Jump to content
Dogomania

rybcie

Members
  • Posts

    40
  • Joined

  • Last visited

rybcie's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. wrzucam zdjęcia zrobione przez iiwcia (dziękuję :buzi:) [URL="http://img80.imageshack.us/i/dsc00321gq.jpg/"][IMG]http://img80.imageshack.us/img80/3513/dsc00321gq.th.jpg[/IMG][/URL][URL="http://img253.imageshack.us/i/dsc00320w.jpg/"][IMG]http://img253.imageshack.us/img253/2185/dsc00320w.th.jpg[/IMG][/URL][URL="http://img28.imageshack.us/i/dsc00317fc.jpg/"][IMG]http://img28.imageshack.us/img28/6148/dsc00317fc.th.jpg[/IMG][/URL][URL="http://img4.imageshack.us/i/dsc00322tu.jpg/"][IMG]http://img4.imageshack.us/img4/9353/dsc00322tu.th.jpg[/IMG][/URL] psiaczek jest biedy, jest tylko ten czarny. On naprawdę potrzebuje pomocy :(. Jest łagodny, cieszy się jak szczeniak na widok innych psów :). Może ktoś ma jakiś kąt.... Z domu łatwiej znajdzie swoich dużych niż z ulicy...
  2. w poście, gdzie wrzuciłam banerek wybierz [I]Odpowiedź z cytatem[/I]. Pokaże się kod banerka z dodatkowym quote na początku i /quote na końcu - w nawiasach kwadratowych. Wywal te "quoty" z nawiasami i zostanie ci sam kod banerka rozpoczynający się [url a kończący [/url] lub podobnie. I wklej ten kod w ustawieniach w profilu (wygląd sygnaturki). cieszę się, że karma chociaż jest póki co, bo to zawsze jakieś odciążenie pani Ewy. Oby jutrzejsze spotkanie przyniosło jakieś efekty.
  3. to kciuki, może coś wyniknie z tego spotkania.
  4. ponieważ nie umiem wstawić kodu do banerka - jak weźmiesz aniaczymania cytuj - to wyskoczy Ci kod, który musisz wpisać. Usuń tylko kwadratowe napisy ze słowem QUOTE.
  5. [URL="http://www.dogomania.pl/threads/199890-Dwa-du%C5%BC******-porzucone-na-Stokach"][IMG]http://img96.imageshack.us/img96/4081/krawatlisek.gif[/IMG][/URL]
  6. Gdyby znalazły się domy, nawet osobne, to 100x lepsze rozwiązanie niż wiezienie ich razem do schronu :(. Też kiedyś czekałam na samochód ze schronu... nie potrafią określić za ile będą. Może być różnie... wystraszonego psiaka trudno utrzymać na smyczy, nie wiadomo jak się zachowa (ze strachu). A jak się raz przerazi i np. zerwie to potem będzie mu jeszcze trudniej pomóc :(.
  7. [quote name='rybcie'] A jest może wątek na miau? Mam wrażenie, że tam jest większy ruch...[/QUOTE]właśnie znalazłam
  8. a W TOZ jest jakaś szansa na pomoc w zorganizowaniu pieskom tymczasowego schronienia? Może oni tam doradzą czy lepiej je przewieźć do schroniska lub wymyślą coś innego? Zawsze to lepiej, jak doświadczona osoba z sercem pomoże odłapać psinki niż funkcjonariusz straży miejskiej... Jak myślisz? Mają na pewno specjalne smycze (linki, nie wiem jak to nazwać), ale wierzę, że mają też odpowiednie podejście. A jest może wątek na miau? Mam wrażenie, że tam jest większy ruch...
  9. aniaczymania masz pewnie kontakt z panią, która się nimi opiekuje, prawda? czy bywasz czasem w centrum? Kupiłabym trochę suchej karmy, ona ma bardzo niską rentę, chociaż tak na razie pomogę :(. Nie wiadomo czy i kiedy udałoby się znaleźć domek tymczasowy. Czemu nikt do nas nie zagląda? :(
  10. dzięki Magija :loveu:. Jak widać pieski są przyjaźnie nastawione i wcale nie takie wielkie. Ja bym nie straszyła dogo-podobieństwem a labradoropodobieństwem. Pani, która się nimi opiekuje mówi, że są wypłoszone, szczególnie czarnulek :(. Dawał już do siebie podejść, ale od kiedy boli go łapka - bardziej się boi :(. Dlatego podejrzewa, że może ktoś mu te łapinę przetrącił :(. Oba są ze sobą zżyte. Nawołują się, dzielą michą... szkoda aby trafiły do schronu, do boksu gdzie będą z kilkudziesięcioma innymi psami :(. Może ma ktoś możliwość przetrzymania, choćby w ogródku? Teraz i tak śpią na zewn., a tak przynajmniej będą na bezpiecznym terenie, karmione... Pomożemy z ogłoszeniami, zrobimy bazarek na karmę...
  11. psiaki są bardzo ładne, dziś po pracy wrzucę zdjęcia (z komórki, ale dają obraz).
