Jump to content
Dogomania

lisc.miety

Members
  • Posts

    36
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    Warszawa
  • Interests
    capoeira, paralotnie, rower
  • Occupation
    pedagog medialny

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

lisc.miety's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Ręce mi opadają na takie gadanie. Najlepiej jednak faktycznie się nie przejmować:).
  2. Właśnie też jestem takiego samego zdania, że pies to nie jest zwykły "przedmiot umowy" (niektórzy też sugerowali, że powinnam go oddać hodowcy). Ech ciężkie to życie, ale pocieszyłaś mnie, że jednak nie przedłużam cierpień, a po prostu dbam o chorego przyjaciela (bo już zaczynałam o sobie myśleć, jak o sadyście;). Pewnie nie powinnam się wcale przejmować, ale takie słowa bolą. W kazdym razie postaram sie nie wchodzić w drogę tym miłośnikom psów;). Dziękuję :)
  3. Czy Wam też tzw. miłośnicy psów mówią, że psa z chorą trzustką trzeba uspić, bo leczenie to tylko utrzymywanie przy zyciu i przedłużanie cierpienia? Mam Bazylego, który od szczeniaka ma chorą trzustkę, mimo to wyrósł na sporego owczarka niemieckiego. Jest chudy to prawda, ale to jedyny objaw choroby. Jest radosny, bawi się, uczy, jest fajnym mądrym psiakiem, weterynarze mówią, że jak na chorobę trzuski od tak młodego wieku to śliczny pies (mimo, że łapy troszke krzywe i ucho klapnięte - słabo rósł, bo najmocniej chorował w okresie wzrostu). Teraz jest stabilny (całe szczeście stać mnie na jego utrzymanie), choć oczywiście pod stałą kontrolą moją :) i weta. Nie wiem po co to piszę, może po to, żeby się upewnić, że mój Bazyli nie jest przeze mnie skazywany na życie w wiecznym cierpieniu... jak to widzicie u swoich psów? Ja oczywiście nie zamierzam swojego psa usypiać!!
  4. cześć, Ja mam DONa 13 miesięcznego, bardzo pogodnego, nadającego się do takich kontaktów, bo bardzo ladnie dziala (uspokajająco) na psiaki. Skontaktujmy się na priv, jeśli jestes nadal zainteresowana. Edyta
  5. Witam, Moj Bazyli nie dość, że jest od 3 miesiąca zycia na diecie dla trzustkowców, w zasadzie nie może niczego innego tknąć oprócz suchej karmy, to na dodatek własnie zachorowal na nużycę. Czy ktoś swojego trzustkowca wyleczył z tej choroby? Nużyca atakuje ponoć wtedy, gdy organizm jest osłabiony, no ale jak ma być nieosłabiony u psa, uktórego trzustka prawie nie pracuje? Ech... Jak macie jakieś spostrzeżenia to będę wdzięczna. Pozdrawiam
  6. Co do zachowania, to nie wiem jak to zmienić, ale mogę podpowiedzieć, co do nagradzania na szkoleniu, bo mam trzustkowca, który nie może jesc nic oprócz swojej karmy z kreonem. Otóż, nagradzam go jego własna karmą, pies po prostu zapracowuje na jedzenie (to jest znany sposób). Oprócz tego czasem robie tak, że namaczam karmę, dodaję dosłownie kilka kropel mleka (kropel!), albo odrobinę czegoś smierdzacego i formuję male kuleczki, potem jak to wyschnie to mam ciut lepsze przysmaki, niż sama karma.
  7. Niestety nigdzie nie moglam dostac preventica (bo nawet w hurtowniach i u wetow nie ma). Kupilam Kiltixa i zakraplam dodatkowo, ale wciaz sie boje ze jednak to nie pomoze. Obserwuje czy Bazyli nie robi sie osowiały (jak na razie biega za pileczka), na jedzonko ma chec, wiec licze na to, ze te obrzydliwce tylko po nim chodza... Na dodatek strasznie obrzydliwe sa same kleszcze (ja sie w ogole boje owadów:), na wymioty mnie zbiera jak je wyczesuje, butem tego rozgniesc nie moge (uzywam koncowki noza) bleeee Dzieki za odpowiedz:)
  8. Ja stosuję obrożę (Kiltix) na mojego DONa i krople frontline. W niedzielę przyniosł z lasu 20 kleszczy chodzacych w sierści, żaden nie byl wbity, ale jestem wciaz czujna. Najgorzej, że juz nie moge go niczym wiecej zabezpieczyć ;(. A niech ktos napisze jakie sa najwczesniejsze objawy "babeszy"? Boje sie, ze jak nie zauwaze jakiegos kleszcze to pies mi zejdzie zanim wroce z pracy (bo na przyklad nie zauwaze jakis objawow). Moze panikuje, ale Bazyli chyba jakos przyciaga to cholerstwo, bo to az niemozliwe...
  9. W zasadzie dobrze, ale to wciaz wymaga pracy. Bo oczywiscie to nie jest tak, ze jak reka odjal wszystko zle poszlo w niepamiec, opisałam prace nad Bazylim, ale kurcze nie ukrywam ze kosztuje mnie to duzo energii :). trauma to trauma, mysle ze wystarczy sobie raz odpuscic, ale podniesc glos u weta, a juz wszystko wroci niestety, dlatego... wciaz uwazam na to jak sama sie zachowuje :).
  10. Opowiem jak to wszystko teraz wygląda: Bazyli nadal nie przepada za wizytami u weta, ale... daje się dotknąć, zbadac, osłuchac, pokazuje ładnie zabki, najgorzej jest z temperaturą (ale to ponoć żaden psiak nie lubi:). Jak to się udało? Najpierw ja postanowiłam zachować spokój, bo wiecie, nie ukrywam, że zal mi było psiaka (denerwowałam sie przy tym), a jemu chyba udzielało sie moje napięcie... zaczelam chodzić do roznych lecznic, nie na badanie, ale żeby go zważyc, posiedzec w poczekalni, pogadac z lekarzami. Poprosilam tez mojego brata, aby raz ze mna poszedl do lecznicy, bo on jest baaardzo spokojnym czlowiekiem i jego spokoj udzielił się psiakowi. Na mojego psa dziala po prostu nieużalanie sie nad nim, pokazanie, ze nic sie nie dzieje, konkretne badanie i lagodne, ale stanowcze gesty. Chodzę tylko do jednej Pani doktor, ktora ma wlasnie takie podejscie, jest zdecydowana, wbija igle raz a dobrze, mam wrazenie ze Bazyli wie czego sie spodziewac i to mu pomaga. Oprocz tego Pani zdejmuje fartuch, gdy tylko go widzi w poczekalni :). Na koniec ciacho do pysia za dobrą, dzielną postawę. Do pana doktora juz nie chodzimy, unikamy tez praktykantów. Nie mam nic do praktykantów, bo oczywiscie oni tez musza się kiedys nauczyć wszystkiego, ale niestety Bazyli nie nadaje się na razie na badania tzw. pokazowe... Moze kiedyś, jak bedzie starszy, to tak ;). To tyle na razie u nas.
  11. Najbardziej podoba mi sie owczarkekniemiecki - teraz takiego mam, swojego kochanego DONa. Uwielbiam jego spojrzenie, piekny ogon, sliczne umaszczenie, duże łapy i to że jest się do czego przytulić ;) Ale podobaja mi sie bardzo: dogi niemieckie, szwajcarskie psy pasterskie, dobermany i boksery.
  12. Pierwsze miejsce owczarek niemiecki (najlepiej długowłosy:) Potem dog niemiecki, wodołaz, berneńczyk.
  13. To ja deklaruję 30 pln co miesiąc.
  14. Moj znajomy ma dożycę, wiekszej flegmy nie widziałam :). Za to jest to ogromy pies, je dużo, waży dużo i wszystkiego robi dużo: jak niszczy to na całego, jak sie cieszy to opluwa wszystko, no i wzbudza respekt (też duży:). Jak jest szczeniorem to tez dużo siusia. Frania (ta sunia) jest mega przytulaśna, ale nie lubi aktywności, czyli nie możńa z nią pobiegać, ani przeciągac się, jest wielkim psem salonowym i z tego co gadałam z hodowcą kiedyś, to one takie ponoć są (powinny być). A może wodołaz? Jest wielki i ponoć raczej misiowaty. A dlaczego boisz się owczarków niemieckich? To tak tylko z ciekawości pytam, bo sama mam DONa i uważam, ze nie ma lepszego psiaka (o ile się go ułoży, pracuje z nim i szanuje). Ma najcudowniejsze oczy (takie mądre:) i doskonale sprawdza sie w różnych warunkach mieszkaniowych. Daj znać, jak już się na jakiegoś psiaka zdecydujesz. Pozdrawiam :)
  15. Podniose ten temat mimo, ze nie jestem wlascicielka bernenczyka. Dzis bylam swiadkiem, jak bernenczyk latajac luzem i bez kaganca skoczyl do człowieka i wyrwał mu z rak malego pinczera. Zamiatał nim podloge, nigdy czegos takiego nie widzialam! Powiedzcie jak reagowac w takiej sytuacji? Sama boje sie tego psa (ja mam DONa, ktory zreszta tez juz kiedys, gdy byl szczeniorem, zostal poturbowany przez tego berneczyka), wiec nawet nie umialam go zlapac, tylko próbowałam go odgonic, ale to nic nie dawało. Czulam sie zupelnie bezradna. Gdyby nie to, ze pinczerek jakos wypadł z pyska i zaczal uciekac, to by stracil zycie! Pisze o tym, bo moze macie jakies doswiadczenie i napiszecie mi jak sie zachowac, gdy widzi sie jak ogromny pies rzuca sie i tarmosi takie male zwierze? Dodam tylko, ze berneczyk jest psem po szkoleniu, a nie jest to jego pierwszy atak na male psy (choc i na duze potrafi sie rzucic np. goldeny, czy owczarki).
×
×
  • Create New...