Jump to content
Dogomania

adelan-te

Members
  • Posts

    13
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by adelan-te

  1. hm może wam zwyczajnie powiem jaki był powód zwrotu? My niedoświadczeni opiekunowie i ewidentnie do bani.. bo tak jakoś wychwytuję z tych powyższych postów.. :( Pies zwyczajnie po wejściu do domu sztywnieje i robi się nieprzyjemny.. nie chce słuchać poleceń i na zwykłe komendy reaguje agresją.. ugryzł nas oboje.. i atakował współlokatorkę.. Na dworze można z nim zrobić wszystko słucha, jest potulny, oddaje zabawki bawi sie jak wariatuńcio.. Wniosek jest taki że idealnie nadaje się na posesję z ogrodem. Albo kogoś kto mieszka sam. Problemy w naszym domu zaczęły się gdy obydwoje zaczęliśmy wymagać konsekwentnie tych samych rzeczy. Pan był przywódcą a ja osobą do gryzienia. Gdy przywódca pokazał że też mam prawo wymagać zaczął się problem. Może jak będą jakieś pytania co do mojej nieodpowiedzialności zapytajcie mnie!! odpisuję na maile!!
  2. hej pies ma drugą, szanse pan Jacek z [url]www.szkoleniepsów.pl[/url] podrzucił kilka artykułów.. Pies dostał na dzień kaganiec hm zapomniałam nazwy, ale się możne polizać zjeść, ale nie będzie za mocno łapał.. mi to pomoże jemu nie zaszkodzi i nauka zaufania , bo babek to on nie bardzawo.. dostanie od poniedziałku leki bo dysplazja , sprawdzona potwierdzona, zarelko tez się mu zmieni i zobaczymy co z tego wyniknie.. i czekamy na prawdziwego Kumpla ..... zobaczymy co z tego wyniknie..
  3. mój facet miał od dawna wątpliwości czy to się uda. pies go uwielbia bezwarunkowo, może z nim zrobić co chce.. Kupmel krzywdy mi nie zrobił, ale łapie dziad za ręce.. tylko kobitki.. chodzenie w kagańcu, niczego nie zmienia.. mało tego jak Mój mu założy kaganiec to ja już psu go nie ściągnę , bo sie rzuca... pies ma dysplazję zaawansowaną , więc tłumaczę sobie że to z bólu... ale niczego to nie zmienia.. Gośko być może masz większą praktykę , ale co mamy z nim zrobić? mamy do wyrzucić? czy zlać? oba pomysły są równie głupie.. zwyczajnie sobie nie poradziłyśmy z psem i nas nie lubi tak zwyczajnie.. i uwierz tez mi jest w cholerę z tym źle i nie dobrze..
  4. obawiam się że jednak nie będzie happy endu:( pies wraca jutro do schroniska.. psiak ewidentnie jest do domu gdzie jest spokojny,mężczyzna, żadnych kobiet.. w moim facecie pies jest mega zakochany, hm na kobiety, pomimo że przez chwilę można go pogłaskać , rzuca się, bez powodu.. kobietki w tym domu sobie z tym problemem nie poradziły.. przykro mi....... i to że sobie wmawiam że piesek jest chory i go boli , nie usprawiedliwia kąsania po rękach..
  5. dzieki ci Agnieszko, za porady.. aczkolwiek po kilkunastu książkach poradach i portalach wiem już że niestety niektóre rzeczy należy psu pokazać siła. ja wiem to niemoralne, nieetyczne itp ale dało najlepszy rezultat. Kumpel sie zamienia w Kumpla jak należy. Co prawda jestem teraz pod jego ochroną, znaczy najlepiej żeby nikt nie zbliżał sie za mocno do mnie.. Nawet nasz Emilios (kot znaczy).. Sytuacja sie powoli normuje, i zaczyna to wyglądać jak należy:) ścięte pazurki , parę rad żywieniowych od eta i od opiekuna p. Krzyśka (chwała panu za rady;)) i pies jak nie ten sam:) Życie pokazuje że można , tylko trzeba sposobem..:diabloti: zwierzaki łobuzują, ludziki pracują , życie toczy się dalej. czasami są drobne spory ale :mad: .. więc możecie się odmartwiać.. jest szansa dla nas:)
  6. hej ja nigdy nie mówiłam że nie było uchybień z naszej strony, niestety inaczej jest z wiedzą jaką się zdobywa przez wychowanie psa którego się uczy od małego .. a inaczej z upartym paskudnikiem..w niedzielę miałam próbę sił może nieetyczną (nie fizyczną) ale wygrałam i się bidulek ucieszył że mnie widzi:P co prawda jestem jego zabawką tzn on może na mnie powarkiwać , ale dzisiaj mnie łobuż bronił przed obcymi.. koniec swiata Pan Krzyś udzielił dzisiaj kilka fachowych porad:) zobaczymy co dalej.. wszelkie porady chętnie [rzyjmą oczywiście zdroworozsądkowe..
  7. spokojnie decyzja jeszcze nie zapadła. mamy świadomość ze pies ze schroniska to nie sama bajka i nie ma co oczekiwać cudów w ciągu 7 dni.. postawa ignorowania go przeze mnie przynosi rezultaty, dzisiaj znaczy teraz jest słodziakiem że tylko go schrupać.. pies nie lubi jak ja do niego mówię.. jak komenda to akceptuje słucha a jak pitolenie znaczy wiesz takie brednie ze jest słodziak to reaguje jak reaguje.. Jutro psiur jedzie do weta na obcinanie pazurów i badanie miednicy , bo ja go wykańczam na spacerach i może on jest przez to zły wieczorem a póki co nie mamy windy a mamy 7 piętro.. dzisiaj nie był na takim długim spacerze i jest świetny.. Najgorsze jest to że tak naprawdę nie wiemy co i dlaczego się dzieje.. bo on jak pogoda albo kobieta, raz coś akceptuje a za chwilę ..... koniec świata.. jutro wet a później pani Agnieszka.. póki co ignorowanie i suche komendy,, menda z niego ale innej rady nie ma.. nikt nie mówił że bedzie łatwo..ps. po cichutki liczę że to już wychodzi na prostą , zaczął jeść normalnie w normalniej ilości, jemu się pewnie to jeszcze 100 razy zmieni i ja bede na zmiane wpadac w zachwyt i dołek.. więc cóż licze na wsparcie chociażby psychiczne, dla mnie .. tym razem.. pozdrawiam i dziekuję za rady..
  8. wiesz dla mnie pies z charakterem to pies który się nie umie zachować... a nie próbuje mnie zjeść.. fakt nie wysnuliśmy wniosków bo on już raz został oddany przez ludzi którzy też go chcieli mieć.. po jakiś 2 tyg.. więc dam mu miesiąc.. 1. tak umie chodzić na smyczy , jak się zapomni to słucha przywołania.zrozumiał ze ma reagować na inne imię 2 dniach.. wraca na komendę raczej bez większych problemów, a z kotem którego mamy w domu jest rożnie , raz śpia w odległości 2 metrów od siebie , tzn pies na dole kot na górze, a czasami go przegoni z warczeniem i szczekaniem i machaniem ogona po całym domu::crazyeye: Ale szłu nie ma jak go zagoni w róg to poszczeka a kot z godnościa odchodzi..albo ucieka że hej. więc w kratkę Ewidentnie warczy przy próbie kontaktu z mojej strony, powarkuje równiez czasami na krzyska.. więc tylko hasło spacer go uspokaj tzn w moim wydaniu albo głośne upomnienie ze strony krzyśka.. dzisiaj już siedział w kagańcu, po akcji warczenia na mnie czyli dotyku i przeszlam obok i zaczął warczeć i się rzucać tak maksymalnie.. coś sie zmienilo bo kilka dni temu mogłam mu wsadzić ręke w gardło w poszukiwaniu zabawki a dzisiaj po zabawie sie zrobił się taki że hej. więc na siłę zrobiliśmy krasztest, pies leżał a ja go dotykam żeby się nauczył po pół godzinie był spokój , znaczy przestał bo jakby byłam górą , co nie zmienia faktu że wychodząc z domu mój facet musiał ściągnąc kaganiec bo ja juz sie bałam:( teraz jak wróciłam to sie o dziwo ucieszył ze mnie zobaczył .. i szuka kontaktu ze mną , zjadł w końcu uczciwy posiłek, ja mu go zaserwowałam, i po chwili juz sie wkręca w moje nogi , znaczy niby dominacja ale wcześniej nie szukał takiego kontaktu.. więc wciąz wszystko wisi w przestrzeni, może mial kryzys i mu przejdzie.. cholera go wie.. znaczy zobaczymy co przyniesie nowy dzień..
  9. cholerka, dziewczyny nie jest dobrze pies się uwstecznia i zamyka w sobie.. zaprzyjaźniony weterynarz stwierdził że pies tęskni za kimś być może opiekunem ze schronu.. pies zaczyna warczeć na wszystkich i wszystko nawet na spacerach się robi powarkujący.. cholera mój chłop daje mu jeszcze tydzień na próbę jak nie to niestety powrót.. i trudno mi bronić psa który się do mnie rzuca:( macie jakieś pomysły?? jeśli tak to poproszę .. myslićie ze powrót do schroniska na tydzień zeby zobaczył co traci i z powrotem domek to dobry plan> bo ja opadam z sił...
  10. Dzięki, te rady akurat znam, ale same wiecie że to taka podjazdowa wojna. tak kanapy , jedzenie , wchodzenie , komendy za nagrody ja to wszystko znam. Najciekawsze jest to że on przy niektórych rzeczach słucha mnie a przy innych Krzyśka.. ja mam ewidentnie zakaz głaskania go w domu:( bo zwyczajnie na mnie warczy. ale jak sie z nim bawię to za zabawka moge mu łapę wsadzić w gardło.. ode mnie bierze jedzenie z ręki , ale patyka mi nie odda. krzychu ma odwrotnie.. rada żeby w domku chodził w kagańcu będziemy sprawdzać, bo wieczorkiem najpierw piszczy (macie pomysł dlaczego?) jakby coś chciał ( jest i wyprowadzony i po kolacji) a później się kładzie w takim miejscu że się koło niego chodzi i później warczy, jak musi wrócić na legowisko to obraza majestatu.. dzisiaj ma na mnie cały dzień focha bo musiał zejść z łóżka..
  11. nie ma sprawy:) możesz być bezczelna:) ja po to się tu uzewnętrzniam- miałam inne psiaki w domku ale nigdy ze schroniska -żeby mi ktoś mądre rady napisał:) To dopiero mój pierwszy raz z psem ze schronu:) co do kagańca nosił pierwsze dwie nocki. Później był spokojny , a teraz się stawia, powarkuje na kobiety w domku na mnie i na współlokatorkę, więc jeżeli ma mi to pomóc to rzeczywiście niech łazęguje po całym domu ale z ograniczeniem w postaci kagańca.. krzywdy nie będzie a może być docelowo efekt.. nam to pomoże, kotu pewnie też:) sprawdzimy jeszcze tą jego miednicę, bo jakby spacer po schodach może go tak wykańczać.. chwilowo nie mamy windy:) Mądra z niego bestia i szybko sie uczy licze na to że za miesiąc sie już unormuje tak na poważnie.. Walka o przywództwo zostanie po naszej stronie i będziemy mieć Kumpla po naszej stronie:)
  12. hm doszłam do wniosku ze psiur nam się trafił lekko złośliwy:) ale ja tez jestem złośliwa to się dogadamy.. Pies manifestuje swoją niezależność.. Dzisiaj się z niego uśmiałam strasznie poszedł się położyć na łóżeczko do drugiego pokoju , ale nie chciało mi eis podnieść i go gonić i po chwili słyszę jak cielak schodzi z łóżka , i sobie myślę że ze on sobie pomyślał " ee tam nikt nie goni to idę na podłogę" - generalnie to jest wrednawy wieczorem i to na tyle ze jak sie go wieczorem dotyka to warczy i hm złapał współlokatorkę za łapkę .. tfu za rękę.. wystraszyliśmy sie wszyscy:( - no i należy mu sie wizyta u weta bo kuleje na łapkę , a doczytałam sie w jego ksążeczce , że nie miał łatwego życia jako szczeniak, przestawiona miednica a ze starych badań krew w moczu- to nie są jakieś dobre prognozy. trzeba by to sprawdzić.. - a i mam pytanie bo psiur ma kilka pazurów o długości ze dwa cm albo i więcej poza kształt łapy a zwłaszcza na tej którą ewidentnie oszczędza.. myslicie ze wet to obetnie? zwłaszcza złośliwemu psiurowi. A co decyzji to hm znacząco pomógł pan Krzyś w schronisku, psiaki które nam sie podobały miały być większe, dopytywaliśmy o różne rózniaste, a i jeździliśmy tam co jakiś czas. kot też jest ze schroniska:) tylko zaawsze jest trudno po powrocie ze schronu , bo to nie jest łatwe przeżycie.. i wracając do tematu to po kilku glupich pomysłach dopadliśmy pana Krzysia zeby nam tutaj uczciwie poopowiadał o niektórych psiakach bo moglo sie okazac ze pies i kot i my to hm nieporozumienie.. okazało sie ze jest kilka sztuk pasujących do opisu i w przypadku Kumpla zdecydował prozaicznie rzecz określając wygląd.. bo Kumpel się nie wyrywał żeby iść do nas.. właściwie to nas ignorował.. za to jak dostaliśmy go do potrzymania i do pospacerowanie to pies ideał:) Spacerki to rzeczywiście mamy rewelacyjne.. Postawa spacerowa zachęca do dłuuggich spacerów. a i wychodzimy z zalożenie ze jak go wymęczymy za przeproszeniem na dworze to w domu bedzie bardziej posłuszny:) jak dla mnie nie koniecznie sie to sprawdza. ale pies i my jesteśmy szczęśliwi po spacerkowo , a łąk koło nas dostatek, więc wracamy rumiani i wymęczeni, pies zziajany.. i o to chodzi:) jak sie coś urodzi to doniosę sama na siebie:) ps. kot juz goni psa więc własnie się rozklada na sofie a pies patrzy na niego i piszczy i warczy , teraz już leży na podłodze i tylko podnosi oko od czasu do czasu:)
  13. witam wszystkich zaniepokojonych.. losem chuckiego.. Teraz nastąpiła poprawka psiur się przemianował na "Kumpla".. jakoś bardziej reaguje.. Właśnie prostujemy światopogląd psa na życie i kota:) Mamy kanapowy problem, czytaj pies chce zdominować dom i wspina sie na wszelkie łóżka dostępne w domu. hm pierwsze dni były trudne.. rozumiecie dwoje kosmitów porwało zwierze i jakieś dziwne rzeczy wymaga.. tu nie idź, to zostaw a kota nie rusz.. głupio w każdym razie po kilku sporach, zaczynamy się dogadywać , a przynajmniej nam się tak wydaje:) tylko kot biega zjeżony:) na wszelkie spory domowe najlepiej działa wybieganie psa.. na spacerkach jest najbardziej poprawnym i dystyngowanym psiakiem , prawie jak szczeniak, pełen wigoru i zapału.. w domku jeszcze nie do końca ale jakby już wiemy na czym stoimy.. nie ufamy sobie jeszcze i pewnie jeszcze jakiś czas tak zostanie pies zdecydowanie wybrał mojego mężczyznę na przywódce stada. a ja hm muszę kombinować jak nie stracić autorytetu.. jakby co będę się do was , jako do mądrzejszych głów o prośbę o poradę.. pozdrawiamy Ada, Krzyś, Kumpel i najeżony Emil:) ps. trzymajcie kciuki za naszą rodzinkę:)
×
×
  • Create New...