adelan-te
Members-
Posts
13 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by adelan-te
-
hm może wam zwyczajnie powiem jaki był powód zwrotu? My niedoświadczeni opiekunowie i ewidentnie do bani.. bo tak jakoś wychwytuję z tych powyższych postów.. :( Pies zwyczajnie po wejściu do domu sztywnieje i robi się nieprzyjemny.. nie chce słuchać poleceń i na zwykłe komendy reaguje agresją.. ugryzł nas oboje.. i atakował współlokatorkę.. Na dworze można z nim zrobić wszystko słucha, jest potulny, oddaje zabawki bawi sie jak wariatuńcio.. Wniosek jest taki że idealnie nadaje się na posesję z ogrodem. Albo kogoś kto mieszka sam. Problemy w naszym domu zaczęły się gdy obydwoje zaczęliśmy wymagać konsekwentnie tych samych rzeczy. Pan był przywódcą a ja osobą do gryzienia. Gdy przywódca pokazał że też mam prawo wymagać zaczął się problem. Może jak będą jakieś pytania co do mojej nieodpowiedzialności zapytajcie mnie!! odpisuję na maile!!
-
hej pies ma drugą, szanse pan Jacek z [url]www.szkoleniepsów.pl[/url] podrzucił kilka artykułów.. Pies dostał na dzień kaganiec hm zapomniałam nazwy, ale się możne polizać zjeść, ale nie będzie za mocno łapał.. mi to pomoże jemu nie zaszkodzi i nauka zaufania , bo babek to on nie bardzawo.. dostanie od poniedziałku leki bo dysplazja , sprawdzona potwierdzona, zarelko tez się mu zmieni i zobaczymy co z tego wyniknie.. i czekamy na prawdziwego Kumpla ..... zobaczymy co z tego wyniknie..
-
mój facet miał od dawna wątpliwości czy to się uda. pies go uwielbia bezwarunkowo, może z nim zrobić co chce.. Kupmel krzywdy mi nie zrobił, ale łapie dziad za ręce.. tylko kobitki.. chodzenie w kagańcu, niczego nie zmienia.. mało tego jak Mój mu założy kaganiec to ja już psu go nie ściągnę , bo sie rzuca... pies ma dysplazję zaawansowaną , więc tłumaczę sobie że to z bólu... ale niczego to nie zmienia.. Gośko być może masz większą praktykę , ale co mamy z nim zrobić? mamy do wyrzucić? czy zlać? oba pomysły są równie głupie.. zwyczajnie sobie nie poradziłyśmy z psem i nas nie lubi tak zwyczajnie.. i uwierz tez mi jest w cholerę z tym źle i nie dobrze..
-
obawiam się że jednak nie będzie happy endu:( pies wraca jutro do schroniska.. psiak ewidentnie jest do domu gdzie jest spokojny,mężczyzna, żadnych kobiet.. w moim facecie pies jest mega zakochany, hm na kobiety, pomimo że przez chwilę można go pogłaskać , rzuca się, bez powodu.. kobietki w tym domu sobie z tym problemem nie poradziły.. przykro mi....... i to że sobie wmawiam że piesek jest chory i go boli , nie usprawiedliwia kąsania po rękach..
