-
Posts
51 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by anellk.lk
-
ekspert ze mnie żaden, ale mam owczarka, prawie 8 miesięcy, ucho ma ewidentnie uszkodzoną chrząstkę, więc nigdy nie stanie, były już konsultacje z lekarzem - podklejanie i masowanie nic nie da, kochamy go za całokształt a nie za ucho, poza tym nasze maleństwo ma ciekawy wyraz pyska z tym ucholem :) 1,5 to już za późno na postawienie uszka, kochaj pieska takim jakim jest :)
-
Nie wiem czy piszę w dobrym dziale, jeśli tak, proszę o odpowiednie przeniesienie tematu. Piszę, a raczej apeluję do ludzi, którzy podobnie jak ja, spacerują ze swoimi pupilkami w Parku Chorzowskim. Przemyślcie proszę kwestię puszczania psa luzem. To przekracza wszelkie granice odpowiedzialności. Proszę zwróćcie uwagę na Wasze psy i na siebie samych. Jeśli macie ochotę spotkać się i porozmawiać, to pilnujcie swoich pupili!! Pies, który nie przychodzi do Was na zawołanie stanowi zagrożenie dla innych psów, ludzi, a przede wszystkim dzieci! Czy musi się wydarzyć tragedia, abyście zrozumieli, że pies musi być pod nadzorem! Wielokrotnie spotykam się ze słowami "ale mój pies nic nie zrobi". Mam psa, którego trzymam na smyczy, mimo, ze przychodzi bezbłędnie na zachowanie, który jest skoncentrowany na zabawie i na mnie, ale wiem, że ma niespecjalny stosunek wobec innych psów i wielokrotnie idąc z psem przy nodze, podbiegają do nas inne psy, za którymi właściciele krzyczą, wrzeszczą, przywołują... Spacer ma być przyjemnością dla nas wszystkich - właścicieli i zwierząt! Bardzo proszę - MYŚLENIE NIE BOLI!! Niestety chciałoby się przyjemnie spędzić czas z czworonogiem, a tak cały czas trzeba zwracać uwagę, czy nie pędzi w naszą stronę jakaś psia istota bez nadzoru...
-
niestety tez nie mogę powiedzieć o dostawach z krakvetu nic dobrego, ceny, owszem, mają dużo niższe, ale co z tego jak: książka, która zamówiłam była przyłożona do dna worka z 15 kg karmy - skąd kurier miał wiedzieć, że tam jest książka? przedostatnio przeszli samych siebie, zamówienie spore w tym żwirek akwarystyczny i 3 kg karmy dla papug, kurier poprosił mnie o otwarcie przy nim paczki, ponieważ coś się sypie i co(?) ewidentnie jakiś pracownik magazynu nawpychał wszystko do małego pudełka i pojemnik z karma dla papug oraz żwirek były wymieszane i dosłownie wypełniały cały pakunek, to nie mogła być wina firmy kurierskiej - z którą notabene NIGDY nie miałam żadnych problemów, zawsze pod telefonem i zawsze mogłam się dowiedzieć, o której mniej-więcej będzie moja paczka. Przy przedostatnim zamówieniu spisaliśmy protokół ale ZERO odzewu ze strony krakvetu. No cóż, widać nie wszystkie firmy są w stanie zrozumieć, że już od jakiegoś czasu w Palsce obowiązują zachodnie zasady marketingu. Firma ma ciekawy asortyment, chociaż brak akutalizacji stanu magazynów na stronie, nie jest dobrym podejściem do klienta. Mimo dwóch "wpadek" dwa pozostałe zamówienia były w porządku, jednak jakiś niesmak pozostał. Sądzę, że dalej będę ich klientem, jednak do każdego zamówienia dołączę odpowiedni komentarz o właściwym opakowaniu.
