-
Posts
82 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gadomsia
-
[quote name='Vectra']akurat tu muszę stanąć w obronie mojego weta , on nie z tych co mi portfel zczyszcza ;) Perhydrol zdobędę , u mnie na wiosce są dobre sklepy - jak nie będą mieli na już, to sprowadzą na zaraz. Marysia nie ma strupów , czasem się jej robią pod paszkami , takie otarcia. Będziemy walczyć , bo mi jej szkoda , już mnie nienawidzi za te wszystkie kropelki do oczu , spraye do łap , maści , płyny do uszu , zastrzyki ... pewno myciem w boraksie , też podpadnę pannie o tak wygląda w okularach i rękawiczkach ;) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images35.fotosik.pl/96/cdfeace88a702107.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] [B]Vektra[/B], może ona zabalowała w święta i ma po prostu sińce pod oczami? A serio - dobrze, że wyłapałaś to tak wcześnie. Zaczyna się od pysia i łapek a kończy na czubku ogona. Brrr. Marysia ma wojowniczy wyraz pysiencji więc pewnie będzie walczyć razem z tobą. Zajrzałam sobie na waszą stronkę - bardzo fajne pieseczki, jakby co. I fotki też fajne. Co to jest, że każdy robi takie śliczne foty swoim psom ("ten od sernika" najlepsze co stwierdzam z mieszaniną zazdrości i zachwytu, ale nie zawiści) a mnie nie udaje się nic dobrego zrobić. :placz: Nawiasem mówiąc: [B]rwpb [/B]pamiętam o zdjęciu "strong lady na schodach z Agatem w objęciach" ale KTO ma mi ją zrobić, pytam się? Pani Starsza ma 81 lat i raczej już stroni od tak "szalonych nowinek technicznych" jak aparat cyfrowy, sama nie dam rady, psy nie umieją a kocice powiedziały że ich to w ogóle raczej nie interesuje. Jeśli wpadną moi znajomi z aparatem akurat (liczmy na łut szczęścia!) to zamówię sesję fotograficzną:roll: niech już będzie. Z tym sernikiem to jakaś "ściema". Widziałam 2 blachy (2 zdjęcia = 2 blachy) ja jestem ciemna blondynka z natury:evil_lol: Acha i wstaję DWIE godziny wcześniej (żeby zawstydzić turbodymomena, a co!)
-
[quote name='rwpb']Zylexis to jest chemiczny odpowiednik Scanomune i nie jest lekiem, tylko raczej środkiem na podniesienie odporności. To coś na b to może być Biomectin, czyli inaczej iwermektyna. Iwermektyna jest powszechnie stosowana przy leczeniu nużycy. Tran i oleje zawierają kwasy nienasycone Omega3 i Omega6, zamiast olejków można podawać kleik z siemienia lnianego. Bierze się dwie łyżeczki siemienia i zalewa gorącą wodą. Za godzinę-dwie otrzymujemy kleik, który dodajemy do żarełka. Ja bym radził przebadać jeszcze skórę, bo sama nużyca nie jest chorobą, tylko następstwem czegoś. Boraks nie wyleczy skóry, ale tylko zlikwiduje nużeńce i organizm ma wtedy łatwiej się bronić. Bakteriami bym się nie przejmował, bo jak będzie zdrowa skóra, to bakterie same zginą. Jak chcesz, to mogę Ci wysłać kurierem boraks. Kupiłem wtedy cały worek 25kg, 11kg rozdałem i jeszcze sporo zostało. Perhydrol musisz kupić na miejscu.[/QUOTE] No proszę, a sernikiem dzielić się nie chciał :placz:mimo że mieli dużo (widziałam fotki na stronce Atosa) Vectra spróbuj na priva do [B]al-ka[/B] ona jest chyba dobra z homeopatii. Mój Agacik od pierwszego veta dostał Biomectin ale nie zastosowałam. Od razu skonsultowałam się z drugim - powiedział, że za agresywne. No ale Agat tez był cały poraniony - taki jeden wielki strup. My juz jesteśmy po kuracji boraksowej, tylko nadal walczymy z wtórnym zapaleniem skóry. Ale już są postępy i nasz książę pięknieje z dnia na dzień. Już nie ma strupów a strupki.;) Nic mądrzejszego nie napiszę - rwpb jest tu ekspert. Vectra trzymaj się i walcz dzielnie - trzymamy kciuki. ps. raczej żaden vet nawet ten najbardziej "postępowy" nie poleci kuracji boraksowej za tania (czy jestem cyniczna?). Perhydrol (bez szukania) na Placu Grzybowskim w Warszawie (sklep z chemią i farbami- duży, nie pamiętam jak się nazyuwa sorry) (nie masz bardzo daleko z tych Babic)
-
ja bym się bała na twoim miejscu rwpb. ci co tu zaglądają też mają niezłego szmergla na punkcie psów i jakby Atosiowi działa się jakaś krzywda to zmontujemy jakąś karną ekspedycję:mad::mad::mad::mad::mad: może niekoniecznie z "bejsbolami" ale... Tak, że kocyk i podusia dla szczeniaczka się należą. :evil_lol: Oczywiście podejrzewam że sam stałbyś na czele takiej ekspedycji karnej:eviltong: Wesołych świąt dla wszystkich!