-
dzieki ci Agnieszko, za porady.. aczkolwiek po kilkunastu książkach poradach i portalach wiem już że niestety niektóre rzeczy należy psu pokazać siła. ja wiem to niemoralne, nieetyczne itp ale dało najlepszy rezultat. Kumpel sie zamienia w Kumpla jak należy. Co prawda jestem teraz pod jego ochroną, znaczy najlepiej żeby nikt nie zbliżał sie za mocno do mnie.. Nawet nasz Emilios (kot znaczy).. Sytuacja sie powoli normuje, i zaczyna to wyglądać jak należy:) ścięte pazurki , parę rad żywieniowych od eta i od opiekuna p. Krzyśka (chwała panu za rady;)) i pies jak nie ten sam:) Życie pokazuje że można , tylko trzeba sposobem..:diabloti: zwierzaki łobuzują, ludziki pracują , życie toczy się dalej. czasami są drobne spory ale :mad: .. więc możecie się odmartwiać.. jest szansa dla nas:)
-
hej ja nigdy nie mówiłam że nie było uchybień z naszej strony, niestety inaczej jest z wiedzą jaką się zdobywa przez wychowanie psa którego się uczy od małego .. a inaczej z upartym paskudnikiem..w niedzielę miałam próbę sił może nieetyczną (nie fizyczną) ale wygrałam i się bidulek ucieszył że mnie widzi:P co prawda jestem jego zabawką tzn on może na mnie powarkiwać , ale dzisiaj mnie łobuż bronił przed obcymi.. koniec swiata Pan Krzyś udzielił dzisiaj kilka fachowych porad:) zobaczymy co dalej.. wszelkie porady chętnie [rzyjmą oczywiście zdroworozsądkowe..
-
spokojnie decyzja jeszcze nie zapadła. mamy świadomość ze pies ze schroniska to nie sama bajka i nie ma co oczekiwać cudów w ciągu 7 dni.. postawa ignorowania go przeze mnie przynosi rezultaty, dzisiaj znaczy teraz jest słodziakiem że tylko go schrupać.. pies nie lubi jak ja do niego mówię.. jak komenda to akceptuje słucha a jak pitolenie znaczy wiesz takie brednie ze jest słodziak to reaguje jak reaguje.. Jutro psiur jedzie do weta na obcinanie pazurów i badanie miednicy , bo ja go wykańczam na spacerach i może on jest przez to zły wieczorem a póki co nie mamy windy a mamy 7 piętro.. dzisiaj nie był na takim długim spacerze i jest świetny.. Najgorsze jest to że tak naprawdę nie wiemy co i dlaczego się dzieje.. bo on jak pogoda albo kobieta, raz coś akceptuje a za chwilę ..... koniec świata.. jutro wet a później pani Agnieszka.. póki co ignorowanie i suche komendy,, menda z niego ale innej rady nie ma.. nikt nie mówił że bedzie łatwo..ps. po cichutki liczę że to już wychodzi na prostą , zaczął jeść normalnie w normalniej ilości, jemu się pewnie to jeszcze 100 razy zmieni i ja bede na zmiane wpadac w zachwyt i dołek.. więc cóż licze na wsparcie chociażby psychiczne, dla mnie .. tym razem.. pozdrawiam i dziekuję za rady..
-
wiesz dla mnie pies z charakterem to pies który się nie umie zachować... a nie próbuje mnie zjeść.. fakt nie wysnuliśmy wniosków bo on już raz został oddany przez ludzi którzy też go chcieli mieć.. po jakiś 2 tyg.. więc dam mu miesiąc.. 1. tak umie chodzić na smyczy , jak się zapomni to słucha przywołania.zrozumiał ze ma reagować na inne imię 2 dniach.. wraca na komendę raczej bez większych problemów, a z kotem którego mamy w domu jest rożnie , raz śpia w odległości 2 metrów od siebie , tzn pies na dole kot na górze, a czasami go przegoni z warczeniem i szczekaniem i machaniem ogona po całym domu::crazyeye: Ale szłu nie ma jak go zagoni w róg to poszczeka a kot z godnościa odchodzi..albo ucieka że hej. więc w kratkę Ewidentnie warczy przy próbie kontaktu z mojej strony, powarkuje równiez czasami na krzyska.. więc tylko hasło spacer go uspokaj tzn w moim wydaniu albo głośne upomnienie ze strony krzyśka.. dzisiaj już siedział w kagańcu, po akcji warczenia na mnie czyli dotyku i przeszlam obok i zaczął warczeć i się rzucać tak maksymalnie.. coś sie zmienilo bo kilka dni temu mogłam mu wsadzić ręke w gardło w poszukiwaniu zabawki a dzisiaj po zabawie sie zrobił się taki że hej. więc na siłę zrobiliśmy krasztest, pies leżał a ja go dotykam żeby się nauczył po pół godzinie był spokój , znaczy przestał bo jakby byłam górą , co nie zmienia faktu że wychodząc z domu mój facet musiał ściągnąc kaganiec bo ja juz sie bałam:( teraz jak wróciłam to sie o dziwo ucieszył ze mnie zobaczył .. i szuka kontaktu ze mną , zjadł w końcu uczciwy posiłek, ja mu go zaserwowałam, i po chwili juz sie wkręca w moje nogi , znaczy niby dominacja ale wcześniej nie szukał takiego kontaktu.. więc wciąz wszystko wisi w przestrzeni, może mial kryzys i mu przejdzie.. cholera go wie.. znaczy zobaczymy co przyniesie nowy dzień..
