Jump to content
Dogomania

kiniawawa

Members
  • Posts

    3
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kiniawawa

  1. Operacji nie miała jako operacji. nie wiem czemu tak to nazwałam Chcieli ją odratować. Nie operuję fachowym słownictwem.. to był moj pierwszy piesek i pierwsze wizyty u lekarzy... Wiem że lekarz długi czas nie mógł się wbić nigdzie z igłą, w końcu obcięli jej pazurki i dopiero się udało.. później velfron.. podano jej glukozę. Paraliż ustąpił na chwilkę. Mogłam wtedy do niej wejść . Podniosla główkę jakby wiedziała że to koniec. Żegnała się ze mną. Miałam nadzieję że przeżyje... tyle przeszła... niestety po godzinie odeszła.... Jak wcześniej wspomniałam fachowcem nie jestem, fachowych nazewnictw używać też nie jestem w stanie, nie wiedziałam która klinika jest NAJ, nie sądziłam również że niunia nie zdarzy nacieszyć się życiem. Tylko cierpiała w tym swoim krótkim życiu. Wiem jedynie tyle że z powodu przedawkowania środka na odrobaczenie i podawania (bez wczesniejszego zbadania krwi) kroplówek moja perełka odeszła.... To nie był rasowy piesek. Piesek był moją miłością już pierwszego dnia. Rodowód do miłości nie potrzebny; ) Pozdrawiam serdecznie
  2. Witam Piszę dla przestrogi... To był mój pierwszy piesek którego pokochałam z całego serca. Pieska zakupiłam 17.08, 18.08 pojechałam z niunią na odrobaczenie do " Całodobowej Lecznicy dla Zwierząt" ul. FIELDORFA 5 w Warszawie. Jeszcze tego samego dnia pies wymiotował kilkanaście razy, miał biegunkę. Poszłam z nią po kilku godzinach znów do tej lecznicy. Powiedziano mi że pies zapewne tak reaguje ze względu na stres związany z nowym miejscem itd... Następnego dnia miało ustąpić. Nie ustąpiło. Pies nic nie jadł , nie pił, odwadniał się . Zaczęli więc mojej kruszynce podawać kroplówkę. Wieczorem miało być wszystko w porządku. Nie było. Było jeszcze gorzej. Ta gehenna trwała 5 DNI! Niunia dostawała dwa razy dziennie kroplówki, antybiotyki i proszki przeciwwymiotne. Poszłam w końcu z nią do szpitala na ul. Książęca. Powiedziano mi od razu że to żaden stres a podano psu (ważyła 90dag! ) końską dawkę na odrobaczenie. Stąd te problemy. Zaczęli ją leczyć... w szpitalu już... Wróciłam z nią w sobotę do domu. Miałam stawić się w niedzielę rano z psem na obserwacji, niestety obudziłam się a piesek był już sparaliżowany ( brak cukru) Okazało się że nie dość że dostała zbyt silną dawkę na odrobaczenie to i jeszcze NIE POWINNA mieć podawanych kroplówek Paraliż nastąpił rano, pojechałam z nią do szpitala. Niunia umarła ( 23.08 po godzinie operowania!!! W szpitalu powiedziano mi by zrobić sekcję zwłok i pociągnąć do odpowiedzialności panią "weterynarz" - nie mam jednak serca na cięcie takiego maleństwa. Niunia została pochowana cała. Przestrzegam bo serce mi krwawi . Nie jestem w stanie nic zrobić jak tylko przestrzec przed tą lecznicą. Życia jej nic nie przywróci ... ale chociaż tyle mogę dla niej zrobić... Pozdrawiam Kinga
  3. Witam Piszę dla przestrogi... To był mój pierwszy piesek którego pokochałam z całego serca. Pieska zakupiłam 17.08, 18.08 pojechałam z niunią na odrobaczenie do " Całodobowej Lecznicy dla Zwierząt" ul. FIELDORFA 5 w Warszawie. Jeszcze tego samego dnia pies wymiotował kilkanaście razy, miał biegunkę. Poszłam z nią po kilku godzinach znów do tej lecznicy. Powiedziano mi że pies zapewne tak reaguje ze względu na stres związany z nowym miejscem itd... Następnego dnia miało ustąpić. Nie ustąpiło. Pies nic nie jadł , nie pił, odwadniał się . Zaczęli więc mojej kruszynce podawać kroplówkę. Wieczorem miało być wszystko w porządku. Nie było. Było jeszcze gorzej. Ta gehenna trwała 5 DNI! Niunia dostawała dwa razy dziennie kroplówki, antybiotyki i proszki przeciwwymiotne. Poszłam w końcu z nią do szpitala na ul. Książęca. Powiedziano mi od razu że to żaden stres a podano psu (ważyła 90dag! ) końską dawkę na odrobaczenie. Stąd te problemy. Zaczęli ją leczyć... w szpitalu już... Wróciłam z nią w sobotę do domu. Miałam stawić się w niedzielę rano z psem na obserwacji, niestety obudziłam się a piesek był już sparaliżowany Okazało się że nie dość że dostała zbyt silną dawkę na odrobaczenie to i jeszcze NIE POWINNA mieć podawanych kroplówek bo była uczulona. Paraliż nastąpił rano, pojechałam z nią do szpitala. Niunia umarła ( 23.08)po godzinie operowania!!! W szpitalu powiedziano mi by zrobić sekcję zwłok i pociągnąć do odpowiedzialności panią "weterynarz" - nie mam jednak serca na cięcie takiego maleństwa. Niunia została pochowana cała. Przestrzegam bo serce mi krwawi . Nie jestem w stanie nic zrobić jak tylko przestrzec przed tą lecznicą. Życia jej nic nie przywróci ... ale chociaż tyle mogę dla niej zrobić... Pozdrawiam Kinga
×
×
  • Create New...