-
[quote name='rwpb']Widzę, że gadomsia to już profesjonalistka :multi: Wszystkiego dobrego dla Was i Waszych piesów[/QUOTE] rwpb proszę się nie wykręcać sianem od porad. tu wiodącą rolę i rękę na pulsie proszę trzymać :mad: a nie - unikać naszego forum i zbywać nas niczym (towarzyszce życia proszę przypomnieć na wszelki wypadek, że to wirualne trzymanie za cokolwiek nie ma żadnych konsekwencji w realu). :diabloti: ja chętnie dzielę się wiedzą ale [U]nie zapominam jej źródła[/U]: [CENTER][SIZE=3][COLOR=Red]al-ka, pinesk@, rwpb jeszcze raz dziękuję i życzę Wam wesołych, zdrowych spokojnych świąt i oby nasze piesy przemówiły do nas o północy. [/COLOR][/SIZE] [B][FONT=Arial][SIZE=3][COLOR=DarkOrange]A sobie życzę żeby nasz kraj na tyle się ucywilizował, aby zmienił się w ludziach (ogólnie) stosunek do zwierząt, bo to jak traktujemy zwierzęta jest świadectwem poziomu naszej kultury. [/COLOR][/SIZE][/FONT][/B] [B][FONT=Arial][SIZE=3][COLOR=DarkOrange] [COLOR=Black]No i ładnie mi wyszło? Całusy dla wszystkich dwułapych i mizianka dla czterołapych. Wesołych Świąt![/COLOR][/COLOR][/SIZE][/FONT][/B] [/CENTER]
-
[quote name='juliett-82']Na kąpiele już sie nastawiłam ale na razie poczekam do konca kuracji iwermektyną która ma trwac 11 dni. Czyli akurat po świętach sie za to wezmę. Mam jeszcze pytanie. Nie wiem jak jej umyc tym pyszczek tak żeby nie naleciało jej do oczków. Bajeczka nie jest zbyt grzeczna czy jak pogryzie niechcący gąbkę z boraksem to nie zaszkodzi? no i może lepiej ją ostrzyc bo ma naprawde geste futerko i nie wiem czy dojdzie jej to wszystko odpowiednio do skóry... Nie chciałam jej strzryc na razie bo zimno ma byc jeszcze w styczniu no ale to najwyżej jekies ciepłe ubranko sie skąbinuje. No i najważniejsze piszcie jak myc ten łepek ruchliwy??? Wesołych świąt !!!!![/QUOTE] W ogóle to przed właściwą kąpielą musisz zmoczyć dobrze psa pod prysznicem. Potem wsadzasz go do miski i polewasz roztworem boraksu i wody utlenionej. Ja Agata (dużo większy pieseczek:lol:) trzymałam jakieś 5-7 minut w wanience (łapki) i polewałam go jeszcze raz tym co z niego ściekło do wanienki. Potem owijałam go ręcznikiem nasączonym roztworem boraksu jeszcze na 10-15 minut. Skoro z Bajeczki taka wiercipięta chyba lepiej trzymać ją po kapieli w mokrym ręczniku. Zabezpiecz jej przed kąpielą uszy tamponami z waty. Po prostu bierzesz większy kawałek waty i wkładasz w ucho psa niezbyt głęboko! A pysio? Trzymaj jedną ręką za karczek (tuż za uszami) a drugą za pomocą gąbki zwilżaj pysio. (NIC