Spróbuję to wszystko opisać od początku jak była karmiona od maleńkiego szczeniaka :)
Kupiłam ją jak miała 3,5 miesiąca i od początku pies miał niesamowity apetyt pory karmienia były jednym wielkim piskiem szczekiem i wyciem.
Od małego jadła gotowane jedzonko na jakiś mięskach czy podrobach jadła bardzo łapczywie co za tym szło jej załatwianie było dość częste i niezbyt estetyczne. Weterynarz stwierdził żeby przejść na karmę suchą co w niczym nie pomogło psisko rosło zdrowo nabierało masy. Później zaczęłam jej gotować ponownie makaron na mięsku gdzie na koniec gotowania dodawałam troszku suchej karmy (rada mojego znajomego który hoduje owczarki niemieckie) + raz na miesiąc makaron z koniną wysoko białkową specjalną dla piesków. W chwili malamutka jest karmiona suchą karmą.Raz za czasu dostaje tak jak pisałam wcześniej jakieś kości czasami mleczko :)
Tak samo karmię Haszczaka i nie ma żadnych problemów.
Doradzano mi na różnych forach żeby jej miska była umieszczona wysoko żeby nie mogła swobodnie pochłaniać jedzenia ale nie ma to sensu apetyt jej nie zmalał a po co psisko ma się męczyć, inni twierdzili że to wina tego iż za szczeniaka mogła być karmiona razem z rodzicami i musiała z nimi walczyć o jedzenie. Jeszcze inni twierdzą że jej przejdzie z wiekiem choć szczerze w to wątpię. Wydaje mi się że da się temu zaradzić dlatego spróbowałam jeszcze raz założyć nowy wątek :)
Pozdrawiam serdecznie :)