właśnie dziś zmarła moja suczka , 17 letnia. To że koniec jest juz bliski było wiadomo od miesiąca. Raz w tygodniu bylismy z Lusią u weterynarza bo różne miała dolegliwości , od miesiąca czas spędała na staniu w miejscu ,tak jakby bolało ją także leżenie . Przewidując , ze koniec może byc dla psa bolesny chciałam ją uśpic, ale zawsze na wykonanie czegoś takiego karmimy się złudnymi nadziejami poprawy zdrowia psa. Decyzja jest bardzo trudna , ja się na nią nie zdobyłam . Pies umarł na moich rękach , widac było że cierpiał przez pół nocy i to z mojej winy. Zabrakło mi odwagi , a w Gdańsku nie ma niestety nocnej obsługi zwierząt . życze wszystkim by byli odważniejsi niż ja