-
Patryk, mieliśmy potencjalnie ten sam problem. Ja sobie poradziłam ze specyficznymi zachowaniami w ten sposób: cała rodzina została poinformowana o odpowiednim zachowaniu, o braku krzyku, o braku nerwowych ruchów i przede wszystkim braku wykorzystywania siły wobec psa. Popieram pomysł łapania za kark i kładzenia (nie rzucania) na podłodze, jednak takie coś mogę robić tylko ja i tylko mój TŻ. Jak młody miał 3 miesiące poszliśmy do szkoły Pastel. Fajni ludzie, kontaktowi, jednak mój stwór miał w wielkim poszanowaniu kliker i takowe szkolenie. Świetnie natomiast sprawdziło się przedszkole w Progresji w Zabrzu. Co prawda do czasu, bo potem wyszła poważna dysplazja, ale czas spędzony ze szkoleniowcami z Progresji sporo nas nauczył. Jeśli pies zaczyna się nakręcać, co prowadzi do gryzienia, odwróć się i odejdź, albo ustaw się tyłem do psa. Nasze bydle po kilku dniach załapało, że coś robi źle. Tak samo robisz jak pies skacze na Ciebie. Kolejna: w domu nie ma nic za darmo! Owczarki są psiakami pracującymi i taką mają naturę. Coś Ci się nie podoba w zachowaniu psa. Mówisz spokojnie, ale stanowczo "fee" i odchodzisz. Zabawa, spacer, owszem, ale zawsze na Twoich warunkach. Bądź bardziej interesujący dla swojego psa niż wszystkie zapachy tego świata. Co nie znaczy, że masz się oblepić schaboszczakami :) Jeśli chcesz, żeby zwrócił na Ciebie uwagę, wypowiadaj jego imię w przyjemny sposób - może być tonem wyższym niż normalnie mówisz, jeśli chcesz mu coś powiedzieć (a robisz to głownie dla siebie - pies rozumie dźwięki a nie słowa) to mów również wyżej niż zazwyczaj. Zaznaczam, żaden ze mnie charakterolog psów, jednak, podobnie jak Ty mam psiaka z "problemami emocjonalnymi". Praca z owczarkiem i innymi psami nie kończy się na 15 minutach dziennie. To praca na 14 lat jak nie więcej :). Ja pracowałam z Mańkiem przez 3 miesiące z przerwami (na operację i rehabilitację) i wiem, że mogę swojemu psu zaufać, że ZAWSZE przyjdzie na komendę, że odda to co ma w pysku, że zareaguje tak, jak tego nie przewiduję (dzisiaj skończył 7 miesięcy). Polecam Ci ciekawą książkę: "Sygnały uspokajające" zrozum najpierw co Twój pies Ci komunikuje a potem działaj. Konsekwencja Twoja i Twojej famili jest najbardziej wskazana. Powodzenia:) Jak masz jakieś pytania czy mogłabym w jakis sposób pomóc to dawaj na prv. Pozdrowienia
-
jeśli w okolicach Śląska - w Zabrzu, na ul. Kochanowskiego jest klinka weterynaryjna całodobowa, jak mi jeszcze coś przyjdzie na myśl, to napiszę, ale faktycznie - podaj region Polski to będziemy szukać wspólnie trzymam kciuki za pieska
-
Co do rzucania, mój pies rzuca sobie sam - taka zabawa, a traktuje to jako demolkę, bo u nas w domu nie ciężko oberwać aportem, piłką lub innym przedmiotem. Często też trzymamy meble jak Maniek lata (dosłownie) po domu. Jak dla nas to kwestia przyzwyczajenia, kochamy te jego wybryki, mimo, że bywają bolesna. Pod demolkę to podchodzi, jako, że ścieranie surowego mięsa ze ścian, bywa uporczywe ;) niejednokrotnie też jedliśmy obiad w momencie, kiedy nasz pupilek rzucił niechcąco na stół gumową piłeczkę. Uczyliśmy, żeby samo sobie rzucał, to mamy teraz za swoje :diabloti: Z reszta, jest naszą rodziną, więc co by nie robił i tak nas cieszy, że jest :) (co nie pozostawia faktu, że ćwiczymy, ćwiczymy i jeszcze raz ćwiczymy komendy)
-
