Pani Aniu, słyszałam jak byłam jeszcze w Zieleni o Dianie i jest mi naprawdę przykro, ze tak smutno zakończyła się ta sprawa z biednym pieskiem... aż płakać mi się chce, że ludzie są tacy nieczuli i okrutni dla istot, któe przecież nic im nie zrobiły, a są od ludzi uzależnione. Nie znałam Diany osobiście, ale gdybym spotkała jej pseudo właściciela (bo właściciel dba o swoim czworonożnych przyjaciół), to mimo mojej małej i niepozornej postury, delikatnie rzecz ujmując - bym mu nakopała!
Pani Dorotko, ja też nad Bobrem mieszkam -> w okolicy Staszica, ale podejśc na ulicę Rajsko lub Zabobrze, to nie był by dla mnie problem :) W sprawie wspólnego spaceru proszę o smska z ulicą, na której mogły byśmy się spotkać lub jakimś punktem zaczepnym - z Apaczem dojdziemy wszędzie.