Witam
Bardzo się cieszę, że sunie sa już w nowym, wspanialym domu. Zasługują na to.
Chciałabym jednocześnie bardzo przeprosić p. Ilonę, za to, że musiała na nas czekać tak długo, ale zanim mieliśmy już wyruszyć w podróż to jednak przez godzinę próbowaliśmy wyciągnąć sunie spod fotela samochodowego. Za nic na świecie nie chciały wyjść, takie przerażone były. Każda próba wyciągnięcia ich kończyła piskiem. Nie miałam serca ich zostawić pod fotelem na 5-6 godzinna podróż, na szczeście dzięki pomocy męża udało się nam w końcu wyciągniąć sunie. Posiedzieliśmy trochę na trawce, chciałam, żeby zrozumiały, że krzywdę im nie zrobimy, tak mocno tuliły się do moich nóg, jeszcze nigdy tak przerażonych psów nie widziałam. Gdy troszkę się uspokoiły usadowiłam ich na tylne siedzenie i tak leżały wtulone do siebie przez całą drogę, spały smaczne, Pszczółka była trochę spięta, skulona, ale w Łodzi już się rozlużniła i uspokoiła się. Dwa razy zrobiłyśmy przystanek za Częstochowa i w Łodzi. W Łodzi kupiłam dla ich suchą karmę, zadowolone zjadły wszystko. Pszcżółka podczas wcinania cały czas merdała ogonem.
Zdjęcia z naszej wspólnej podróży wkleję późnej, cieszę się, że mogłam w jakiś sposób pomóc i że miałam zaszczyt poznać takie wspaniałe, kochane istotki.