Witam,
moj Husky ma 6 miesiecy. Tydzien temu zdarzylo mu sie cos okropnego. Bylismy nad woda. Al zobaczyl pania w jaskrawym ubraniu i strasznie sie jej przestraszyl. Za kazdym razem jak przechodzila to sie caly trzasl szczekal na nia( a nigdy wczesniej nie szczekal na ludzi). Pozniej bylo coraz gorzej wogole nie mogl sie uspokoic, piszczal dalej sie trzasl juz przez caly czas. wzielam go w bardziej ciche mijesce ale to nic nie dalo, widzial cos w krzakach czego nie bylo. Wrocilam wiec nad wode, jakas pani do niego podeszla i wtedy sie zaczelo. Przewrocil sie na bok, glowe odchylil do tylu wygladalo jakby nie mogl oddychac mozno kopal nozkami. Nastepnie calu zesztywnial, zesikal sie. Myslalam ze go stracilam, nigdy wczesniej nie spotkalam sie z czyms takim. Po jakims czasie nie mam pojecia ile to trwalo bo bylam w szoku przestal byc sztywny. Wzielismy go szybko do samochodu zrobil jeszcze kupe po drodze i zawiezlismy do weterynarza. Tam nam powiedzial ze mogl to byc atak padaczki ale nie jest w stanie nic stwierdzic po jednym razie. Nie przegrzal sie bo zmierzonom mu temp i mial w normie. Jestem przerazona tym, Al jest moim skarbem nie wie mco robic, prosze o pomoc. Jutro pojade na badania z nim. Mam tylko nadzieje ze bylo to jednorazowe. Bo jak sobie to przypominam to chce mi sie plakac.