  12. wrzucam wieści z domku Pilota :) [I]Jesteśmy w domu.Pilot pozostanie Pilotem - na lepsze imię nikt nie wpadł. Gdyby mi przyszło do głowy,że psa po kastracji wpakują do boksu,to chyba spałabym z nim w tym schronisku. Pytaniem,czemu nie zadzwonili, że nie mają miejsca w szpitaliku rozbawiłam panią ze schroniska bardzo...Przynajmniej już jest u siebie.[/I] [I]Samochód nie podobał się psu bardzo. Dopiero gdy zostawiłam go przy otwartych drzwiach i otworzyłam z drugiej strony wszedł do środka- to znaczy chciał przejść na wylot i nie zdążył ...Po próbie wejścia po schodach okazało się, że nie, bo nie...Na szczęście pod domem jest sklepik, a każdy facet to facet (nawet,gdy jest wykastrowanym psem)- za coś dobrego do żarcia zrobi wszystko - w tym wypadku za kawał kiełbachy.[/I] [I]W domu wszyscy zaopatrzeni byli w przekupywacze w postaci psich ciastek itp, pies był chwalony za każde podejście do każdej osoby - nie chciałam,żeby od początku kogoś wyróżniał i na razie towarzyszy temu, kto go zawoła. Zostawiony sam sobie stara się usytułować tak, aby mieć na oku wszystkich. Piłkę z radości zjadł, ale dopóki był chociaż kawałek przynosił do rzucania. Kółeczko jest z pełnej gumy, więc pewnie pożyje dłużej...[/I] [I]Wpadki: po poczęstowaniu parówką zjadł i poszedł do śmietnika po flaka. Zanim pomyśkałam już wydłubywałam mu go z buzi - pies stał rozdziawiony i czekał - to był głupi sposób na sprawdzenie czy pies nie jest nerwowy- na szczęście nie jest...[/I] [I]Rzeczywiście jest kontaktowy i stara się spełniać wszystkie oczekiwania. Nie wiem czy tak szybko się uczy, czy już wiedział różne rzeczy, ale zachowuje się świetnie.[/I] [I]Na spacerach nie spuszczamy go ze smyczy, w domu robi co chce, a chce być z nami tak bardzo, że wyproszony do przedpokoju leży z nosem w drzwiach, więc z rozczulenia wołamy go do pokoju a on leży i cały szczęśliwy śmierdzi na potęgę, bo wykąpać będzie go można za dwa tygodnie, a ścierką z denaturatem (zalecenie na stronach schroniska) to nie przetarłabym nawet psa bez nosa...[/I] [I]Ogromnym problemem jest temperatura - po boksie na powietrzu w domu jest mu naprawdę za gorąco. Widzę, że się męczy. Myślałam, że "aklimatyzacją" będzie pobyt w szpitaliku, ale okazało się, że po zabiegu trafił na dwór...Bardzo ciężko oddycha, nie wiem czy częściowo nie z bólu po kastracji - jest spuchnięty zaczerwieniony ("jak się pogorszy niech pani przyjedzie"- to usłyszałam zabierając go do domu - moim zdaniem już było pogorszone, ale pomyślałam,że w boksie i tak nikt by nic nie zauważył, więc powiedziałam, że zabieram, najwyżej skonsultuję go w jakiejś dyżurującej lecznicy)[/I] [I]Żółw go nie interesuje, dźwięk otwieranej lodówki rozpoznaje bezbłędnie, na zabawę i pogłaskanie ma ochotę zawsze, w czasie wolnym "od nas" poleguje na podłodze i sprawdza jednym okiem czy wszystko jest jak powinno.[/I] [I]Wygląda na to, że Pilot potrzebował rodziny równie mocno jak my potrzebowaliśmy psa. [/I] fragment kolejnego maila: [I]Pilot sterroryzował rodzinę - minką "smutnego misia"zmusza nas do głaskania i podkarmiania. Dowody załączam...[/I] [I]Na poważnie: Gdyby można było zamówić sobie psa na miarę, lepszego byśmy nie wymyślili. Jest posłuszny, nie szczeka, niczego nie obgryza, nie pilnuje jedzenia ani zabawek, więc nie ma obawy, że chapnie kogoś, kto schyli się nad miską czy jego kością. Jego potrzeba towarzyszenia nam wszystkim jest tak silna, że gdyby mógł to by się "rozczworzył". Jeżeli chodzi o relacje z z synkiem jest jak widać - Pilot znosi cierpliwie przeliczanie zębów, zaglądanie do nosa i sprawdzanie, czy nadaje się na kucyka...Kiedy (nie ukrywam, że na początku z obawy o dziecko, a teraz z troski o psa) przerywam im te zajęcia patrzą na mnie jak na jakąś zrzędę. Ale popiskuje gdy wychodzę z domu, nawet, gdy nie zostaje sam. Myślę, że będzie potrzebował sporo czasu, żeby się upewnić, że nas ma na zawsze. Gdy został sam w domu na dwie godziny niczego nie zniszczył i nie hałasował - chociaż popiskiwał gdy wychodziłam.[/I] No i 2 zdjęcia: Pilot spłoszony, podkulony PRZED ...i na swojej kanapie PO!!! [IMG]http://img121.imageshack.us/img121/9062/psiak.jpg[/IMG] [IMG]http://img121.imageshack.us/img121/5835/psiak2.jpg[/IMG]
  13. PILOT W SWOIM DOMU!!! WSZYSTKO WSKAZUJE NA TO, ŻE TO [SIZE=5]TEN DOM[/SIZE] :multi::multi::multi:. Więcej napiszę w wolnej chwili, przepraszam.
  14. Rozmawiałam z Panią przez telefon, wiem, że to nie to samo. Ale piesek jest w schronisku, nie chcę mu zamykać drogi. Już stracił całą radość, siedzi zdominowany w kącie przez "szefa boksu". Wrażenie sprawiała naprawdę bardzo dobre. Jestem przekonana, że będzie miał tam dobrze. Pani wydawała się wrażliwą, odpowiedzialną osobą. W rozmowie i mailach ciepło odnosi się do pieska.
×
×
  • Create New...