Moja pieseczka zaczipowana już ze dwa miesiące temu, ALE... nie polecam kliniki przy skrzyżowaniu Al.Solidarności z Al. Jana Pawła II, to w tym samym budynku co siedziba TOZ-u. Może tylko mi się tak trafiło, ale lekarz czipujący moją buldożkę sprawiał wrażenie, jakby został zmuszony do przyjścia i cały czas pokazywał jak to bardzo niezadowolony z tego powodu jest. Co więcej, nie miał podejścia do psa wogóle, nie potrafił jej utrzymać, uspokoić, prawie krzyczał na mnie, że ja nie daję rady utrzymać psa (a wiadomo, że buldog w swojej małej osobie siły ma bardzo dużo). Po wszczepieniu czipa, nie sprawdził nawet czy działa. Nie wiem, może ja się naoglądałam za dużo Animal Planet, ale mam wrażenie, że powinien sprawdzić jakimś czytnikiem czy wszystko w porządku... (choć tu mogę się mylić).
Ogólnie był niemiły, a papiery musiałam odebrać nastepnego dnia, bo nie chciało mu się zrobić ksero od razu... paranoja z lekka.