jej się nie stanie - raczej wszyscy sprawdzaliśmy na własnej skórze czy psu to nie zaszkodzi. Jak dotąd wszyscy żyjemy a nasze psy maja się coraz lepiej):multi: Raczej nie strzyż psa jeśli nie trzeba (jak nie ma ran i strupków). Agat już trafił do mnie prawie łysy. No i miał bardzo poranioną skórę to mu usuwałam resztki sierści razem ze strupami. Podejrzewam, że u ciebie nie jest aż tak tragicznie. Na wszelki wypadek jednak skombinuj sobie jakiś kaftanik, mały T-shirt albo coś, jakby zaczęła tracić sierść - te włosy zaatakowane nużeńcem będą wypadały (najpierw zmienią kolor trochę). Wtedy - jak się będzie drapała ubranko się przyda - nie zmasakruje tak skóry pazurkami. Jak będą mrozy to i tak ja będziesz musiała w coś ubrać ją na spacer, bo po kąpielach skóra staje się mniej odporna na mróz. Po każdych kąpielach - nie tylko boraksowych. I kup w aptece maść nagietkową (najlepiej firmy Ziaja) albo innej firmy ale koniecznie w tubce (ta w pudełeczku źle się rozsmarowuje). To na nosek i łapki bo boraks wysusza więc żeby jej poduszeczki i nosek nie popękały. Dzisiaj kupiłam Agatowi buciki do łażenia po śniegu - miał tak strasznie zmasakrowane łapki że jeszcze teraz byle dotknięcie i leci krew. Z każdego spacerku przychodził trochę kulejąc chociaż uwielbia chodzić na spacery. Dlatego dostał obuwie:evil_lol:. Uff objechałam dzisiaj niemal całą Warszawę w poszukiwaniu tych buciorów. Dla mniejszych psów dostaniesz bez problemu, tak jak jakiś kaftanik (może zajrzyj na allegro). Agatowi musiałam uszyć. Ten pies wydobywa ze mnie zupełnie zaskakujące talenty:lol: I nie zrażaj się początkowym brakiem rezultatów (jakby co) bo czasem efekt jest dopiero po szóstej czy siódmej kąpieli. Między kąpielami (to radziła pinesk@) można psa - jeśli sie drapie - spryskiwać roztworem boraksu za pomocą np spryskiwacza do kwiatów albo przecierać gąbką zmoczona w roztworze. Wesołych świąt dla ciebie i Bajeczki. Wracaj do zdrowia piesku
-
[quote name='rwpb']Moczenie kubraczków i nawet całej psiej pościeli w boraksie z perhydrolem może prowadzić do odbarwiania się kolorów, wystarczy sam boraks. Już pisałem, że można spryskać boraksem całe miejsce spania piesa. PS Nocna odmiano gadomsi, wstawaj godzinę wcześniej - będziesz mogła pracować 25 godzin na dobę :diabloti:[/QUOTE] Każdy pies powie w takiej sytuacji, że pies drapał(:evil_lol:) kolorki kubraczków! Co do PS - wezmę pod uwagę, bo ufam radom rwpb. Swoją drogą to nocne siedzenie przy komputerze staje się zaraźliwe, jak widzę:cool3:.
