passa
Members-
Posts
144 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Location
opole
Recent Profile Visitors
The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.
passa's Achievements
Newbie (1/14)
14
Reputation
-
Kupie mapy laminowane wydawnictwa ExpressMap, z serii comfort! map: Karkonosze Beskid Zywiecki Gorce i Pieniny Bieszczady
-
Poszukuję walizki na 4 kółkach - wysokość wnętrza ok. 65 cm. Najchętniej z polipropylenu.
-
Oficjalnie jest zakaz wprowadzania psów na teren TPN. W praktyce na szlakach nie raz mijaliśmy ludzi z psami,więc nie jest on najwyraźniej rygorystycznie przestrzegany przez kasjerów sprzedających bilety do parku.
-
[quote name='Dioranne']Dodatkowo mam pytanie o oświetlenie... W leszczyńskim Trapezie zawsze było ciemno i zdjęcia wykonywane moją cyfrówką były bardzo kiepskiej jakości. Jak to wygląda w Opolu? :smile:[/QUOTE] Większość ras prezentowana jest na zewnątrz,ale w hali też niektóre - głównie małe rasy,jakieś cziłały i takie tam...plus finał. Oświetlenie w miarę,dobry aparat da radę ;)
-
[quote name='Merrick']Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że trasa jest bardzO odświeżająca dla psa. A właściwie idzie się cały czas prosto, potem skręca w pewnym momencie w prawo, aż się pojawi Okrąglak, trudno się zgubić :)[/QUOTE] Jak ktoś boi się wielokrotnego skręcania,to można z dworca prosto do Rynku,za Rynkiem pierwsza w prawo (Osmańczyka) i cały czas za swoim nosem,jak droga leci (po drodze zmienia nazwę). Okrąglak będzie po prawej,w głębi za sporym parkingiem. Ale to nie jest najkrótsza trasa ;)
-
[quote name='DeeDee']Wujek google zapytany, jednak piesza wędrówka nas nie urządza z [B]2 psami[/B].. [/QUOTE] Jakiej rasy masz psy?
-
[quote name='DeeDee'][B]Merrick[/B] - jak są chodniki to ja wolę na nogach :D Przynajmniej psy zmęczę po drodzę ,a i tak planowany przyjazd 6 rano więc... zaczynam się zastanawiać czy ktoś by nas wpuścił na teren wystawy ;) [B]passa[/B] - dziękuje za podanie nr. autobusu na pewno się przyda jeśli zrezygnujemy z taszczenia się na nogach :)[/QUOTE] Chodniki się znajdą,ale o 6 rano w weekend to pewnie nawet środkiem ulicy będziesz mogła iść i tylko czasem ustępować jakiemuś samochodowi... :lol: A w ogóle to o 6 rano najfajniej się zwiedza ;) Anyway,tak myślałam wcześniej czy się po Ciebie nie wybrać,bo w sumie mieszkam na trasie,ale o tej porze to ja jeszcze mam trzy godziny snu przed sobą ;)
-
[quote name='DeeDee']A czy będzie ktoś tak miły i poinformuje mnie jak dostać się z dworca Opole Główne na teren wystawy? ;) Będziemy bardzo wdzięczni , nigdy wcześniej nie byliśmy na tej wystawie, ba - nawet w Opolu :([/QUOTE] Najmilszy jest wujek Google i jego wspaniałe mapy ;) Trudno o skuteczniejszą podpowiedź. A nazwę Okrąglak też w Opolu każdy zna,więc wystarczy pytać po drodze. Autobusem to nr 15 spod dworca i wysiadasz na przystanku Sosnkowskiego-Wodociągowa,stamtąd to już 3 min piechotą. Na piechotę z dworca to jakieś pól godziny.
-
Szukam wątku,gdzie mogę wstawić opis mojej sobotniej przygody,ale jakoś pod nic mi nie podchodzi... A przygoda była spora,choć wolałabym czegoś takiego drugi raz nie przechodzić. Byłyśmy z Toyą na spacerze z psami na działkach przy Rataja.Ledwo spacer się skończył,a ja wyszłam w swoją stronę z działek,widzę sporego husky/malamuta (nie bardzo odróżniam te rasy) biegnącego po przeciwnej stronie ulicy i ciągnącego tłukącą się o chodnik flexi. Nikt za nim nie biegnie,nikt nie widział komu się wyrwał,wszyscy się trochę gapią,nikt nic nie robi. Pies kłusuje od Oleskiej w stronę ZWM-u,w tempie iście rowerowym,przy okazji kilkakrotnie przecinając jezdnię między samochodami. Zupełnie automatycznie zwróciłam się w tą samą stronę,choć do domu mam w przeciwną i zaczęłam biec za zbiegiem. Zbieg skręcił w krótki przesmyk biegnący do Wodociągowej,zatrzymał się wąchając jakiś krzak,po czym dotarło do niego moje gwizdanie. Poczekał na nas,po czym przywarował w trawie. W zasadzie mój pies go zainteresował - łagodnie mówiąc - co w sumie było zgodne z moim planem,poza tym,że zainteresowanie przerosło oczekiwania. Planowałam przywiązać mojego psa do znaku drogowego i podejść do huskiego,ale nie zdążyłam. Husky rzucił się w kierunku mojego psa i potraktował go jak fajną zdobycz. Całe szczęście nie było żadnych śladów ugryzień. Złapałam jego smycz i przez chwilę miałam w dwóch rękach dwa psy,z których jeden usiłuje dorwać drugiego. Jeszcze nie zdążyłam pomyśleć co dalej (którą ręką dzwonić po straż miejską...),gdy jacyś ludzie idący Wodociągową zaproponowali