-
cholerka, dziewczyny nie jest dobrze pies się uwstecznia i zamyka w sobie.. zaprzyjaźniony weterynarz stwierdził że pies tęskni za kimś być może opiekunem ze schronu.. pies zaczyna warczeć na wszystkich i wszystko nawet na spacerach się robi powarkujący.. cholera mój chłop daje mu jeszcze tydzień na próbę jak nie to niestety powrót.. i trudno mi bronić psa który się do mnie rzuca:( macie jakieś pomysły?? jeśli tak to poproszę .. myslićie ze powrót do schroniska na tydzień zeby zobaczył co traci i z powrotem domek to dobry plan> bo ja opadam z sił...
-
Dzięki, te rady akurat znam, ale same wiecie że to taka podjazdowa wojna. tak kanapy , jedzenie , wchodzenie , komendy za nagrody ja to wszystko znam. Najciekawsze jest to że on przy niektórych rzeczach słucha mnie a przy innych Krzyśka.. ja mam ewidentnie zakaz głaskania go w domu:( bo zwyczajnie na mnie warczy. ale jak sie z nim bawię to za zabawka moge mu łapę wsadzić w gardło.. ode mnie bierze jedzenie z ręki , ale patyka mi nie odda. krzychu ma odwrotnie.. rada żeby w domku chodził w kagańcu będziemy sprawdzać, bo wieczorkiem najpierw piszczy (macie pomysł dlaczego?) jakby coś chciał ( jest i wyprowadzony i po kolacji) a później się kładzie w takim miejscu że się koło niego chodzi i później warczy, jak musi wrócić na legowisko to obraza majestatu.. dzisiaj ma na mnie cały dzień focha bo musiał zejść z łóżka..
-
nie ma sprawy:) możesz być bezczelna:) ja po to się tu uzewnętrzniam- miałam inne psiaki w domku ale nigdy ze schroniska -żeby mi ktoś mądre rady napisał:) To dopiero mój pierwszy raz z psem ze schronu:) co do kagańca nosił pierwsze dwie nocki. Później był spokojny , a teraz się stawia, powarkuje na kobiety w domku na mnie i na współlokatorkę, więc jeżeli ma mi to pomóc to rzeczywiście niech łazęguje po całym domu ale z ograniczeniem w postaci kagańca.. krzywdy nie będzie a może być docelowo efekt.. nam to pomoże, kotu pewnie też:) sprawdzimy jeszcze tą jego miednicę, bo jakby spacer po schodach może go tak wykańczać.. chwilowo nie mamy windy:) Mądra z niego bestia i szybko sie uczy licze na to że za miesiąc sie już unormuje tak na poważnie.. Walka o przywództwo zostanie po naszej stronie i będziemy mieć Kumpla po naszej stronie:)
-
hm doszłam do wniosku ze psiur nam się trafił lekko złośliwy:) ale ja tez jestem złośliwa to się dogadamy.. Pies manifestuje swoją niezależność.. Dzisiaj się z niego uśmiałam strasznie poszedł się położyć na łóżeczko do drugiego pokoju , ale nie chciało mi eis podnieść i go gonić i po chwili słyszę jak cielak schodzi z łóżka , i sobie myślę że ze on sobie pomyślał " ee tam nikt nie goni to idę na podłogę" - generalnie to jest wrednawy wieczorem i to na tyle ze jak sie go wieczorem dotyka to warczy i hm złapał współlokatorkę za łapkę .. tfu za rękę.. wystraszyliśmy sie wszyscy:( - no i należy mu sie wizyta u weta bo kuleje na łapkę , a doczytałam sie