-
Juliett-82, to nie nużeńca roznosi się przy drapaniu (żyje on sobie w cebulkach owłosienia), ale kupę innego świństwa, które ma na łapkach po każdym spacerze. Pies zdrowy jest odporny na większość świństw. Pies chory, a więc z obniżona odpornością łapie wszystko i wywiązuje sie z tego np. zapalenie skóry. Kochana poczytaj sobie wątek Atosa przynajmniej pobieżnie, bardzo proszę... Zrób to dla Bajeczki właśnie. Ps. rwpb teraz pęka ze śmiechu - jeszcze parę miesięcy byłam też strasznie zielona z zagadnienia nużycy. A teraz się zrobiłam straszna mądralińska.:lol:
-
[quote name='Pinesk@']Ivermectyna codziennie? Moze jestem za bardzo wrażliwa na ten specyfik, samo to słowo wzbudza we mnie niepokój ale ivermectynę codziennie? Czy to nie przesada? Szczególnie u tak małego psiaczka? Proszę, rozwiejcie moje wątpliwości jeżeli coś źle rozumiem lub mam złe uprzedzenia :( Moja sunia tylko raz przez przypadek dostała ivermectynę. Moja mama pojechała do weta, wyraźnie mówiłam, że na ivermectynę się nie zgadzam co jej też zapisałam na kartce żeby w razie czego pokazała wetowi. Wet mimo to i tak podał. Byłam tak zła na mamę i weta jednocześnie, nie wiedziałam co mam zrobić, strasznie się bałam o sunię tym bardziej, ze nigdy wcześniej tego nie dostawała, nie wiedziałam, jak zareaguje jej organizm. Chyba naprawdę jestem przewrażliwiona. Cieszę się tylko, że mamy w końcu spokój z tą cholerną nużycą i nawet podczas cieczki choroba nie wróciła. Teraz wstarczy preventic wymieniany raz na dwa miesiące nawet i od czasu do czasu wzmocnienie organizmu scanomune + kerabol. Strasznie sie cieszę, ze trafiłam na p. Ryszarda i Atosa bo kto wie, może i do dziś byśmy sie z tym użerali :shake:[/QUOTE] Witaj pinesk@. mój Agacik dostał tylko na początku silne leki. Mam naprawdę świetnego veta: Nazywa się Rafał Koralewski i przyjmuje w Górze Kalwarii (lecznica ARTEMIS - ul. Wyszyńskiego) to jest przy wjeździe do GK od strony Konstancina. Jest bardzo umiarkowany w stosowaniu mocnych leków (szczególnie tych drogich!;)). Daje tylko to, co konieczne. I należy do tych uczniów Dembele, którzy stosują jego zalecenia. Problem w tym, że jak kiedyś zauważyła chyba al-ka (serdecznie pozdrawiam:multi:), ludzie przeważnie nie stosują tanich i sprawdzonych sposobów leczenia. Wydaje im się że jak zapłacą więcej to lepiej zadziała. Oczywiście tu mają rację - lepiej zadziała na ich psychikę. Na psa - niekoniecznie. [B]Bardzo namawiam właścicielkę Bajeczki na zastosowanie kąpieli boraksowych[/B]. Co ci szkodzi kochana? Psu nie zaszkodzi na pewno. No, ale wymaga to trochę zachodu... Pozdrawiam
-
[quote name='rwpb']gadomsia, 2:24 a Ty nie śpisz? Nie będziesz miała siły nosić maluszka po schodach. Kaftaniki po upraniu można pomoczyć w boraksie bez dodatku perhydrolu. Zabije to pozostałości nużeńców po praniu. Pozdrawiamy Agacika[/QUOTE] Ktoś nie śpi żeby spać mógł ktoś:lol:. Ja jestem taka nocna odmiana gadomsi. A tak serio to dla mnie doba teraz powinna mieć co najmniej 72 godziny. Wtedy miałabym czas na wszystko. Jakaś pracowita się zrobiłam niesamowicie..., a że przeważnie pracuję w domu to i umiaru brak. Ładny mi maluszek! Już nie daję rady nosić go po schodach (29 kg!) UE dopuszcza tylko 25 chyba? Jakoś to rozwiązujemy na bieżąco tzn. Brutus przychodzi na górę i śpi w moim pokoju. Agat z Ralfem zostają na dole. Gacio już nie potrzebuje nocnej pielęgnacji więc nie muszę go nosić w tę i z powrotem. Kaftaniki? Jakby co to Perhydrol im też nie zaszkodzi - to tylko woda utleniona przecież. Ja się obawiam, że ta biedna Bajeczka ze względów estetycznych :lol: nie będzie miała tych kaftaników. Z tego co wiem to nużyca powoduje łysienie psa więc z czasem (nie chce tu nikogo straszyć) kaftaniki moga byc konieczne.
-
Zaznaczam, że kaftaniki trzeba często prać - najlepiej codziennie i najlepiej w jakimś łagodnym środku (szare mydło, orzechy piorące, płatki mydlane, proszek dla dzieci). I musisz się przygotować na długofalowe działanie - to nie leczy się tak od razu. Nie chcę cię bron Boże straszyć, ale tak to właśnie niestety jest. Trzymam kciuki za powodzenie. Perhydrol dostaniesz w Warszawie w "mydlarni" na Placu Grzybowskim - mają tam non-stop, kosztuje 7,50, boraks zamów na Allegro. PS. Pozdrawiamy z Agacikiem wszystkich na tym forum. [B]Szczególnie rwpb z Atosem. :loveu:[/B]Sorry, znowu "ukradłam" wam fotkę z Atosowej stronki (mgła-aleja gwiazd). :oops:U nas tez byla taka mgła. Sołtysowa stodoła stoi ale mnie mgła zgniotła tłumik w samochodzie i stałam w tej mgle w oczekiwaniu na pomoc kilkadziesiąt minut. Pozdrawiam.
-
"Zastanawiam sie czy zapobiegawczo nie wykąpac psa pare razy w boraksie? czy poczekac może leki zadziałają. Na razie od wczoraj dostaje iwermektyne". Od ponad trzech miesięcy wyciągam mojego Agata ze straszliwego stanu - trafił do mnie "ze wszystkim". Nużyca też była. [B]Bardzo pomogły[/B] (oprócz leczenia zaleconego przez veta - [I]nota bene[/I] kiedys studenta dr Dembele) [B]kąpiele w boraksie i dzięki Atosowi i rwpb moj Agacik nie ma nużycy. [/B]Co nie znaczy że już jest ok (jeszcze walczymy z pozostałościami po wtórnym zapaleniu skóry):-( Musisz kupić maleństwu jakieś dwa T-shirty albo dziecięce kaftaniki i trzymać go w tym niemal non-stop dopóki świąd nie przejdzie. Inaczej będzie wtórne zapalenie skóry (drapanie-infekcja. Jak jest w koszulce to nie rani tak bardzo i nie infekuje). Problem jest w tym że świąd u psów wywołuje zupełnie inny czynnik i "ludzkie" leki antyhistaminowe nie działają. A o psach nikt jeszcze nie pomyślał. Jeśli zastosujesz kapiele boraksowe to mu ulżysz. Będzie miał conajmniej dzien-dwa odpoczynku od drapania a i nużeńca szybciej szlag trafi. Lepiej spróbować - boraks mu nie zaszkodzi.
-
[quote name='Jolanta_O']Witam. Mam pytanko, przed chwila okazało się że nasza Suzi (2 miesiące) ma prawdopodobnie nużeńca.Choć nie wykonano jej żadnych badań :-/ Dostała maść, jak nie pomoże to dostanie zastrzyki, aczkolwiek wet bała się, bo jeszcze Suzi jest za młoda i nie wiedziała jak zareaguje. Niestety Mała nie mogła zostać doszczepiona na nosówkę, czym tez się martwię. Czytałam, o nużeńcu psim i podobno człowiek się nim nie zarazi. Czy to prawda, bo strasznie boję się o swoją córcię?[/QUOTE] Polecam ci "Niekonwencjonalne wyleczenie nużycy" - na tym forum tam jest prawie wszystko o tym jak można wyleczyć psa z tej choroby. Z tego co wiem, nie jest zaraźliwa. Ani ja ani moi domownicy nie mieli w związku z tym kłopotów. :lol:Właśnie wyleczyłam m.in. tym sposobem mojego piesia. Pozdrawiam
-
Wszyscy chcemy nad morze!!! Czy ktoś organizuje jakiś "zajazd na Szczecin"? jakiś zlocik psiarsko-ludzki? Jeśli tak, to ja poproszę o zaproszenie... Ryszatos wyobraź sobie ten sznur gości :painting::painting::painting: Świąt też nie lubię. Szczególnie tych bożonarodzeniowych. Śmierdza hipokryzją. I nie lubię kupować prezentow "bo wypada". Lubię kupować prezenty wtedy, gdy wiem, że obdarowany się ucieszy i będzie miał przy tym niespodziankę bez okazji. Co do potraw - wigilię przygotowuje mój brat (zawsze pysznie) a resztę dni spędzimy (ja i psy) w lesie na spacerkach. Jakby co - też trochę szumi. :razz:
