Witamy.
Mamy podobne wieści ze Świeradowa.
Śnieg i -2"C. U nas błotko.
Ostatnio mieliśmy przykre dni.
W poprzednią sobotę Azunia strasznie rozcieła sobie lewą przednią łapkę.
Biegaliśmy jak zwykle w naszym parku w Siechnicach i w tym samym miejscu co zawsze. Złapała dysk zaledwie 4 razy i przybiegła do mnie ,a tu łapka cała we krwi.
Do domu mamy stamtąd 1km. Założyłem jej opatrunek uciskowy z Kaliny ręcznika i pobiegłem po auto.
Szwagier trzymał Aze na boku.
Jak przyjechałem po 6 minutach to krwawienie ustało.
To był dobry znak.
Nasza doktor nie mogła nas przyjąć. Było już późno około godz. 17_20. Skierowała nas na ostry dyżur dla zwierząt we Wrocławiu.
Byliśmy tam przed godz. 18. Aza dostała głupiego Jasia i po diagnozie zabrali moją myszkę na szycie. Okazało sie że rana jest rozległa ,ale nie uszkodziła nic ważnego. Całe szczęście!!!
Oto zdjęcie Azy łapki.
Tak naprawde nie mogę zamieszczać orginału bo łza się w oku kreci jakie cierpienie naszą sunię spotkało.
[IMG]http://img571.imageshack.us/img571/3096/apapsa.jpg[/IMG]
Mamy 6 szwów. Codziennie chodzimy na antybiotyk w zastrzyku.
Na początku brała taki co działa 48 godzin. Lecz Rana była opuchnięta i śliska. Doktor zaleciła coś mocniejszego. Coodziennie.
Jutro panciuch będzie robił kłuj. Już po raz drugi. W niedzielę po wypadku i narkozie Aza tak źle się czuła że zadzwoniłem do doktor żeby coś poradziła.
Dostałem dawę w strzykawce i sam musiałem ja dziubnąć.
Poszło dobrze. Jutro kolejny raz.
Szwy na 10 dni dostaliśmy. Dobrze że Azunia już nie kuleje. Jest znoszona na rączkach przez pancia na siku i sedzi w domu oszczędzając się.
Teraz przed rzucaniem dysku pancio będzie sprawdzał teren.
Ludzie wyrzucają wszystko. Jeszcze nie miałem okazji sprawdzić co to było. Ponieważ Aza łapie dysk z kilkudziesięciu metrów ,a po wypadku tyle się działo.
Wygląda na coś bardzo ostrego bo rana nie jest szarpana.
Draństwo!!!