w jego ksążeczce , że nie miał łatwego życia jako szczeniak, przestawiona miednica a ze starych badań krew w moczu- to nie są jakieś dobre prognozy. trzeba by to sprawdzić.. - a i mam pytanie bo psiur ma kilka pazurów o długości ze dwa cm albo i więcej poza kształt łapy a zwłaszcza na tej którą ewidentnie oszczędza.. myslicie ze wet to obetnie? zwłaszcza złośliwemu psiurowi. A co decyzji to hm znacząco pomógł pan Krzyś w schronisku, psiaki które nam sie podobały miały być większe, dopytywaliśmy o różne rózniaste, a i jeździliśmy tam co jakiś czas. kot też jest ze schroniska:) tylko zaawsze jest trudno po powrocie ze schronu , bo to nie jest łatwe przeżycie.. i wracając do tematu to po kilku glupich pomysłach dopadliśmy pana Krzysia zeby nam tutaj uczciwie poopowiadał o niektórych psiakach bo moglo sie okazac ze pies i kot i my to hm nieporozumienie.. okazało sie ze jest kilka sztuk pasujących do opisu i w przypadku Kumpla zdecydował prozaicznie rzecz określając wygląd.. bo Kumpel się nie wyrywał żeby iść do nas.. właściwie to nas ignorował.. za to jak dostaliśmy go do potrzymania i do pospacerowanie to pies ideał:) Spacerki to rzeczywiście mamy rewelacyjne.. Postawa spacerowa zachęca do dłuuggich spacerów. a i wychodzimy z zalożenie ze jak go wymęczymy za przeproszeniem na dworze to w domu bedzie bardziej posłuszny:) jak dla mnie nie koniecznie sie to sprawdza. ale pies i my jesteśmy szczęśliwi po spacerkowo , a łąk koło nas dostatek, więc wracamy rumiani i wymęczeni, pies zziajany.. i o to chodzi:) jak sie coś urodzi to doniosę sama na siebie:) ps. kot juz goni psa więc własnie się rozklada na sofie a pies patrzy na niego i piszczy i warczy , teraz już leży na podłodze i tylko podnosi oko od czasu do czasu:)
-
witam wszystkich zaniepokojonych.. losem chuckiego.. Teraz nastąpiła poprawka psiur się przemianował na "Kumpla".. jakoś bardziej reaguje.. Właśnie prostujemy światopogląd psa na życie i kota:) Mamy kanapowy problem, czytaj pies chce zdominować dom i wspina sie na wszelkie łóżka dostępne w domu. hm pierwsze dni były trudne.. rozumiecie dwoje kosmitów porwało zwierze i jakieś dziwne rzeczy wymaga.. tu nie idź, to zostaw a kota nie rusz.. głupio w każdym razie po kilku sporach, zaczynamy się dogadywać , a przynajmniej nam się tak wydaje:) tylko kot biega zjeżony:) na wszelkie spory domowe najlepiej działa wybieganie psa.. na spacerkach jest najbardziej poprawnym i dystyngowanym psiakiem , prawie jak szczeniak, pełen wigoru i zapału.. w domku jeszcze nie do końca ale jakby już wiemy na czym stoimy.. nie ufamy sobie jeszcze i pewnie jeszcze jakiś czas tak zostanie pies zdecydowanie wybrał mojego mężczyznę na przywódce stada. a ja hm muszę kombinować jak nie stracić autorytetu.. jakby co będę się do was , jako do mądrzejszych głów o prośbę o poradę.. pozdrawiamy Ada, Krzyś, Kumpel i najeżony Emil:) ps. trzymajcie kciuki za naszą rodzinkę:)