Nie wiem czy da sie cos zrobic ale napisze bo mnie szlag trafia na to co sie dzieje to napisze chociaz tu. Dzis w Skarzysku kolo"BArtka"lezal pies albo staruszek albo tak wycienczonu, lezal na lodzie nie reagowal jak do niego mowilam ale zyl bo trzasl sie, jakas kobieta poszla mu kupic jesc ale nie chcial. Piesek wygladal jak rasowy albo ale strasznie zaniedbany taki do kolana bialy lub kremowy z krecona sierscia (koltun na koltunie)Po moich usilnych namowach wstal i poszedl za mna do przedsionka kolo kaloryfera by sie ogrzal, nie moglam juz z nim zostac wiec go zpostawilam pewnie zaraz go wygoniono, ale nie moge przestac o nim myslec, bardziej potrzebujacego nie widzialam chyba. Dla niego schronisko chociaz ale niewiem czy chociaz t da sie zrobic, zreszta niewiem czy dozyje do rana.K....a co za swiat.