[quote name='358Andzik358'][I][B]anellk.lk[/B][/I], muszę przyznac że nowy wystrój lepszy :D[/QUOTE] co jak co, jemu też się spodobało - jakakolwiek doniczka z kwiatkiem na parapecie w kuchni jest roznoszona, w innych pokojach dzielnie mogą stać :) ale urocza czarna mordeczka grzebiąca w śmietniku, super zdjęcie :lol: a mi się jeszcze przypomniało, że jak szczyl miał parę tygodni to namiętnie przegryzał kable od ładowarek do telefonów i głośników z komputera... i jego numer popisowy - siatka słoików zostawiona za lodówką - wszystkimi rzucał o ścianę, o dziwo, żadnych obrażeń nie miał, cóż doświadczenie uczy:oops: ostatnio sieje inne zniszczenie, bardziej krwawe jako, że dostaje świeże kości cielęce to rzuca sobie nimi o ściany, o łóżka... o nas...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
anellk.lk replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
ja mam niestety codziennie utarczki z właścicielami psów, na nic nie dają tłumaczenia, że jak pies się nie słucha to na smyczy trzeba, że nie życzę sobie aby mój pies "bawił się" z ich psami (jest po operacji i przez najbliższe miesiące musi trochę spokojniej...) mamy tylko jeden skwerek w najbliższej okolicy - taki mały park, może 200x200m i przychodzą tam różne elementy... najciekawsze dwa przypadki - chłopak, element społeczny z zaniedbanym, małym, natarczywym kudelkiem, kundelek, pewnie fajny psiur, ale właściciel, no jakby to powiedzieć - inteligencja nie grzeszył, poprosiłam grzecznie, żeby dał mi 5 minut, bo ja sobie zaraz pójdę, wielkie oburzenie, jak psiak przyleciał drugi raz to nie wytrzymałam i wrzasnęłam, żeby sobie psa zabierał, trzeci raz przyleciał to facet już do mnie nie podszedł tylko jego lasencja, a on z daleka pokrzykiwał w moją stronę, że on też ma tu prawo, że co ja sobie wyobrażam, że on przecież nic mu nie zrobi, poleciało parę przekleństw - najpierw z jego storny, potem to ja juz nie wytrzymałam i wyjechałam na odległość z odpowiednim komentarzem opatrzonym mocno cenzurowanymi słowami, po czym zagroził mi - oczywiście z daleka - że mi kuku zrobi, nooo to tego było za wiele, agresja niekontrolowana - zaprosiłam do "współpracy", ale moje gabaryty go chyba zniechęciły - czasem opłaca się być "lekko przerośniętym" :diabloti: a druga osoba, to starsza pani - posadaczka przepięknej, starszej suczki ONka, niestety suka nieodwoływalna, puszczona luzem, argument właścicielki, że to przecież łąka:crazyeye: i pies ma prawo biegać swobodnie zbił mnie z wszelkich argumentów - grzecznie odpowiedziałam, że to teren miejski zwany skwerem lub parkiem i obowiązują tu takie same zasady jak w centrum miasta... było jeszce parę utarczek przedsklepowych, ja zostawałam z psem przed sklepem...ale to później... bo teraz upragniony powrót do domu ;) -
my, na szczęście nie możemy pochwalić się dużymi zniszczeniami, jednak, nasz psiak w wieku 10-16 tygodni miał manię wyżerania wkładek z MOICH butów (buty mężowego nie były nawet liźnięte!), raz zdarzyło mu się przyciąć borówkę amerykańską - taką niewinną krzewinkę przytargał w pysku z wyrazem twarzy - "popatrz, mam taki faajny patyczek!" oraz tematycznego upiększania naszej kuchni - dwa razy zmienił "aranżację" kuchni :evil_lol: [CENTER][IMG]http://img255.imageshack.us/img255/8273/dsc10901.jpg[/IMG] [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/5569/dsc10911y.jpg[/IMG] [IMG]http://img23.imageshack.us/img23/5201/dsc11241.jpg[/IMG] [IMG]http://img513.imageshack.us/img513/239/dsc11261.jpg[/IMG] [/CENTER] jednak bestia rodzi się u niego w ogrodzie mojej mamy - zawsze przesadza tulipany :cool3: wykopuje cebulki i przynosi trofea do domu :p (spory ogród to i cebulek całe siatki)
-
Brego 5 tygodni [CENTER][IMG]http://img256.imageshack.us/img256/6642/dsc015511.jpg[/IMG] [/CENTER] Brego 6 tygodni z hakiem [CENTER][IMG]http://img517.imageshack.us/img517/9314/kadr1.jpg[/IMG] [/CENTER] Bregowaty 5 miesięcy [CENTER][IMG]http://img148.imageshack.us/img148/246/siad.jpg[/IMG] [IMG]http://img171.imageshack.us/img171/5589/smilea.jpg[/IMG] Pozdrowienia :) [/CENTER]
