[B]Rafał [/B]co do ogłszeń to jeśli tylko masz ochotę, czas i nie jest to dla Ciebie problemem to pewnie dodawaj. Na "szpice" już wysłałam zapytanie do admina czy mogę ogłosić psa ze schronu skoro nie jest mój, ale jeszcze nie dostałam odpowiedzi. Nie znam zasad tam panujących.
Co do stanu zdrowia Dużego to jak tylko czegoś nowego się dowiem to napiszę. Jestem w kontakcie z wolontariuszką, ale ona też ma braki w czasie (wczoraj do Przyborówka przywieźli na raz 23 nowe psy :( ). Będę się starała opłacić dodatkowe badania dla psiurka, aby jeszcze raz sprawdzić czy nie da się z tym wzrokiem nic naprawić. Zdaje sobie sprawę z tego, że bardzo trudno będzie mu znaleźc odpowiedniego opiekuna. Wiem, że to muszę być ostrożna. Ale jak nie spróbuje to się nie dowiem ....
Najgorsze dla mnie jest to, że nawet za bardzo jechać do Niego nie mogę, pogłaskać, na spacer wyprowadzić, powiedzieć 'że dobrze będzie". Odległośc 100 km niby nie jest duża, ale z powodu pracy (a pracować trzeba) cierpię na tak okropne braki czasowe, że nie wyrabiam. Zaplanowałam jednak sobie kilka dni pozostałego mi urlopu w listopadzie więc wsiądę w samochód i pojadę do Dużego. Na razie wysyłam mu dobre fluidy.... i paczki jak nasi bogadsi sądziedzi nam za czasów komuny ;) - jak stwierdził mój ojciec.
Twoja Zarcia rzeczywiście dużo przeszła i nie ma się co dziwić, że dogadać się z Nią nie szło. Cud, że nie umarła z rozpaczy w tej (pseudo)hodowli. A takich "katów" to ja nazywam po imieniu i wcale się tego nie wstydzę chociaż ogólnie raczej nie przeklinam. I chociaż już dużo widziałam to za każdym razem jak czytam o takim S.........lu to opanować się nie mogę i złość okropna mnie zżera....
I się zezłościłam i nic już rzeczowego nie napiszę....
Pozdrawiam Ciebie i uroczą Zarcie :)