Tak z krótka jego historia:
Mój brat zawsze chciał mieć psa i w swojej dwudziestosześcioletniej naiwności wziął boksera do małego mieszkania w bloku (!). Ale skąd on się tam wziął? Dziewczyna kolegi mojego brata wzięła 5 tygodniowego (?!) szczeniaka od jej rodziny, musieli go wziąć tak szybko, bo suka (bez rodowodu oczywiście...:shake:) miała dużo szczeniąt i nie mogła ich wykarmić. Psa oddali mojemu bratu za darmo, bo ich drugi pies gryzł szczeniaka. Póki pies był mały, było wszystko ok, ale jak skończył jakieś 2-3 miesiące, zaczął demolować mu mieszkanie (zostawiał go samego na 8-10h :-o). No i przyjechaliśmy do niego, a on wcisnął nam (wtedy już) 4 miesięcznego Astera. Mamy go sprzedać, ale coś nam nie idzie i chyba jednak u nas zostanie. Teraz zrobiło się z niego półroczne, dwudziestoparo kilogramowe i 60 cm-owe byczysko. Nie zna żadnych komend (chodzi tu o siad, leżeć, czy podaj łapę), bo jest tak rozbiegany, że nie sposób skupić jego uwagi na sobie choćby na chwilę.
[img]http://img213.imageshack.us/img213/6855/park2.jpg[/img]
Ja i on w parku;)
[img]http://img97.imageshack.us/img97/4230/park3.jpg[/img]
Z kością porwaną spanielowi koleżanki.:diabloti:
[img]http://img182.imageshack.us/img182/5375/aster1.jpg[/img]
Odpoczynek po ciężkim dniu:roll: