Brygidko,na pewno nie jest Wam lekko i ja jestem pełna podziwu że podjęłaś się opieki nad Juraskiem :Rose:,Jestem przekonana że fakt iż ma on kogoś takiego jak Ty przy sobie w takich ciężkich dla niego chwilach znaczy dla niego tyle,że....nie da sie tego opisać słowami:).Wierzę że przezwyciężycie te najgorsze przeszkody,bo najważniejsza jest milość jaka darzycie się wzajemnie:loveu::loveu:.I nie bierz do siebie wszystkich postów, bo myślę że każdy pisze tu w dobrej wierze , żeby może podrzucić jakis pomysł,wiadomo że nie widząc Juraska to możemy tylko gdybać,Ty znasz sytuację najlepiej a reszta może tylko próbować pomagać na odległość:).Wiele osób trzyma za Was kciuki i myśli o Was często,mam nadzieję że czujesz że nie jesteś sama:):)Cenne są bardzo wskazówki osób które miały podobne doświadczenia,ja należe do grupy "gdybających" ;) .Pozdrawiam Was serdecznie i trzymam kciukasy:thumbs: