Witam ;)
Mam 12-letnią suczkę, mieszankę spaniela z pudlem. Bezproblemowy, o łagodnym usposobieniu, niewykazujący, ani cienia agresji. Problem pojawił się stosunkowo niedawno, jakieś 2 miesiące temu. Przy spacerach po zmroku, z chłopakiem (jesteśmy ze sobą 2 lata). Pies czy na smyczy, czy bez idzie parę kroków za partnerem, jakby się skradał. W dzień normalnie biega, jest raczej żwawy. Myślałam, że może się go boi, ale kiedy chłopak odwraca się i kuca, pies przybiega i się łasi, w domu też merda ogonem przy głaskaniu. Kolejnym pomysłem, z racji niemłodego już wieku, była gorsza widoczność po zmroku, ale kiedy chodzimy we dwie, pies zachowuje się normalnie. Dziś idąc bez smyczy, po prostu usiadła na chodniku, odmawiając kontynuowania spaceru, moje wołania i prośby nie przynosiły efektów, dopiero gdy partner ją zawołał, łaskawie podniosła tyłek, ale wyraźnie skręcała w stronę domu i czekała na reakcję. Zazdrosna też chyba nie jest, bo okazywałaby mi to już wcześniej. Macie jakieś pomysły?? :shake: