Rowniez mam psa rasy bojowej CC, [poczatkowo jak ze mna zamieszkal to nie wyobrazacie sobie jaka byla nagonka na mnie i na niego, straz miejska 3 razyw tygodniu mnie odwiedzala, tylka dlatego ze jakies starsze szanujace sie Panie tzw. poduszkowce*, nie mialy co robic i wydzwanialy na "milicje" bo pies groznie wyglada i jest duzy, fakt jest duzy, ale nigdy przenigdy nawet nie warknal na zadnego psa, na czlowieka tymbardziej, a zaznaczam ze mial 6 miesiacy wtedy przeciez to szczeniak byl, ale co tam duzy, grozny, trzeba takiego zabic, przeciez to morderca, Polska to kraj cudow] wszystko sie skonczylo wtedy gdy jedna z Pań-poduszkowcow, sprowadzila sobie kundelka, niewielkiego, tak do lydki siega moze, i ow piesek rzuca sie na wszystko co sie rusza doslownie, az doszlo ze rzucil sie na mojego psa, do takiego stopnie ze z lapy leciala mojemy krew, Lulu[imie mojej psiny] nawet go nie zlapal, doslownie nic mu nie zrobi, nie warknal, nic, i tak sie skonczyly przygody ze straza miejska, spokoj kompletny. Dumna jestem ze mam tak opanowanego psa, ale wyraz twarzy tej Pani byl bezcenny, uwierzcie.
* - 24 na dobe otwarte okno, a w nim wielka poduszka i Pani obserwatorka osiedla.