-
witam serdecznie, być może ktoś z Was spotkał się już z taką sytuacją: mój pies, nierodowodowy, po owczarkach (użytek) jest cały czas głodny, wiecznie szuka czegoś do jedzenia, cały czas sępi (z tym walczymy, ale widać, że po prostu jest głodny) psiak ma 5,5 miesiąca, waży 25 kg i w kłębie ma 63 cm, jest po zabiegu pectinotomii (stwierdzone dysplazja stawów biodrowych), dostaje dzienną dawkę karmy suchej bewi dog junior podzieloną na dwa posiłki (rano i wieczorem) oraz w południe galaretkę i kurze łapki bez kości, obecnie jeszcze nie pozawalamy na długie spacery - od zabiegu minął prawie tydzień, pies jest regularnie odrobaczany, ostatnie odrobaczenie: 14.10 konsultowałam już problem z lekarzem, prosił, żeby go obserwować, bo dostał odpowiednią dawkę leków odrobaczających, obecnie najważniejszym problemem są jego stawy i opieka po operacji, jednak niepokoi mnie takie zachowanie czy ktoś z Was ma jakieś sugestie - skąd takie zachowanie u psa? dodam, że psiak robi fajne:cool3: koopki
-
każdy mówi swoje - to i jak powiem. każdy zbulwersowany postawą księdza, a czy ktoś wstał i powiedział mu prosto w twarz, że zbacza z wiary, gdzie tu Bóg i wiara, która mówi, że to właśnie Bóg wszystko stworzył? trzeba było przerwać kazanie, skoro nie dotyczy ono wiary, a mówi jedynie o przeżyciach księdza, kazanie to nie rozmowa przy kawie. Ja bym wstała i swoje powiedziała, pomieszkiwałam na wsi, znam to społeczeństwo i ich mentalność. A swoją drogą, jak ktoś nie ma odwagi, na forum to po mszy do księdza i zapytać się, jakie było przesłanie wygłoszonego kazania? Zabijać to co boskie?
-
Chciałabym Ci pomóc, ale jak dotąd moje opinie o labkach opierają się jedynie na "współpracy z ich właścicielami". Nigdy labka nie miałam, mam kundelkę w typie leonbergera i owczarka po owczarkach :) Myślę, że wszelkie informacje uzyskasz od weta - jeśli chodzi o zdrowie, jak również od forumowiczów - posiadaczy labradorów. Labki to świetne psy. Wiem, że baardzo lubią jeść i na to trzeba uważać - potrafią się przejadać i tyją. Zero agresji, ale to wiadomo. Polecam psie przedszkola - mały piesek nie miał mozliwości być skarconym przez matkę, dlatego też może Cię gryźć po rękach, może być lękliwy... może robić wiele innych rzeczy, których szczeniaki zostające chociażby do 8 lub 12 tygodnia przy matce robić nie będą. Nauczy się tego od innych psów - też szczeniaków. My chodzimy z naszym potworem do psiego przedszkola i powiem, że efekty i zmiana jego zachowania są ogromne. Nie popełnij błędu, tego co robi każdy człek jak pojawa się w domu małe, śliczne, cieplutkie szczenię do kochania. My byliśmy w nasze bydle zapatrzeni jak w obrazek i pozwalaliśmy mu siedzieć na kolanach, skakać na nas, targać za nogawki, wymuszać piskiem, szczekaniem (oo popatrz jak to faajnie robi). Młody ma 4,5 miesiąca 25 kg wagi i sięga mi pyskiem do połowy uda (jak siedzi). I takie skakanie rozpędzonego czworonoga może zwalić z nóg. Poczytaj o wzmacnianiu więzi, o sygnałach uspokajających. Sporo pracy Cię czeka, ale ten mokry nochal wszytstko wynagrodzi :) pozdrawiam i trzymam kciuki na Ciebie i czworonożnego kompana :)
-
