Moja najukochańsza suczka ma raka płuc i został jej najwyżej miesiąc, a może tylko kilka dni. Ma dopiero 8 lat, a u mnie była tylko cztery, bo wzięłam ją ze schroniska. Po strasznej przeszłości miała u mnie cudowne życie. Teraz, kiedy zostało jej tak mało czasu, zupełnie nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Nie umiem się cieszyć z tego, że jeszcze jest, bo cały czas myślę tylko o tym, co nieuchronne. Jak z tym wszystkim żyć, kiedy to tak strasznie boli?
One jest moim ideałem psa. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła kiedyś mieć innego. Co zrobić, żeby sobie z tym wszystkim poradzić? Nie mam z kim porozmawiać, udaję dzielną, a to wszystko rozdziera mi serce.
Co z nią będzie, kiedy już odejdzie? Gdzie pójdzie, czy nie będzie beze mnie cierpieć? Setki pytań kłębią mi się w głowie i nie znajduje odpowiedzi. Tak strasznie ją kocham. Pomóżcie!