-
[B]:loveu: [/B]Witam,[B] Al-ka [/B]ja mu kładę smakołyki na każdym schodku, gadam aż mi zasycha w gardle, głaszczę , przymilam się a on i tak na koniec trąca mnie łapą, patrzy w oczy i pyta: [I]Wnosimy? [/I] I ustawia się tak, żeby go wziąć na ręce... Owszem, sięga po łakocie. A jakże. Tyle ile psa starczy od pierwszego schodka. Przednie łapy idą, tylne stoją. Pies przemienia się w jakiegoś potwornie wyrośniętego taśmojamnika i w dodatku przyspawanego zadnimi kończynami do pierwszego stopnia. ;). Sama rozumiesz, że jeśli chodzi o wchodzenie, taka pozycja dyskwalifikuje go w przedbiegach. Jakakolwiek moja interwencja wywołuje panikę. Bardzo głośno oznajmianą, zresztą. Po innych, mniej stromych schodach łazimy w miarę normalnie jeśli ich nie jest za dużo, oczywiście... (do 5 sztuk jakoś "się idzie"). Co do schodzenia to w ogóle nie ma sprawy. NIE schodzimy. Stoimy na podeście i patrzymy. Jak nam się znudzi - piszczymy, jak nikt nie reaguje - wracamy na posłanko. I to tyle w tym temacie. Pozostałe psy radzą sobie z tymi moimi schodami całkiem zgrabnie. Natomiast Agat patrzy na Brutusa łażącego "w te i wew te" z niesmakiem i absolutnie ma mu za złe taką schodkową swobodę. Vet powiedział, że może Gacio jeszcze nie czuje się pewnie na tych zadnich łapkach. On w końcu prawie nie miał tam mięśni, ledwo łaził, a poza tym wszystkie łapy to była masakra absolutna. Jakoś ten problem z czasem chyba rozwiążę. Albo zamontuję jakąś windę. [B]Ryszatos[/B] niech się nie martwią - jakieś fotki zrobię, niekoniecznie na schodach ale może na spacerku. Tyle tylko, że staram się na spacery nie zabierać tej elektronicznej smyczy, a tylko tam mam jaki-taki aparat. Gdzie mi więc do mistrza! Zaglądałam na stronkę Atosa - znowu fantastyczne zdjęcia! [B]Pineska[/B], fajnie, że się odezwałaś - dzięki jeszcze raz za opis-relację z kuracji. U Agata niestety trwa to nieco dłużej. Skończyliśmy kąpiele, ale jeszcze jest zapalenie skóry (kolejna tura antybiotyków). Codziennie przemywam Agatowi gąbką całą skórę roztworem nadmanganianu potasu.Potem wacikiem umoczonym w oliwie czosnkowej natłuszczam mu ciałko. (Powiedziałam "ciałko"? "Cielsko" chyba!:lol:) On nawet nie protestuje - wzdycha tylko. Musiałam wyciąć mu jeszcze trochę sierści - wyczesywanie strupków było zbyt bolesne, a poza tym robiła się skorupa. A pod nią? Rany boskie!:crazyeye:. Dlatego łazi z za przeproszeniem gołą d... No, w połowie gołą. On ma jednak jeszcze sporo nie gojących sie ranek na tyłku. I ciągle je albo rozlizuje albo skubie. Po tych wszystkich zabiegach, od kilku dni znowu, zakładam mu T-shirt i jakoś mniej się masakruje. Nawet miejscami mu to łanie przysycha. Vet obiecał dzisiaj dać jakiś szampon rozpuszczajacy martwą tkankę. Al-ka, co sądzisz o takiej maści [I]Iruxol mono[/I]? Poza tym już mu ładnie odrosła sierść na grzbiecie, szyi, podgardlu i częściowo na łapkach i pysiu. Bardzo śmiesznie wygląda taki "wyskubany". Cały czas rozpaczliwie "nie mam kiedy na cokolwiek" poza najpilniejszymi sprawami. Może w połowie grudnia uspokoi się troszkę. Pozdrawiam
-