mi pomoc i husky wylądował w rękach młodego faceta,który zresztą też miał nietęgą minę. Niestety uciekinier nie miał żadnej adresówki/nr telefonu,nic. Dobrze,że nie startował do ludzi...I dopiero gdy analizowałam jego kolczatkę pod kątem przypiętego namiaru na właściciela,na horyzoncie pojawiła się postać biegnącego człowieka. Facet dopadł nas dziękując i przepraszając i co tam jeszcze kto chce,i wytłumaczył,że dał smycz dziecku (sic!). W całej tej aferze nawet nie zapytałam gdzie dokładnie mu się ten pies wyrwał i jak długo tak biegł. Zwróciłam mu uwagę na brak adresówki,ale nie wiem czy dotarła do niego powaga sytuacji. Nie było innych chętnych do łapania psa,nawet faceci się nie garnęli,nie mówiąc o kobietach. Ludzie boją się dużych psów,zwłaszcza ras uchodzących za ostre. W tym tempie pies niezatrzymany byłby już prawdopodobnie na ZWM-ie,o ile nie dalej. A dalej nie ma nic,jakieś pola,później las. I potem rozpaczliwe ogłoszenia,że czeka 1000 zł nagrody dla znalazcy. Tymczasem to wszystko właściciela ominęło,a nawet piwa nie zaproponował. Z tego wszystkiego chyba najbardziej zestresowany wyszedł mój pies,ja też zresztą jechałam na adrenalinie jeszcze przez jakiś czas. Ale wniosek z tego dla mnie tylko jeden - nie powtórzę już więcej takiej akcji,jeżeli kiedykolwiek coś takiego bym jeszcze widziała. Za duże ryzyko. Inna sprawa,że jak nie mój pies,to inny. Właściciel potwierdził,że jego pies atakuje inne zwierzęta,więc nieciekawą sytuację miałaby pierwsza osoba z psem,na którą trafiłby na swojej drodze. A ludzi z psami o tej porze nie brakuje.
-
Toya - też czasem chodzę na te działki,o ile nie ma zbyt wielkiego błota,tak więc zawsze chętnie,o ile akurat będę mieć pod opieką jakiegoś towarzyskiego psiaka. Zresztą piszę już do ciebie pw.
-
Czy ktoś takich używał i czy rzeczywiście spełniają swoją rolę? Chodzi mi o miski ze specjalnie zagiętymi do wewnątrz brzegami,które mają zapobiegać rozchlapywaniu wody dookoła. Myślę o kupnie takowej,ale pod warunkiem,że u kogoś się sprawdza.
-
Mogę zaoferować pobyt na czas wystawy z psem/psami (zależy od wielkości i usposobienia) u siebie w domu. Do okrąglaka to jakieś 6 min samochodem,14 na piechotę.W razie czego proszę o kontakt na pw.
-
[quote name='Tessi&Tola'] mam Flexi Giant (najmocniejszą z dostępnych), bo wiem że mają siły na tyle że są w stanie rozwalić każdy inny mechanizm:diabloti: :shake:[/QUOTE] A możesz powiedzieć który to konkretnie Giant,jak się sprawuje i ile masz zapasu wagowego? Ja się przymierzam do kupna Gianta L,8 metrów do 50 kg i mam nadzieję,że dla psów typu goldeny,on-ki czy dobermany wystarczy. XL mnie trochę zniechęca swoją wagą... A na dwóch flexi miałam przyjemność wyprowadzać on-kę z goldenką i jakoś to szło.Aczkolwiek szybko zmierzałam do miejsca,gdzie jedną mogłam puszczać luzem. Prowadzenie dwóch niezablokowanych flexi rzeczywiście może być uciążliwe,gdy każdy pies ma inną trajektorię.
-
Akurat wymóg trzymania psa na podłodze jest narzucony przez przewoźników,tak jak noszenie przez psa kagańca,więc podróżny jeden z drugim niewiele ma tu do powiedzenia. Jeżeli ktoś się tych przepisów nie trzyma, może liczyć na wyrozumiałego konduktora i współpasażerów,ale powinien zdawać sobie sprawę z tego,że łamie regulamin,z kocykiem czy bez.
-
Do niedawna nie było wymogu sprzątania,a jednak takiej ilości gówna nie było. Ludzie kupują coraz więcej psów,coraz większych ras,czasem jak spojrzę na urobek,to jestem pełna podziwu dla siły produkcyjnej sprawcy... Najgorzej to faktycznie wygląda podczas odwilży,bo śnieg i lód tylko konserwuje odchody. Ale nie lubię hipokryzji. Psy były zawsze,a Polacy dopiero od paru lat przejrzeli na oczy i zauważyli psie kupy na trawnikach. Gdy cały Zachód już od kilkudziesięciu lat je zbiera,Polakom zaczęły przeszkadzać dopiero niedawno. Anglicy nie mogli uwierzyć gdy im mówiłam,że w Polsce po psach się nie sprząta - to było gdzieś w 2003 roku i nie było u nas wtedy takiego tematu.To nie jest nowe zjawisko,które stawia przed ludźmi nowe wyzwania. Osobiście uważam zakaz wyrzucania odchodów do śmieci za śmieszny - w domu co niby z tym zrobię? Przecież nie wrzucę w worku do toalety,a więc i tak wylądowałoby w koszu. Poza tym z nowymi przepisami powinna przyjść nowa infrakstruktura - Londyn dysponuje wieloma dużymi i całym mnóstwem małych ogrodzonych parków,gdzie w określonych strefach jak najbardziej można spuszczać psy ze smyczy i nie są to małe strefy.Nie mówiąc o koszach i workach ustawionych co jakiś czas. U nas nie ma pierwszego,drugie kuleje.