Oj Romanka kochali wszyscy, cała moja rodzina, ludziska z osiedla, znajomi, babki w sklepach, on do końca był kierownikiem, ostatnie 2 tyg były dla niego ciężkie, odszedł mi na kolanach w pokoju także do końca był ze mną :( nie minął jeszcze tydzień ale dziś jego miejsce zajmie nastepny malutek, nie umiem być bez psa. A tuptanie Romka słysze do dziś :(