Matko bosko co się dzieje z tą dogomanią - raz nie chce się otworzyć a innym razem robi kopiuje jak wariat
-
:multi:No, i nie zawiodłam się! Hurra!(prawda?). Cieszę się, że jesteście! Omega-3 i Omega-6 używamy prawie od początku. Mój pan vet jest uczniem znanego psiego dermatologa p. Dembele. Jego zdaniem- studenci dzielą się na tych, którzy stosują zalecenia swoich wykładowców i tych, którzy je olewają. On stosuje. Coraz lepiej to wszystko wygląda ale ciągle nie tak jakbyśmy chcieli (Agat daje nam szkołę cierpliwości, nie ma co!). Ja [B]już [/B]jestem Strong, nie uważacie? Może ktoś ma jakiś pomysł na naukę chodzenia po schodach? Za tydzień-dwa będzie to konieczne. Co do dawania leków - Agat po prostu wchłania wszystko co mu daję. Bez owijania w masełko. :lol:Jajeczko też lubi, raz w tygodniu. Bezproblemowy piesek on jest jeśli chodzi o jedzonko. I strasznie kochany. Muszę mu uszyć nowe kubraczki bo urosło mi psisko mocno. Strasznie jest śmieszny teraz: taki kępczasto-sierściasty, tam gdzie sierść mu odrasta. :angryy:Znowu ktoś wyrzucił psy w mojej okolicy. Ostatnio błąkał się prześliczny super rasowy(był u veta) seter irlandzki. Przygarnął go jeden człowiek, ale narzeka bo piesek jest spokojny a jego ON-ek cały czas go atakuje. Jeśli będzie koniecznie chciał go oddać to podniosę alarm na dogoi - może trafi się jakiś amator. Pies ma ok. 5 lat i jest doskonale ułożony. Al-ka - olej zastosuję. Dzieki Lecę na stronkę Atosa! Pozdrawiamy
-
:multi:No, i nie zawiodłam się! Hurra!(prawda?). Cieszę się, że jesteście! Omega-3 i Omega-6 używamy prawie od początku. Mój pan vet jest uczniem znanego psiego dermatologa p. Dembele. Jego zdaniem- studenci dzielą się na tych, którzy stosują zalecenia swoich wykładowców i tych, którzy je olewają. On stosuje. Coraz lepiej to wszystko wygląda ale ciągle nie tak jakbyśmy chcieli (Agat daje nam szkołę cierpliwości, nie ma co!). Ja [B]już [/B]jestem Strong, nie uważacie? Może ktoś ma jakiś pomysł na naukę chodzenia po schodach? Za tydzień-dwa będzie to konieczne. Co do dawania leków - Agat po prostu wchłania wszystko co mu daję. Bez owijania w masełko. :lol:Jajeczko też lubi, raz w tygodniu. Bezproblemowy piesek on jest jeśli chodzi o jedzonko. I strasznie kochany. Muszę mu uszyć nowe kubraczki bo urosło mi psisko mocno. Strasznie jest śmieszny teraz: taki kępczasto-sierściasty, tam gdzie sierść mu odrasta. :angryy:Znowu ktoś wyrzucił psy w mojej okolicy. Ostatnio błąkał się prześliczny super rasowy(był u veta) seter irlandzki. Przygarnął go jeden człowiek, ale narzeka bo piesek jest spokojny a jego ON-ek cały czas go atakuje. Jeśli będzie koniecznie chciał go oddać to podniosę alarm na dogoi - może trafi się jakiś amator. Pies ma ok. 5 lat i jest doskonale ułożony. Al-ka - olej zastosuję. Dzieki Lecę na stronkę Atosa! Pozdrawiamy
-