uważaj na biegunki i wymioty u tak malutkiego pieska, bardzo szybko może się odwodnić podaj mu orsalit - żeby uzupełnić niedobory, a przy silnej biegunce nifuroksazyd (to akurat poleciła mi aptekarka - posiadaczka pięknej, dużej suni) oba leki do kupienia w aptece bez recepty (nie są drogie) /u nas walczymy z biegunkami i wymiotami praktycznie cały czas - nasz psiurek ma bardzo wrażliwy żołądek/ Sucha karma, co ważne - nie z hipermarketu, posiada w zasadzie wszystko co pies powinien dostać. Warto teraz, kiedy piesek szybko będzie rósł zainwestować w dobra karmę niż potem płacić za leki na stawy, i patrzeć jak pies się męczy. Czy piesek ma sprawdzone stawy biodrowe pod kątem dysplazji? Labki mają predyspozycje do dysplazji, sprawdź to, dla pewności :)
-
Skoro Twoje maleństwo ma teraz 1,5 miesiąca (czyli 6 tygodni) to dostałaś go jak miał 5? Brak odpowiedzialności - pies nie otrzymał od matki wszystkich przeciwciał oraz nie dostał poważnej lekcji "bycia społecznym psem". Wiem, bo sama mam swojego cielaka od 5 tygodnia życia. Żeby nie było - nie naskakuję, uprzedzam, że pojawią się problemy. Ja swojemu dawałam starter royal canin zalany wodą. Statery są też z innych firm. Poza tym pies nie jest człowiek i nie je tego co człowiek. Jak gotujesz dla psiaka jedzenie - na przyszłość - to nie doprawiasz solą, pieprzem, itp. Moje bydle jest uczulone na nabiał, mąki, kasze, więc nie dawałam mu żółtka, ale spróbuj ugotować jajko i rozkruszyć psiurkowi samo żółtko. Poza tym - idż do weta, zapytaj się, odrobacz i zaszczep :) I dbaj o maleństwo :) Pozdrawiam i życzę powodzenia;)
-
po pierwsze - nie bij, to nic nie daje tylko pies się zacznie Ciebie bać po drugie - pies to fantastyczny kompan do zabawy i wspólnego przeżycia kilkunastu lat trochę konsekwencji, bez krzyku, bicia i odrobinę fajnej zabawy i po paru tygodniach będzie o niebo poprawa jak chcesz karcić psa - być może ktoś się ze mną nie zgodzi, macie prawo - u mojego rozbrykanego cielaczka skutkuje natychmiastowo - złap go za kark i delikatnie potarmoś, ale delikatnie - to maciupki piesio - tak suki karcą szczeniaki, jak nawet piśnie to oznacza "wiem, zrozumiałem" wchodząc do domu olej psiaka (jak zaczyna na Ciebie skakać, odwróć się bokiem lub tyłem), zacznij robić to, co zazwyczaj po przyjściu, ale dopiero po paru minutach usiądź, zawołaj psa i wtedy możesz go przytulać, wykochać poza tym - dziwisz się psiakowi, że Cię gryzie jak go zapinasz na smycz - dla niego smycz oznacza koniec wolności, fajnej zabawy (adekwatnie jest w innych sytuacjach - działasz wbrew jego planom ;) ). Naucz go najpierw przychodzić na zawołanie - przydaje się kiełbacha, parówka, smakołyk, nie każdy pies chce pracować za sucha karmę.. na spacerze przywołaj go kilka razy do siebie, pozwól odejść zanim zapniesz go na smycz (sprawdzone, działa:)) nie wiem na ile można pomóc komuś "wirtualnie" - polecam szkolenie pieska, zwykłe posłuszeństwo - parę tygodni ćwiczeń na pewno wzmocni Wasze relacje i poczytaj coś o sygnałach uspokajających - ciekawe i przydatne życzę powodzenia z małym diabełkiem :)
-
RPG, szczerze współczuję sąsiadów i gratuluję cudownych psów. Nie umiem Ci niestety pomóc w żadnych - prawnych sytuacjach. Jednak sądzę, że póki nie odstaniesz wezwania, póki nie przeczytasz o konkretnych zarzutach to się nie przejmuj. Ciesz się swoimi chłopakami, jednocześnie mając uwagę na wszystko dokoła. Mieliśmy rodzinnie podobne przejścia - parę lat temu nasz mieszaniec owczarka i jamnika (nie wiem jak, ale innej możliwości nie ma) narobił nam swoim pięknym barytonem problemów. Dostaliśmy wezwanie do TOZ-u i do SM, że głodzimy psa, nie wyprowadzamy na spacer i że pies jest zaniedbany... Mój tato się bardzo wtedy zdenerwował, zapakował psiura do auta i zawiózł pokazać do siedzib TOZ-u i SM. Szczęki im opadły, bo wychuchany i wykochany był. Nie martw się na zapas. Ja i moje psiury plus jedno kotkowate trzymamy za Was kciuki. A propos - trucia. Na naszym ogrodzie (mamy obecnie mieszańca leonbergera) wisi karteczka "teren prywatny, monitorowany". Wieś nie wie nawet, że kamer nie ma. Mówimy, że ukryte :diabloti: Wystarczy rozpuścić plotę i ona sama żyje swoim życiem. Wystarczy, że ktoś puści mimochodem w sklepie, że masz cudowne psy, które zdobyły wiele nagród za posłuszeństwo (najlepiej przyjezdni ludzie :P), pomieszkuję na wsi - wiem co mówię :) Jeszcze raz powodzenia i nie daj się pozbawić szczęścia posiadania czterołapnych osobników :)
