimy - czy sie nie uspokoi? np kilka razy wyjdziemy na dluzej i zawsze wrocimy - zrozumie? ( do tej pory zostala sama nie dluzej niz 10 min)
-
pytanie do kogo? bo widze, ze ja jestem cytowana, tylko koniec wypowiedzi taki jakis, ze nie wiem na jaki temat. czy zlosliwosc to czy pytanie, bo juz boje sie normalnie. pani od watku zniknela, a szkoda, bo ciekawa jestem jak sobie radzi. ja dzis startuje z moja sunia. poki co moge juz chodzic do innych pomieszczen bez paniki i dlubac przy drzwiach.
-
po pierwsze, nie padlo slowo pretensje, wyrazilam tylko swoja opinie. po drugie od dawna siedze na tym forum i w koncu postanowilam sie odezwac. kolejna sprawa jest to, ze jesli ktos dba o swojego psa i chce dla niego jak najlepiej, dlubie po forach, zatrudnia behawioryste, uczy zamiast oddawac do schroniska(jak pewnie robia ci od disneya, co kupuja psy pod choinke i sie dziwia po roku, ze urosly i juz nie sa slodkie) to chyba warto mu pomoc, a nie na niego naskakiwac. ten watek wrecz ocieka jadem. tak wiec sadze, ze ta twoja wypowiedz w tym watku jest nie na miejscu. obrazasz w ten sposob autorke watku. moze niektorzy ogladaja za duzo disneya, ale inni z kolei zagalopowali sie za daleko w druga strone. dobranoc
-
rany boskie! dziewczyno... czy ty czytasz w ogole posty w calosci? przeczytaj sobie co napisalam w pierwszym. o czym ty w ogole mowisz? mamy sie licytowac czy jak? czy ja gdzies tu pisalam, ze jestem ekspertem? czy raczej, zeszukalam pomocy? zlituj sie ...
-
p.s. nie pisalam "wszyscy" (czytac, czytac...:shake:) w kilku watkach przeczytalam interesujace i wyczerpujace wypowiedzi, na pewno z nich skorzystam. tu takich nie znalazlam. tylko jad. a myslalam, ze jestesmy tu po to, by pomagac zwierzetom i tym, ktorzy je kochaja...
-
... :-o na poczatek proponuje przeczytanie tresci postow. ..
-
nie zauwazylam tu checi pomocy. wytykanie palcem problemow i dopowiadanie historii wedle wlasnego gustu. zreszta zdazylam juz przejrzec pozostale watki i widze, ze wszedzie to samo, prawie ze identyczne odpowiedzi, obojetnie o co ktos pyta. powtarzanie w kolko tego samego i zero czytania tego co pisze osoba zakladajaca watek. przeczenie samemu sobie. nic nie rozumiem z tego co tu sie dzieje...
-
szczerze wspolczuje autorce tego watku szukajacej pomocy. ja niedawno przygarnelam psa i poki co zauwazylam, ze pies jest bojazliwy i szczeka, gdy wychodze, weszlam wiec na dogomanie, na forum, gdzie zdawac by sie moglo, ze ludzie rozumni przebywaja i sobie wzajemnie pomagaja, a spotkalam tutaj tragedie. nie czytacie czyichs wypowiedzi, wyciagacie wlasne wnioski. napadacie na dziewczyne nie wiedziec czemu, bo skoro pisze, ze robila wszystko dokladnie tak jak powinno byc, to chyba sobie sama ani psu na zlosc nie robi? prosi o pomoc. ma problem, a wy sie wynurzacie nie na temat. slyszlam juz wiele zlego o tym forum, ale to jest przegiecie. nie wstyd wam? :/ zniechecacie ludzi.