O matko! Jaka jestem niesłowna! Miała być relacja za kilka dni a tu już miesiąc minął. Strasznie wszystkich przepraszam, ale jakoś tak zleciało...:oops: Przed Agaciem ostatnia kąpiel. Nużyca już właściwie poza nami ale niestety jest jeszcze resztka zapalenia skóry – psina nadal się drapie i rozgryza w niektórych miejscach chociaż coraz rzadziej. Nadal bierze antybiotyk. Bardzo go pilnujemy i staramy się też zająć go trochę „czymś innym” stąd może brak czasu na pisanie :) No i...życie ma tez swoje obowiązki. Mamy też inne sukcesy: Agat utył – waży teraz 27 kg (dwa i pół miesiąca temu było niecałe 15!).:multi::multi: Odbudował trochę mięśnie – już jest „w co” robić zastrzyki – ale nie na tyle aby łazić samemu po schodach. Tylne łapy jeszcze za słabe, schody na strych, gdzie sypiam – bardzo strome. Nie chcę go zostawiać na dole ze starszymi psami ani zamykać w osobnym pomieszczeniu. Dlatego sypia na górze w mojej sypialni. Wiąże się to z wnoszeniem po 12 stromych stopniach coraz cięższego psa! :) Strasznie mu to wypominam za każdym razem. Ja słaba kobitka „154 cm w kapeluszu” (ale za to 159-160 w szpilkach! – no, ale psa noszę boso, jakby co) co wieczór targam na górę coraz większego wilczura. I co rano go znoszę na dół. A zdarza się też i podwójny kursik jak psina „sobie zachce”. Codziennie 2-3 km spacer w lesie z pozostałymi domownikami – trzeba wyrabiać kondycję i mięśnie. Czasem przyjeżdża z Wa-wy moja przyjaciółka ze swoją 1,5 roczną sunią (nota bene wziętą ze schronu) i wtedy Agat ma używanie – to nic że jeszcze mu się zdarza potknąć o własne łapki. Już przecież coraz rzadziej. Bardzo się staramy :). No i nauczył się nosić patyk w pysiu. Jeszcze nie bardzo wiadomo po co, ale jak lubi... I cały świat wie że wychodzimy na spacer, taki głośny się zrobił i odważny ho! ho! ([I]Niech wszyscy wiedzą, że to jest moje podwórko, mój las, moi przyjaciele. I nie zbliżać mi się tutaj bo groźny jestem bardzo![/I] ) Przede wszystkim głośny :). Ale nie temperuję go zbytnio, bo przecież musi troszkę odreagować stresisko. Pozostałe psy troszkę zazdrosne ale akceptują go już bez zastrzeżeń chociaż czasem patrzy na mnie któryś z wyrzutem: „weź tego gnojka, bo mi zabiera m ó j patyk!” Kocice już też witają go po spacerku ocierając się o łapy i pyszczek. Na początku był strasznie zaskoczony, teraz już też – nieśmiało, bo nieśmiało ale odwzajemnia powitanie trącając je nosem. Jeszcze długa droga przed nami ale sukcesy też już mamy. Wszystkich tu pozdrawiamy. Może Pan Ryszard da głos co tam u nich? Może al-ka zajrzy i wymyśli jakąś miksturę na sierść, która już zaczyna odrastać... Pozdrawiamy
-
al-ka, jeszcze raz dziękuję za przypomnienie o aloesie. Co do Rivalu - w ogóle nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Roztwór wodny rivanolu jest mniej "wdzięcznym" materiałem (w obsłudze) niż żel. Dziś spreparowałam mieszankę z soku aloesa i Rivalu. Gagatek jest bardzo cierpliwym psem i dzielnie zniósł smarowanie tą miksturą. W jednym miejscu jednak (na udzie) całkiem porządnie sobie wygryzł skórę i narobił wrzasku jak tylko go dotknęłam. Czy wszystkie ON-ki są tak histeryczne, czy tylko moje? Po raz kolejny czytam posty w tym dziale i coś w tym jest, ze nużeniec zwiewa do tyłu psa aż ten mu się skończy. Przód mojej psiny już jest całkiem całkiem, natomiast tył jest teraz nieco gorszy niż poprzednio. No nic. Walczymy dalej
-
Cieszę się Atosiku, ze tak pięknie wyglądasz. Dzięki tobie i dzięki Panu Ryszardowi mój Agat też ma szansę świętować swój mały sukces za rok, bo to wy rozpropagowaliście "metodę boraksową". Panie Ryszardzie dziękuję za wsparcie. Jutro trzecia kąpiel.