Witam
mam obecnie 4 letnia labradorke.psina jest kompletnie niewychowana gdyż mieszkała praktycznie całe swoje zycie na dworze w ogrodzie. zna pare komend jak siad waruj daj łapę. Problem w tym ze kompletnie nie słucha poleceń gdy jest w pewnym oddaleniu ode mnie na spacerze. Mogę sobie do woli wolac i wrzeszczec noga noga a ona mnie kompletnie ignoruje.gdy na spacerze spuszcze ja ze smyczy do póki jest zainteresowana piłka i aportem jest ok ale gdy zobaczy dziecko lub innego psa to tez mogę sobie wolac do śmierci i nic.nie mam pojęcia jak to zmienić. To dorosły pies i zastanawiam się czy da się ja jeszcze wychować.drugi problem to skakanie na wszystkich co jest dość upierdliwe zważywszy ze ma swoją masę. Poza tym trudno jest kazać gościom przychodzić w trudno dracych i ciemnych ubraniach. gdy są już goście jest upierdliwa do granic . Zaczepiają podgryza wlazi na kolana dosłownie itd. nie da się jej odgonic. No przecież nie będę jej zamykać w osobnym pomieszczeniu. i jeszcze jedna bardzo dziwna rzecz. Jest bardzo lada na pieszczoty jak każdy labek ale gdy zaczynam ja glaskac zaczyna się robić bardzo podekscytowana. Zaczyna gryzdz mi rękaw albo rękę potem próbuje wlazic na kolana podskakuje i wierci się okropnie. Nie rozumiem tego w ogóle.generalnie próby poglaskania kończą się przepychanka prawie. Kto mi coś poradzi co z tym diabelkiem robić gdyż chciałabym się porządnie wziąć za jej wychowanie ale nie bardzo wiem jak zacząć gdyż złe nawyki są mocno utrwalone