Czy Wy wszyscy uważacie, że on zaraz zdechnie bo ma jajka? Albo będzie reproduktorem i dla tego trzeba go wykastrować? Mi się wydaje, że nie powinno się go krzywdzić, a PRZYŁOŻYĆ sie do tego by miał normalny dom. Ja mam dwa amstaffy i jedną amstaffkę, dwa moje i jednego którego zabrałem ze schroniska i cała trójka ma wszystko na miejscu, nie chorują są okazem zdrowia. O Brunie czytałem w prasie i od pewnej Pani dowiedziałem się co go czeka, postanowiłem POMÓC, pojechałem tam, to ja go zabrałem, ja się biłem z myślami po drodze, że po czterech latach wierności zasłużył na igłe? A teraz co, mam go dać wykastrować bo nie wiem gdzie trafi? Bez jaj ma większe szanse? Jeżeli ten pies, zostanie wydany to miejmy WSZYSCY pewność, że jest w ODPOWIEDZIALNYCH rękach. Myśle, że jak pomagać to do końca być uczciwym wobec zwierząt, taką metodę stosuję od lat i działa. Rozmawiałem z Markiem na temat kastracji, ma to samo zdanie co ja, jeżeli ma go dostać nie wiadomo kto to oczywiście, że kastracja, ale jeżeli wiemy gdzie idzie to NIE. Brusio ma cztery lata, czy kastracja go przed czyms uratuje? Brusi jest zdrowym psiakiem i miejmy nadzieje że będzię okazem zdrowia. Pozdrawiam