-
Nasze młode je tylko Eukanubę Puppy & Junior Large Breed, chcieliśmy zmienić na coś innego, ale się nie da, po każdej innej karmie ma okropną biegunkę i się męczy. Tylko po niej nie ma łupieżu i innych atrakcji swędząco-drapiących. Sierść ślicznie błyszcząca, psiur radosny, tylko ta ilość kupoonów. Jeden spacer to jeden kupon. Niestety próbowaliśmy zmienić na inną karmę Eukanuby, też nie wyszło. Mamy alergika - nabiał, kasze, ryże czy makarony też nie wchodzą w grę. Mięso gotowane - tylko wołowe i to w ilościach śladowych:( Mam pytanie, chciałabym odsprzedać/zamienić karmę Eukanubę Puppy & Junior rich in Lamb & Rice - opakowanie niestety otwarte, ale karma trzymana w szczelnym pojemniku, będzie jej około 2,5 kg, gdzie mogę zamieścić info (od niedawna jestem na forum, więc będę wdzięczna za wskazówki).
-
hmm... karmy nie mam polecanej przez weta, tzn, on mi jej nie sprzedał czy coś w tym stylu, wypróbowałam kilka karm i tylko po tej nie ma łupieżu czy sensacji żołądkowych, co do zapachu z pyska, nic, faktycznie leciutko krwią czuć, ale jest aktualnie nieco szczerbaty więc to normalne... faktycznie wygląda na to, że biegunka to nasze nerwy i jego reakcja, ech, ciężko będzie, ale faktycznie musimy się bardziej pilnować przy nim, po co maluch ma się denerwować. pozdrawiam i dziękuję za wszelkie opinie :)
-
to, że zabiegani i zajęci...trudno dzisiaj znaleźć człowieka, który nie spełnia tych kryteriów... pracę ustawiliśmy w ten sposób, że pies dostaje trzy razy dziennie posiłek, zawsze o określonych porach, mimo sytuacji sterującej, pies jest członkiem naszej rodziny i jego dobro stawiamy na pierwszym miejscu, co do przytulania - sam się tego dopomina. Sposób żywienia jest kontrolowany przez weta, ponieważ pies jest uczulony na nabiał, maki i kasze. Na szczęście nie odmawia warzyw i owoców, tym uzupełniamy witaminy. Oprócz tego dostaje bephar calcium (chyba tak to się pisze). Zaznaczam, że nie ma możliwości żeby się zatruł.
-
proszę o pomoc w rozpoznaniu problemu. Otóż, zacznę od tego, że psiak mój ma 4 miesiące, to jakiś mieszaniec owczarka, wzięliśmy go za wcześnie od matki, nasz błąd:oops:... Problemem jest nietypowe zachowanie w sytuacjach stresujących, ale stresujących nas, a nie psa. któryś raz z kolei mamy w domu sytuację stresową (zakup mieszkania, pozyskanie funduszy, wiadomo, jest z tym trochę nerwów), staramy się poświęcać małemu jak najwięcej czasu, szalejemy z nim na spacerach, cały czas jest przez nas przytulany, nie krzyczymy na niego... Jednak pewien schemat się powtarza, nasz stres = pies nie odstępuje mnie na krok, chodzi za mną wszędzie, nie mogę sama być w pokoju bo piszczy pod drzwiami, pcha się na kolana... to mnie tak bardzo nie martwi jak silna biegunka i to ona stanowi dla nas największy problem. Po psiaku nie widać żadnej choroby, jest wesoły, aportuje, ma apetyt (dostaje jedynie karmę suchą - dobrej marki), pilnujemy, żeby nie jadł niczego innego, ponieważ jest uczulony na sporą grupę produktów. Proszę o odpowiedź - czy pies może być tak silnie związany z opiekunami, że może reagować na ich stres?